fot. Antwerp Port Epic / Karakterkoersen.be / Gregory Van Gansen

Smak zwycięstwa mimo 36 lat na karku wciąż zna Alexander Kristoff. Norweg z Uno-X Mobility odniósł drugie zwycięstwo w maju, tym razem będąc najlepszym na finiszu Antwerp Port Epic. Weteran szos po tym sukcesie z optymizmem patrzy w stronę Tour de France.

Antwerp Port Epic / Sels Trophy to 178-kilometrowy, zupełnie płaski wyścig jednodniowy pierwszej kategorii poprowadzony po szosach, a także brukach i szutrach wokół Antwerpii. Tych drugich było w sumie aż 42 sektory, na których dochodziło do wielu ataków i podziałów w peletonie. W tym jednak genialną robotę cały czas robili kolarze Uno-X Mobility i Lotto Dstny, którzy doprowadzili do finiszu z peletonu. Ten wygrał Alexander Kristoff.

Miałem dobry dzień, choć nie jestem dobry na tego typu nierównościach. Myślę, że miałem trochę za duże ciśnienie w przedniej oponie i wiecznie traciłem przyczepność. Ostatecznie jestem bardzo szczęśliwy, że nie upadłem. Straciłem wiele pozycji w prawie każdym zakręcie, co znacznie utrudniło mi zadanie, ale w finale wciąż miałem jeszcze siłę. Cieszę się z tego zwycięstwa

— powiedział Alexander Kristoff, dla którego to druga z rzędu wygrana w maju – wcześniej 36-latek był najlepszy w Elfstedenronde Brugge.

Norweg miał za sobą nie najlepszy początek sezonu, ale teraz widzi, że wszystko idzie już ku lepszemu. Kolarz Uno-X Mobility nieco zmienił podejście do trenowania i ma nadzieję na to, że jego forma na Tour de France będzie optymalna i tym samym będzie w stanie nawiązać tam walkę o wielkie zwycięstwa.

Klasyki były rozczarowujące. Najważniejszym powodem jest to, że zaraz po Tirreno-Adriatico zachorowałem. To mnie znacząco osłabiło. Z drugiej jednak strony i tak byłoby ciężko o sukcesy – ktoś taki jak Mathieu van der Poel naprawdę jeździ na innym poziomie. W 2024 roku walczenie o zwycięstwa jest znacznie trudniejsze niż kilka lat temu, kiedy sam byłem na szczycie. W takim razie nie można oczekiwać, że w wieku niemal 37 lat nadal będę w czołówce. Ja muszę już myśleć o kolarstwie nieco inaczej. Nasz skład na Tour de France jest obecnie na obozie wysokogórskim. Plan był taki, żebym pojechał z nimi, ale powiedziałem zespołowi, że to już nie dla mnie. Potrzebuję więcej ścigania, zwycięstw,  dobrych sprintów. To mi daje duży impuls. Innymi słowy, plan działa. Tour de France to główny cel. Ten wyścig jest ważny dla wszystkich zespołów. Jeśli uda mi się tam odnieść zwycięstwo, będzie to spełnienie marzeń zespołu. Wiem jednak, jak trudno jest tam wygrać, sam uczyniłem to tylko 4-krotnie

— opowiadał obszernie Alexander Kristoff w rozmowie dla WielerFlits.

Początek Tour de France już za nieco ponad miesiąc. 29 czerwca 176 śmiałków wyruszy z Florencji na 3-tygodniową podróż, która po raz pierwszy w historii Wielkiej Pętli znajdzie swój finał nie w Paryżu, a w Nicei. Wśród uczestników tej imprezy będą ponownie kolarze Uno-X Mobility, którzy ponownie otrzymali dziką kartę. M.in. Tobias Halland Johannessen, Andreas Leknessund, Magnus Cort, Søren Wærenskjold, Jonas Abrahamsen i właśnie Alexander Kristoff poszukają pierwszej w historii norweskiej ekipy wygranej etapowej w tym wyścigu.

Poprzedni artykułGiro d’Italia 2024: Wypowiedzi po królewskim, 15. etapie
Następny artykułGiro d’Italia 2024: Piękne obrazki na trasie (i poza nią)
Niegdyś zapalony biegacz, dziś sędzia siatkówki z Pomorza, przy okazji aktywnie grający w jednej z trójmiejskich drużyn. Fan kolarskich statystyk i egzotycznych wyścigów. Marzenie związane z tą dyscypliną? Wyjazd na Mistrzostwa Świata do Rwandy w 2025 roku.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments