Za nami piękna ceremonia, podczas której zaprezentowano trasę 111. edycji Tour de France. W gronie wielu znamienitych gości odsłonięto karty dotyczące miejsc startów i mety wszystkich etapów, zaprezentowano także sporą część profili.
Jak co roku Wielka Pętla odsłoniła swoje karty na wiele miesięcy przez kolejną edycją. Kolarze mają czas zapoznać się z nową, na pierwszy rzut oka całkiem interesującą trasą, by podjąć decyzję czy pojawią się w dniach 29 czerwca – 21 lipca na włoskich i francuskich szosach. Do pokonania będzie 3492 kilometrów i 52230 metrów przewyższenia, z którymi zmierzą się 22 ośmioosobowe zespoły, czyli 176 kolarzy. W puli nagród znajdzie się 2,3 miliona euro.
Tour de France po raz 26. w swojej historii wyruszy z zagranicy, acz pierwszy raz gospodarzem Grand Depart będzie Italia. Do grona miast startowych Wielkiej Pętli dołączy Florencja, a na terytorium Włoch w pełni rozegrane zostaną początkowe 3 etapy. 3 tygodnie później kolarze zakończą zmagania niedaleko granicy tego państwa – w położonej na południowym wybrzeżu Nicei, która będzie pierwszym w historii miastem innym od Paryża wieńczącym Tour de France. Ma to związek z przygotowaniami do Igrzysk Olimpijskich w stolicy Francji.
Zanim zaprezentowano trasę na scenie pojawiły się dziesiątki znanych kolarzy i kolarek. Ceremonię uświetnili tacy sportowcy jak m.in. Jonas Vingegaard, Jasper Philipsen, Demi Vollering, Lotte Kopecky, Mark Cavendish czy Alexander Kristoff. Lista gości była naprawdę długa, a w ich obecności nie tylko pokazano przebieg 111. Tour de France, ale i m.in. ogłoszono przedłużenia wielu partnerstw, w tym m.in. z FranceTV czy Netflixem, który nakręci kolejny sezon serialu o wyścigu, a także pokazano nowe trofeum, które czeka na zwycięzcę przyszłorocznej edycji.
Trasa 111. Tour de France
Etap 1. (29.06, sobota): Florencja – Rimini (205km)
Wyścig otwiera odcinek zagadka. Ciężko bowiem zgadywać komu dedykowany jest etap z metą w nadmorskim Rimini, do którego poprowadzi 205-kilometrowa trasa z aż 7 górskimi premiami. Wydaje się, że większa grupa nie ma szansy na dojechanie razem do mety, jednocześnie na tak wczesnym etapie wyścigu ciężko spodziewać się ataku faworytów, którzy powinni się wzajemnie pilnować. Z ostatniego szczytu do finału pozostanie z kolei aż 25 kilometrów, przez co solowa akcja wydaje się być mało prawdopodobna. Czyżby czekało na nas niespodziewane rozstrzygnięcie pokroju triumfu Victora Lafaya w San Sébastián?
Etap 2. (30.06, niedziela): Cesenatico – Bolonia (200km)
Bolonia ostatni raz gospodarzem mety Wielkiego Touru była w 2021 roku – wówczas jednak był to zupełnie płaski odcinek Giro d’Italia wygrany przez Caleba Ewana. Tym razem walka sprinterów raczej nie jest podstawowym scenariuszem, bowiem masa ścianek zdaje się promować puncherów, którzy spróbują ruszyć z daleka w stronę mety, być może po żółtą koszulkę. Nawet jeśli dojdzie do finiszu z grupy to ta raczej będzie dość mocno zredukowana.
Etap 3. (01.07, poniedziałek): Plaisance – Turyn (225km)
Zwieńczeniem włoskiego tryptyku będzie pierwszy etap prawdziwie dedykowany sprinterom. Aż 225 kilometrów z metą w Turynie niemalże pozbawione jest trudności terenowych i stanowi po prostu długi transfer ku Francji. Kto wie, może to już tutaj Mark Cavendish po swój upragniony 35. triumf etapowy bijąc rekord Eddy’ego Merckxa?
Etap 4. (02.07, wtorek): Pinerolo – Valloire (138km)
Już czwartego dnia peleton wjedzie w Alpy – jeszcze nigdy w historii kolarze nie wjechali tak wysoko na tak wczesnym etapie zmagań. Na start do pokonania jest prawie 40 kilometrów łagodnej wspinaczki z nizin na przeszło 2000 metrów nad poziom morza, potem na kolarzy czeka krótka poprawka, dłuższe uspokojenie i słynne Col du Galibier (23km; 5,1%). Meta nie znalazła się na szczycie, a po 19-kilometrowym zjeździe, ale pewne jest jedno – emocje będą ogromne!
Etap 5. (03.07, środa): Saint-Jean-de-Maurienne – Saint-Vulbas (177km)
Etap wygląda na dedykowany sprinterom, choć dwie górskie premie mogą nieco namieszać. To pierwszy z odcinków, którego profilu jeszcze oficjalnie nie zaprezentowano – internet szybko jednak przygotował prawdopodobne przebiegi na podstawie map z prezentacji, takowe są stosownie opisane pod grafikami.

Etap 6. (04.07, czwartek): Mâcon – Dijon (168km)
Drugi dzień z rzędu zapowiada się rywalizacja najlepszych sprinterów obecnych na starcie 111. Tour de France.

Etap 7. (05.07, piątek): Nuits-Saint-Georges – Gevrey-Chambertin (25km)
Pierwsza z dwóch jazd indywidualnych na czas będzie prostszą z nich. Nie oznacza to jednak zupełnie płaskiego profilu – organizatorzy przygotowali górską premię na moment przed półmetkiem trasy.

Etap 8. (06.07, sobota): Semur-en-Auxois – Colombey-les-Deux-Eglises (176km)
5 górskich premii na otwarcie i stosunkowo płaska końcówka – tak opisywano ten etap podczas prezentacji. Rekonstrukcja profilu na podstawie mapy pokazuje jednak co innego – czy to na pewno będzie pojedynek uciekinierów ze sprinterami?

Etap 9. (07.07, niedziela): Troyes – Troyes (199km)
Pierwszy tydzień zakończy płaski etap, ale to nie oznacza sprinterskiego pojedynku. Wszystko za sprawą aż 14 sektorów szutru jakże charakterystycznych dla tego regionu. Zapowiada się piękne widowisko.
Etap 10. (09.07, wtorek): Orlean – Saint-Amand-Montrond (187km)
Po dniu przerwy na zawodników czeka kolejna szansa dla sprinterów. Kiedy ostatni raz peleton Tour de France tu witał w 2013 roku to po pięknej walce na wiatrach po wygraną sięgnął Mark Cavendish.

Etap 11. (10.07, środa): Evaux-les-Bains – Le Lioran (211km)
Środowy etap poprowadzi w większości po płaskim terenie, acz w finale na zawodników czeka kilka kategoryzowanych podjazdów. Czy uciekinierzy ubiegną peleton? A może ktoś będzie próbował kontrolować przebieg rywalizacji dla swojego punchera?
Etap 12. (11.07, czwartek): Aurillac – Villeneuve-sur-Lot (204km)
Czwartek to kolejna już szansa dla sprinterów, którzy będą mieli podczas 111. Tour de France naprawdę wiele okazji dla siebie.

Etap 13. (12.07, piątek): Agen – Pau (171km)
Także i piątkowy etap jest pozbawiony większych trudności, przez co i tu po wygraną może sięgnąć jeden ze sprinterów.

Etap 14. (13.07, sobota): Pau – Saint-Lary-Soulan/Pla d’Adet (152km)
W sobotę peleton wjedzie w Pireneje. W 50-lecie wygranej Raymonda Poulidora na Pla d’Adet Wielka Pętla ponownie zawita na tej górze. Finałowe 10,6 kilometra o średnim nachyleniu 7,9% może świetnie kojarzyć się polskim kibicom – to tu wygrywali w historii Zenon Jaskuła w 1993 roku i Rafał Majka w edycji z 2014 roku.
Etap 15. (14.07, niedziela): Loudenvielle – Plateau de Beille (198km)
Na zakończenie drugiego tygodnia przygotowano dla kolarzy prawie 5 tysięcy metrów przewyższenia. Meta na Plateau de Beille (15,8km, 7,9%) wygląda naprawdę wybornie pod kątem walki faworytów klasyfikacji generalnej.
Etap 16. (16.07, wtorek): Gruissan – Nîmes (187km)
Po dniu przerwy zaplanowana została ostatnia szansa dla sprinterów.

Etap 17. (17.07, środa): Saint-Paul-Trois-Châteaux – Super-Dévoluy (178km)
Blisko 3000 metrów przewyższenia i górskie premie skumulowane w ostatniej części etapu – choć sam profil nie wygląda strasznie to z pewnością będzie to ciekawy etap, prawdopodobnie z racji długiego dojazdu zakończony „dwoma wyścigami” – walką uciekinierów oraz rywalizacją faworytów wiele minut za ich plecami.
Etap 18. (18.07, czwartek): Gap – Barcelonnette (179km)
W czwartek powalczą ze sobą puncherzy z uciekinierami. To ostatni odcinek dla tego typu zawodników – 2 kolejne to prawdziwe góry, zaś wyścig zwieńczy czasówka.

Etap 19. (19.07, piątek): Embrun – Isola 2000 (km)
Ciężko jednoznacznie wybrać królewski etap 111. Tour de France. W piątek na kolarzy czekają bowiem 3 piękne górskie premie, w tym dach wyścigu – Col de la Bonette (22,9km; 6,9%), którego najwyższy punkt znajduje się na przeszło 2800 metrach nad poziomem morza. Meta w postaci Isola 2000 (16,1km; 7,1%) również wygląda naprawdę interesująco. W sumie tego dnia do pokonania będzie prawie 4000 metrów przewyższenia.
Etap 20. (20.07, sobota): Nicea – Col de la Couillole (132km)
Ostatni etap ze startu wspólnego to prawdziwy alpejski rollercoaster. 4 wielkie góry, duże nachylenia, a wszystko na ledwie 132 kilometrach jazdy. Jeśli losy klasyfikacji górskiej nie będą rozstrzygnięte to emocje z nią związane będziemy mieli aż od startu, ale faworyci zapewne poczekają aż do finałowego Col de la Couillole (15,7km; 7,1%), albowiem długi i dość spokojny zjazd z Col de la Colmiane (7,5%, 7,1%) nie zachęca do solowych akcji z daleka.
Etap 21. (21.07, niedziela): Monako – Nicea (35km ITT)
Wyścig zakończy poprowadzona wybrzeżem, pagórkowata jazda indywidualna na czas na dystansie aż 35 kilometrów. Tuż po starcie z Monako kolarze wjadą na la Turbie (8,1km; 5,6%), po chwili zmierzą się także z poprawką pod Col d’Eze (1,6km; 8,1%). Druga połowa trasy to zjazd i płaski dojazd do mety w Nicei, gdzie poznamy ostatecznego zwycięzcę 111. edycji Tour de France. Jedno jest pewne już dziś – tym razem picia szampana i pięknych zdjęć nie będzie.









Ma drugim etapie chyba jednak o żółty koszul powalczą nie o różowy… 😉
Oczywiście, włoski klimat mi się udzielił! 😉
i tam będę na koniec tour de france, nie mogę się doczekać
Za dużo czasówek
„Etap 19. (19.07, piątek): Embrun – Isola 2000 (km)
Ciężko jednoznacznie wygrać królewski etap 111. Tour de France.”
Dzieci w zerówce uczą się, że zdanie musi posiadać m. in. podmiot, orzeczenie i sens…
Wow, znalazł Pan jedną literówkę (wygrać zamiast wybrać) i udało się zrobić z tego bardzo zgryźliwy komentarz o podmiocie, orzeczeniu czy sensie. Musi mieć Pan naprawdę smutne życie xD
Sprubuj czytać to co napiszesz
Nie podoba mi się ta trasa, prawie żadnych porządnych tour de francowych podjazdów.
Jest OK, tylko jeden górski etap kończący się zjazdem. Pozostałe kończą się na szczycie, tak jak lubię:)