Szef zespołu Jumbo-Visma, czyli Richard Plugge, poinformował, że jego zespół wszczął kroki prawne przeciwko kibicowi, który spowodował kraksę na trasie 15. etapu Tour de France. Więcej na ten temat opowiedział jeden z dyrektorów sportowych, który potwierdził, że policja zna już tożsamość winnego.
W pierwszej części 15. etapu Tour de France doszło do ogromnej kraksy w peletonie, w której na jezdni znalazło się kilkudziesięciu kolarzy. Jako pierwszy upadł Sepp Kuss, który zaliczył kontakt z bardzo nieuważnym i nieodpowiedzialnym widzem stojącym przy, a właściwie na trasie wyścigu.
Myślę, że jesteśmy to winni kolarzom, którzy upadli. Wysuwamy ten pozew nie tylko dla nas, ale także w imieniu innych zespołów
— powiedział Richard Plugge.
My goodness. Here is very clear what’s happening.
What on earth are you doing there?! You just hit a couple of riders off the bike.
Stay at home if you don’t respect the riders. https://t.co/tCCCRryReG— Richard Plugge (@RichardPlugge) July 16, 2023
Francuska policja postanowiła wszcząć śledztwo po incydencie i udało im się ustalić, kim jest widz – tak donosi Le Parisien. To sprawiło, że Jumbo-Visma mogło złożyć pozew wobec konkretnego, winnego człowieka.
Z pewnością spróbujemy odzyskać koszty od tej osoby. Mam tu na myśli zniszczony sprzęt, którego wartość jest niezwykle duża. Do tego nasi chłopcy są dość poobijani. Liczne siniaki, otarcia. To z pewnością wpłynie na ostatni tydzień i nie może pozostać bezkarne
— mówił dyrektor sportowy Arthur van Dongen w rozmowie z NPO Radio 1.
Przypomnijmy, że nie jest to pierwsza tego typu sprawa. Dwa lata temu widz również został ukarany za spowodowanie upadku. Podczas Tour de France 2021 Tony Martin, który wówczas ścigał się dla Jumbo-Visma, zderzył się z kobietą, która pokazała przed kamerą duży kartonowy napis z napisem: „Allez opi-omi”. Tej zasądzono wówczas grzywnę w wysokości 1200 euro.









1200 euro i po krzyku?
I słusznie. Trzeba tępić tę smartgłupotę, powodującą tak wielkie niebezpieczeństwa.
W Ameryce, to by były dopiero kary!
I dobrze. Kilka lat temu przestałem pracować w Londynie, gdzie dojeżdżałem do pracy na rowerze i przez ostatnie lata miałem wiele kolizji z phone-zombies. 2 razy leżałem. To w ogóle nie zdaje sobie sprawy, kiedy już jest na jezdni, bo żyje całkowicie wewnątrz mazanego pudełeczka.