fot. Getty Images / INEOS Grenadiers

Michał Kwiatkowski z INEOS Grenadiers był jednym z najmocniejszych kolarzy w ucieczce dnia na szóstym etapie Tour de France. Polak jako jedyny był w stanie podążyć za Jonasem Vingegaardem (Jumbo-Visma) i Tadejem Pogačarem (UAE Team Emirates), lecz ostatecznie wspomniana dwójka okazała się od niego lepsza.

Wczorajszy etap Tour de France był rozgrywany w Pirenejach i przebiegał przez takie wspinaczki, jak: Col d’Aspen, kultowy Col du Tourmalet czy Cauterets-Cambasque, gdzie ulokowano linię mety zmagań. Trasa zachęcała uciekinierów do spróbowania swoich sił w odjeździe, ale po środowych emocjach należało spodziewać się również walki faworytów klasyfikacji generalnej.

Niedługo po starcie, na czele uformowała się 20-osobowa ucieczka, w której znalazł się Polak – Michał Kwiatkowski. Na wspinaczkach liczba zawodników w czołowej grupie topniała, ale kolarz INEOS Grenadiers stale się w niej utrzymywał. Do sporych przetasowań doszło po Col du Tourmalet, kiedy do czteroosobowej ucieczki doskoczyli między innymi Jonas Vingegaard i Tadej Pogačar, napędzani przez Wouta van Aerta.

To właśnie słoweńsko-duński duet stoczył wczoraj walkę o zwycięstwo. Na finałowej wspinaczce jako pierwszy zaatakował Vingegaard, ale błyskawicznie do jego koła doskoczył Pogačar. Po chwili na czele jechało jednak trzech zawodników – do liderów dołączył bowiem świetnie czujący się Michał Kwiatkowski. Polak nie zdołał jednak utrzymać tempa dyktowanego przez byłych triumfatorów Tour de France i po kilkuset metrach jazdy w czołówce, zaczął tracić z nią kontakt.

– Czułem się świetnie znów będąc w grze o zwycięstwo. Byłem skupiony na jednym celu, ale ostatecznie ta dwójka powiedziała: „Nie dzisiaj, Kwiato”. Cóż, zwycięstwo albo nic, wciąż byłem szczęśliwy, że mogłem pomóc Carlosowi w końcówce, gdy mój dzień dobiegł końca. Będę próbował dalej

– napisał na Twitterze Michał Kwiatkowski, który ostatecznie przeciął linię mety na 17. pozycji.

Poprzedni artykułArrivé #4 | O dwóch kosmitach, którzy ukradli polskie marzenia [podcast]
Następny artykułWytrawny klasyk – zapowiedź 7. etapu Tour de France 2023
Kacper Krawczyk
Szukam ciekawych historii w wyścigach, które większość uważa za nieciekawe.
guest
8 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
obserwator
obserwator

Nie oszukujmy się, „wspomniana dwójka” ma dostęp do najnowszych technologii wspomagania, o których będzie głośno dopiero za kilka lat. W tym czasie powygrywają najważniejsze toury, podzielą się zwycięstwami, splendorem i chwałą.A że potem będzie jak z Lancem Armstrongiem? Kogo to obchodzi. Liczy się tu i teraz.

Lesław Czang
Lesław Czang

@obserwator rozumiem, że jesteś w posiadaniu niezbitych dowodów na to co napisałeś, tylko czekasz aż splendor się skończy, żeby to ujawnić?

Czaro
Czaro

Kwiato jesteś the best

lepszy_obserwator
lepszy_obserwator

@obserwator

Zapomniałeś jeszcze napisać, że Ziemia jest płaska a szczepionki powodują autyzm.
Ale nie martw się, napisałem już to za ciebie

Zeb
Zeb

Zastanawia mnie tylko że po 10 latach czy tam piętnastu od ery Lance Armstronga który jeżdził nafaszerowany wszystkim co się dało i pobijał rekordy wjazdów ,zjazdów , mocy ,średniej prędkości etapów umówmy się takich samych kosiarzy z lat przed jego dominacją nastali nowi i do tego bardzo młodzi kolarze którzy na ,,kotlecie,, i bananie pobijają te wszystkie rekordy jakby to były rekordy juniorów.

Daniel
Daniel

Problem polega na tym, że 20 lat temu to czy kolarze jadą na wspomaganiu czy obchodziło bardzo wielu. W szczególności dziennikarzy. Teraz agencje PR i ich klakierzy wyciszają wszystko. Jest ciche przyzwolenie na doping i nie oszukujmy się, że dotyczy to tych młodych sztucznych „kurczaków”

Grzegorz
Grzegorz

W temacie koksowania jest kilka zastanawiających kwestii. Jedna to już wspomniane bicie rekordów przejazdu i wykręcanie niesamowitych watów. To wszystko w ostatnich latach . Wczoraj panowie P i V pobili 30 letni rekord w czasie wjazdu na Col du Tourmalet, ale pada też niesamowicie dużo innych rekordów. W innych dyscyplinach coraz rzadziej, a w kolarstwie…? Inna sprawa to problemy z powrotem do pełni dyspozycji kolarzy po dłuższych przerwach np.: Froome ( przyłapany na zbytnim wentylowaniu płuc), Bernal. Może to sugerować, że dłuższe odstawienie wspomagaczy ma niekrzystny wpływ na kondycję. Jednak to tylko akademickie rozważania, ale oburzanie się i żądanie twardych dowodów jest skrajną naiwnością (@Lesław Czang), szczególnie po tym co działo się kilka dekad temu.

Rafi
Rafi

Myśle że przedmówca ma racje co do stosowania środków. Uważam ze kolarstwo jest ciekawsze niż 20-30 lat temu- bardziej „otwarte” i nieprzewidywalne mimo wszystko. Co do powrotów to faktycznie zastanawiające, ze takie gwiazdy jak wspomniany Froom nie może wrócić do wysokiego poziomu i tu nasuwa się pytanie – czy mocne środki nie powodują szybkiego wypalenia ?