Foto: A.S.O. / Pauline Ballet

Sprinterski finisz padł łupem Jaspera Philipsena, a w klasyfikacji generalnej niewiele się zmieniło. Co mieli do powiedzenia bohaterowie trzeciego etapu „Wielkiej Pętli”?

Przeciął linię mety jako pierwszy, ale długo musiał czekać na decyzję sędziów. Niektórzy mówili, że ściął zakręt i zajechał drogę Woutowi van Aertowi. Video ze sprintu zaciekawiony oglądał także Tadej Pogačar (UAE Team Emirates).

To był ciężki, pełen napięcia sprint, ale taki jest Tour de France. Mogę być zadowolony z zespołu, a zwłaszcza z tego, co zrobił Mathieu van der Poel. To dla mnie niesamowite, że taki zawodnik jest moim ostatnim rozprowadzającym. Moim zdaniem on też mógł powalczyć o triumf. Dziś było bardzo nerwowo już na 70 kilometrów przed metą. W końcówce był zakręt i wybrałem najkrótszą drogę. Cieszę się, że to ja zostałem zwycięzcą pierwszego sprintu

– powiedział na mecie Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck).

Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Adam Yates (UAE Team Emirates):

To był pozytywny dzień. Nam chodziło o to, aby nie stracić dużo sił i przejechać bezpiecznie etap. Uniknęliśmy upadków, a to jest najważniejsze.

W ucieczce dnia najdłużej walczył Laurent Pichon (Team Arkéa Samsic), który został najwaleczniejszym kolarzem etapu:

Już drugi raz udała mi się ta sztuka. Pierwszy raz w 2018 roku. Fajnie, że teraz stało się to na etapie, który kończył się we Francji. Dwa pierwsze etapy były dla nas za trudne, ale dziś udało mi się pokazać z dobrej strony.

 

Poprzedni artykułArrivé #1: Agresywny jak Pogačar, bierny jak Vingegaard? [podcast]
Następny artykułPatryk Goszczurny drugi w Acht van Bladel
Arek Waluga
Pismak z pasji, nie z wykształcenia. Wielbiciel scoutingu i skarbów kibica. Pisze to co myśli, a nie co wypada.
guest
0 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze