fot. Criterium du Dauphine

Carlos Verona nie jest gwiazdą drużyny Movistar, ale ważnym fundamentem zespołu – po prostu solidną firmą. Ma za sobą całkiem udaną przygodę z kolarstwem gravelowym i zwycięstwo etapowe w Dauphiné. Warto więc przeczytać, co ma do powiedzenia na temat minionego sezonu w wykonaniu „telefonicznych”, którzy musieli zmierzyć się z walką pozostanie w World Tourze, odejściem Alejandro Valverde, ale na osłodę mieli dobre wyniki Enrica Masa.

Verona wygrał gravelowy wyścig Ranxo należący do UCI Gravel World Series, dzięki czemu zakwalifikował się na mundial we Włoszech, który ukończył na 26. miejscu. Tym samym został kolejnym „szosowcem”, któremu spodobał się szuter. Co sądzie o tej odmianie kolarstwa?

– Jeśli chodzi o gravel, to musisz poświęcić dużo czasu kwestiom technicznym, pokonywaniu zakrętów itd. To różni gravel od szosy. Nie jest to moja mocna strona. Jednak w pewnym momencie sezonu zobaczyłem, że mógłbym spróbować, bo można to dość łatwo łączyć z kolarstwem szosowym. Szutry stwarzają możliwości do zawarcia nowych kontaktów, ścigania się w bardziej zrelaksowany sposób. Ta dyscyplina nie ma tylko takiego profesjonalnego charakteru jak szosa, a czasami bierzemy wszystko zbyt poważnie

– wyjaśniał Carlos Verona w wywiadzie dla dziennika „AS”.

Movistar przetrwał w „kolarskiej lidze mistrzów”, a końcówkę sezonu 2022 miał naprawdę dobrą. Można powiedzieć, że nadrobił to, co przepadło w pierwszej części sezonu. 29-letni kolarz z Madrytu również zauważył różnicę w poziomie swojej drużyny w pierwszej i w drugiej połowie roku.

– Wystawiłbym naszemu zespołowi szóstkę [w hiszpańskiej skali ocen „10” jest odpowiednikiem polskiej szóstki – przyp. red.]. Myślę, że to był skomplikowany dla nas sezon. Zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, ale ta walka o punkty wywarła na nas presję, a nie byliśmy wcześniej do tego przyzwyczajeni. Tour de France był dla nas punktem zwrotnym. Od tego momentu zobaczyliśmy zupełnie inny zespół

– powiedział Verona, który sam dołożył cegiełkę do dobrego wizerunku drużyny. Po ucieczce wygrał siódmy etap wyścigu Criterium du Dauphine. Dla niego jest krok naprzód w karierze, chociaż nie ukrywa, że zawsze będzie przede wszystkim pomocnikiem.

– Staję się coraz lepszy i zdecydowanie jestem na dobrej drodze. Jednak prawda jest taka, że najlepszą wersję siebie mogę zaoferować wtedy, gdy pracuję dla innych. Lubię zresztą to robić. Nie chcę tego zmieniać, chociaż oczywiście, jeśli pojawiają się takie okazje jak w Dauphiné, to będę chciał je wykorzystać. Cieszę się, że zrobiłem w ten sposób kolejny krok naprzód w mojej karierze

– ocenił.

Czego spodziewać się po Movistarze w kolejnym roku?

– Na pewno dostrzegalny i odczuwalny będzie brak Alejandro [Valverde], bo był okrętem flagowym tego zespołu przez bardzo długi czas. To bez wątpienia będzie dla nas duża zmiana. Dobre jest to, że Enric [Mas] zakończył ten sezon pewny siebie, z wysokim morale. Myślę, że w kilku sytuacjach w końcu tego sezonu był silniejszy od [Tadeja] Pogačara. Przygotowujemy się do sezonu 2023 ze zdecydowanie mocniejszym i pewniejszym siebie liderem

– zakończył Carlos Verona.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments