fot. Tour de France

Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck) wygrał 15. etap Tour de France, zakończony finiszem z kilkudziesięcioosobowej grupy na ulicach Carcassone. Na kolejnych pozycjach uplasowali się Wout van Aert (Jumbo-Visma) i Mads Pedersen (Trek-Segafredo). Prowadzenie w klasyfikacji generalnej utrzymał Jonas Vingegaard (Jumbo-Visma), choć nie obyło się bez przygód.

Tym razem organizatorzy La Grande Boucle nie zakończyli drugiego tygodnia wyścigu wymagającym, górskim etapem, a zdecydowali się na przelotowy, pagórkowaty odcinek z Rodez do Carcassonne. Niewiele ponad 200-kilometrowa trasa była pagórkowata, a największymi przeszkodami terenowymi były wzniesienia Côte d’Ambialet (4,4 km, śr. 4,6%) i Côte des Cammazes (5,1 km, śr. 4,1%). Zmaganiom towarzyszył jednak ogromny skwar – odczuwalna temperatura wynosiła około 40 stopni Celsjusza.

Przed startem etapu z wyścigu wycofali się Primož Roglič (Jumbo-Visma), a także Simon Clarke (Israel – Premier Tech) i Magnus Cort (EF Education-EasyPost) – ta dwójka uzyskała pozytywne wyniki testów na COVID-19.

Profil dzisiejszego etapu nie był może idealny dla ucieczki, ale nietrudno było wyobrazić sobie scenariusz, w którym o wygraną walczą właśnie harcownicy. Z tego powodu od kilometra „0”, wielu zawodników próbowało odskoczyć od peletonu. Aktywni byli chociażby Benjamin Thomas (Cofidis) czy Kamil Gradek (Bahrain – Victorious), lecz nikomu nie udało się odjechać od reszty stawki. Zmieniło się to w momencie, w którym na czele pojawiła się zielona koszulka – Wout van Aert (Jumbo-Visma) zabrał ze sobą Nilsa Politta i Mikkela Honore (Quick-Step Alpha Vinyl) i razem uformowali trzyosobową ucieczkę.

Trio dość szybko zaczęło powiększać przewagę, która po kilku kilometrach urosła do prawie dwóch minut. Wtedy na atak z peletonu zdecydował się Alexis Gougeard (B&B Hotels – KTM), a po chwili za Francuzem ruszyło kilkunastu innych kolarzy, w tym aktywny, pochodzący z tego regionu Benjamin Thomas czy duet z Trek-Segafredo – Bauke Mollema i Jasper Stuyven. Wysokie tempo doprowadziło do zmniejszenia przewagi uciekinierów, ale też porwania peletonu – z czasem wszystko się jednak zjechało. Do głównej grupy nie wrócił jednak Michael Morkov (Quick-Step Alpha Vinyl), który przez cały dzień toczył walkę z, wydłużonym ze względu na tropikalną temperaturę, limitem czasu.

Po pokonaniu 20 kilometrów, wysokie, ale równe tempo zaczął dyktować Christopher Juul-Jensen (Team BikeExchange – Jayco), co położyło kres wszelkim atakom. Niedługo później w pogoń włączyli się też zawodnicy Alpecin-Deceuninck i Trek-Segafredo, stale kontrolując odjazd. Ze względu na małe szanse na powodzenie ucieczki, po 40 kilometrach etapu do peletonu wrócił Wout van Aert.

Czołowa dwójka utrzymywała się jednak na czele i zgarnęła punkty do klasyfikacji górskiej na Côte d’Ambialet, gdzie jako pierwszy zameldował się Nils Politt. Po pokonaniu pierwszego kategoryzowanego podjazdu, przewaga dwójki uciekinierów zaczęła maleć i na 100 kilometrów do mety wynosiła niespełna półtorej minuty.

W międzyczasie kilku kolarzy, w tym Franck Bonnamour (B&B Hotels – KTM) i Owain Doull (EF Education-EasyPost) zaliczyło drobne kraksy lub defekty, jednak wszyscy – z wyjątkiem Michaela Morkova – zdołali wrócić do głównej grupy. Tyle szczęścia nie miał natomiast Steven Kruijswijk (Jumbo-Visma), który po upadku na 65 kilometrów przed metą musiał wycofać się z rywalizacji. Na tym nie skończył się pech Jumbo-Visma – niedługo później w kraksie ucierpieli Tiesj Benoot i jadący w żółtej koszulce Jonas Vingegaard. Z pomocą kolegów z ekipy, lider wyścigu zdołał jednak szybko wrócić do peletonu.

Tymczasem czołowa dwójka, mająca już tylko 30 sekund przewagi nad główną grupą, przecięła lotną premię, którą wygrał Mikkel Honore. Z peletonu najszybciej finiszowali Wout van Aert i Tadej Pogacar (UAE Team Emirates).

Jeszcze przed podjazdem pod Côte des Cammazes główna grupa zaczęła się dzielić, a na atak zdecydował się Jonas Rutsch (EF Education-EasyPost), który szybko wyprzedził dotychczasowych uciekinierów. Niemiec został jednak skasowany przez kolarzy Trek-Segafredo, narzucających bardzo wysokie tempo. Doprowadziło to do „odczepienia” wielu zawodników, w tym groźnych sprinterów – Fabio Jakobsena (Quick-Step Alpha Vinyl), Caleba Ewana (Lotto Soudal) czy Dylana Groenewegena (Team BikeExchange – Jayco), który wraz z Alexandrem Kristoffem (Intermarche – Wanty – Gobert Materiaux) i ponad dwudziestoma innymi kolarzami utworzyli drugą dużą grupę.

Przed szczytem ostatniej górskiej premii, od peletonu odskoczyli Benjamin Thomas i Alexis Gougeard. W takiej też kolejności Francuzi punktowali na Côte des Cammazes. Duet wypracował sobie 25-sekundową przewagę nad grupą, w której tempo nadawali kolarze Team DSM i Trek-Segafredo. Mimo zaciętej pogoni, czołówka cały czas utrzymywała się przed peletonem.

Jednocześnie dystans do kilkudziesięcioosobowej grupy nadrabiał peletonik z Dylanem Groenewegenem. Dzięki pracy jego kolarzy Team BikeExchange – Jayco, holenderski sprinter i Alexander Kristoff wrócili do głównej grupy na 26 kilometrów do mety, choć doświadczony Norweg miał z tym spore problemy…

Po chwili na atak z peletonu zdecydowało się kilku kolarzy, w tym: Mads Pedersen (Trek-Segafredo), Wout van Aert, Jonas Vingegaard i Tadej Pogacar, jednak nie udało im się odjechać od rywali. Kilkanaście kilometrów przed metą ciężar pogoni wzięli na siebie zawodnicy INEOS Grenadiers, ochraniający swoich liderów – Gerainta Thomasa i Adama Yatesa.

Na niespełna 5 kilometrów do mety, gdy przewaga czołówki wynosiła około 10 sekund, zaatakował Benjamin Thomas. Waleczny Francuz został doścignięty dopiero 500 metrów przed metą.

W niezwykle wyrównanym sprincie najszybszy był Jasper Philipsen (Alpecin-Deceuninck). Za nim finiszowali Wout van Aert (Jumbo-Visma) i Mads Pedersen (Trek-Segafredo). W klasyfikacji generalnej prowadzenie utrzymał Jonas Vingegaard (Jumbo-Visma).

Wyniki 15. etapu Tour de France 2022:

Results powered by FirstCycling.com

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments