fot. ASO / Charly Lopez

Jasper Philipsen osiem razy zajmował miejsca w pierwszej trójce na etapach Tour de France. Wygrać udało się 24-letniemu Belgowi na piętnastym etapie w Carcassonne. Tymczasem lider klasyfikacji generalnej Jonas Vingegaard (Jumbo-Visma) przeżył chwilę strachu leżąc w kraksie w drugiej fazie etapu. Oto, co na temat wydarzeń kończących drugi tydzień wyścigu mieli do powiedzenia obaj zawodnicy. 

Na krętym finiszu Jasper Philipsen musiał raz nacisnąć klamki hamulców, ale pomimo to zdołał wyprzedzić Wouta van Aerta i Madsa Pedersena.

– To niewiarygodne. Próbowałem tak wiele razy… I w końcu dzisiaj się udało. Myślałem, że Wout van Aert może wyjść mi z koła. Przed ostatnim zakrętem byłem trochę zablokowany. Z ubiegłorocznej edycji wiedziałem, że meta będzie niedługo po tym zakręcie. To dobrze, że udało mi się wyprzedzić Madsa [Pedersena]. Tak bardzo chciałem wygrać etap na Tour de France. Jestem dumny, że wraz z drużyną udało mi się osiągnąć ten cel na piętnastym etapie. Wszyscy nie przestawali wierzyć, że to jest możliwe i wiedziałem, że mam dobre nogi. Musieliśmy po prostu poczekać, aż nadarzy się odpowiednia okazja i dziś przyszedł ten dzień

– mówił w wywiadzie dla telewizji Jasper Philipsen, który w trakcie wypowiedzi rozpłakał się z emocji.

Tymczasem pierwsze większe problemy przeżywa Jonas Vingegaard, który nie dość, że leżał na asfalcie, to jeszcze stracił dwóch ważnych kolegów z drużyny. Warto więc zobaczyć, co miał do powiedzenia Duńczyk.

– Primož [Roglič] i Steven [Kruijswijk] są dla mnie bardzo ważnymi kolegami z zespołu. Ponadto są bardzo mocni, więc fakt, że wycofali się z wyścigu nie jest dobrą wiadomością. Nie działa to na naszą korzyść, ale będziemy walczyć aż do samego Paryża. Po dzisiejszej kraksie mam kilka obtarć na lewej stronie ciała i jestem zbolały, ale to normalne w takiej sytuacji. Dobrze, że zdołałem wrócić na rower

– powiedział Vingegaard.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments