Bolesne przebudzenie po dniu przerwy, poranek w Morzine, ostatni rzut oka na Jezioro Genewskie i peleton 109. edycji Tour de France w końcu zanurzy się w Alpach. Niestety całkiem dosłownie, ponieważ wtorkowa przeprawa pomiędzy dwiema stacjami narciarskimi wiedzie głównie szerokimi dolanami, jak ognia unikając mijanych po drodze przełęczy. Harcownicy wiedzą, że to powinien być ich dzień, co jest ich największym przekleństwem.
10. odcinek tegorocznej Wielkiej Pętli był jednym z tych, które tuż po zaprezentowaniu trasy wyścigu wzbudzały głównie rozczarowanie. Gdzie Col de Joux Plane, Cote de Domancy czy inne mijane przełęcze? Organizatorzy wyścigu celowo postanowili być jednak łaskawi dla tych kolarzy, którym powrót do rywalizacji po dniu przerwy sprawia dużo bólu, oferując krótki i możliwie łagodny etap aklimatyzacyjny w Alpach. Coś w rodzaju spaceru na Gubałówkę lub przez Dolinę Chochołowską pierwszego dnia w Tatrach.
Uczestnicy Tour de France pokonają we wtorek 148,1 kilometra i 2733 metry przewyższenia, przemieszczając się głównie południkowo pomiędzy stacjami narciarskimi Morzine i Megève. W ramach etapu kolarze zmierzą się z czterema premiami górskimi: Cote de Chevenoz (2,2 km, śr. 2,9%), Col de Jambaz (6,7 km, śr. 3,8%), Cote de Chatillon-sur-Cluses (4,5 km, śr. 3,9%) i finałowym podjazdem do Megève (19,2 km, śr. 4,1%).
Żadna nie zawiera w sobie większej intrygi, z żadnej nie prowadzą szczególnie techniczne zjazdy, ale ostatniemu wzniesieniu należy się odrobina szacunku ze względu na długość. Jeśli spodziewanie liczna ucieczka dnia odjedzie, dla kolarzy w peletonie może to być drugi z rzędu senny odcinek, ale jak szybko do tego dojdzie? Jeśli proces formowania się odjazdu kolejny raz przeciągnie się do przeszło 50 kilometrów, nie pozostawi to wiele przestrzeni na to, żeby pozwolić komukolwiek odetchnąć, a znajdujące się na trasie podjazdy sprzyjają pokonywaniu ich wysokim tempem. To zaś, w połączeniu z upałem, często umożliwia generowanie mniejszych i większych niespodzianek.
Warto podkreślić, że długie boje o udział w odjeździe dnia i szalone pogonie ucieczek przełożyły się dotąd na średnią prędkość (44,54 km/h), która jest najwyższą od 2005 roku.
Oto, co na temat 10. etapu 109. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:
Etap 10, 12 lipca: Morzine – Megève (148,1 km)
Po dniu przerwy uczestników tegorocznej Wielkiej Pętli czeka relatywnie krótkie i łagodne przetarcie we francuskich Alpach. Wspinaczka na Cote de Chevenoz (2,2 km, śr. 2,9%), Col de Jambaz (6,7 km, śr. 3,8%) i Cote de Chatillon-sur-Cluses (4,5 km, śr. 3,9%) poprzedzi długi podjazd do ośrodka narciarskiego Megeve (19,2 km, śr. 4,1%), gdzie w niedalekiej przeszłości wygrywali Sepp Kuss, Lennard Kämna i Chris Froome.
Jako jeden z najkrótszych etapów ze startu wspólnego 109. edycji Tour de France, odcinek ten może zaskoczyć wysokim tempem, choć skromne 2733 metry przewyższenia i łatwe finałowe wzniesienie sugerują, że tego dnia pierwszoplanowe role odegrają uciekinierzy.

Pogoda
Prognozy na wtorek przewidują lekkie zachmurzenie i 26-28 stopni Celsjusza, zależnie od pory dnia i wysokości. W ciągu tygodnia temperatura będzie jednak rosła, podobnie jak poziom trudności kolejnych odcinków.
Faworyci
Triumf kolarza z ucieczki dnia wydaje się oczywistym scenariuszem na 10. etap tegorocznego Touru, ale tylko pod warunkiem, że panowie dostatecznie szybko dogadają się odnośnie jego składu. Prędkość, z jaką grupa lidera wjechała na La Planche des Belles Filles i Pre-la-Joux każe przypuszczać, że marzącym o zwycięstwie harcownikom potrzebna będzie w końcówce dwukrotnie większa przewaga, niż wynika to z prostej matematyki.
W niedzielę Lennard Kämna (Bora-hansgrohe) padł ofiarą swojej błyskawicznie rosnącej renomy, a każdy ruch z jego udziałem momentalnie stawał się zbyt liczny, by mieć szansę powodzenia. Dziś sytuacja może wyglądać bardzo podobnie, a sam etap wydaje się dla niego odrobinę zbyt łatwy, ale 25-letni Niemiec ma z Megève zbyt słodkie wspomnienia, by nie podjąć próby. Innymi mocnymi kandydatami Bory są Maximilian Schachmann i Patrick Konrad.
Do ofensywy musi przystąpić również Bahrain Victorious, która wypada bardzo blado w porównaniu do występu w ubiegłorocznej edycji Wielkiej Pętli. Szans Damiano Caruso nie można jeszcze całkowicie przekreślać, ale trudno się też spodziewać, że doświadczony Włoch wskoczy do najlepszej piątki klasyfikacji generalnej, co powinno rozwiązać ręce (i nogi) artystycznej frakcji ekipy z Bahrajnu. Być może już we wtorek spróbuje Matej Mohoric, choć raczej z poczucia obowiązku, bo dopiero odcinki 15. i 16. to jego preferowane obszary łowów. Większe szanse na długim podjeździe do Megève powinni mieć Jan Tratnik i Dylan Teuns.
Jeszcze agresywniej po stracie Bena O’Connora powinni się również ścigać zawodnicy AG2R Citroen Team. W niedzielę z nadzieją na żółtą koszulkę uciekał Rigoberto Uran (EF Education-EasyPost), więc być może o podobną akcję pokusi się zajmujący obecnie 13. miejsce Aurelien Paret-Peintre? To pomysł Jakuba Jarosza, ale mi też przypadł do gustu.
Innych podejrzanych już znamy, a należą do nich Quinn Simmons, Giulio Ciccone, Bauke Mollema (Trek-Segafredo), Alberto Bettiol, Magnus Cort (EF Education-EasyPost), Matteo Jorgenson (Movistar), Thibaut Pinot, Michael Storer (Groupama-FDJ), Mikkel Honore (Quick-Step Alpha Vinyl), Simon Geschke, Victor Lafay (Cofidis), Andreas Kron (Lotto Soudal), Bob Jungels, Benoit Cosnefroy (AG2R Citroen), Pierre Latour (TotalEnergies) czy Warren Barguil (Arkea-Samsic).
Tour de France 2022: zapowiedź całego wyścigu
Tour de France 2022: plan transmisji telewizyjnych

Pogoda






