fot. Dariusz Krzywański

Lepszego zakończenia przedostatniego dnia Mistrzostw Polski nie mogły sobie wymarzyć kolarki ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław. Zawodniczki rozbiły bank, dodając do czwartkowego tytułu Agnieszki Skalniak-Sójki i trzeciego miejsca Dominiki Włodarczyk dwie koszulki mistrzyń kraju ze startu wspólnego elity kobiet i orliczek. We wczorajszych zmaganiach zwyciężyły odpowiednio Wiktoria Pikulik i Dominika Włodarczyk, która obroniła tytuł sprzed roku.

Jak wykorzystać przewagę liczebną?

Mając kilkanaście zawodniczek na starcie, można spodziewać się, że sięgnięcie po zwycięstwo będzie bułką z masłem – nic bardziej mylnego, choć trzeba przyznać, że mające przewagę liczebną kolarki ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław we wczorajszym wyścigu elity kobiet sprawiły, że wyglądało to bardzo łatwo. Jak się okazuje – kluczem do końcowego sukcesu było nastawienie zespołu.

– Byłyśmy najliczniejszą grupą i wiedziałyśmy, że to na nas będzie spoczywał ciężar rozgrywania tego wyścigu, że każdy będzie się na nas patrzył. My największych rywalek upatrywałyśmy wśród kolarek z ekip zachodnich – najgroźniejsza była Marta Lach, bo wiemy, że jest w kopie, ale miałam takie wrażenie, że w tym roku bardzo wierzyłyśmy w swoje możliwości. Wiedziałyśmy, że mamy też wiele swoich atutów i chciałyśmy, żeby Marta męczyła się, dojeżdżając do nas

– mówiła po wyścigu Dominika Włodarczyk, która obroniła tytuł Mistrzyni Polski orliczek.

– Dziewczyny z zachodnich ekip były same i wszyscy widzieli w nich faworytki – ja uważam, że my tak naprawdę nie jesteśmy od nich gorsze, bo teraz ścigamy się na świetnych wyścigach, mamy super wyniki. Przystępując do tego wyścigu, pierwszy raz nie czułam się od nich gorsza, czułam się na równi i wiedziałam, razem z dziewczynami, że możemy to wygrać. Z takim nastawieniem zupełnie inaczej się jedzie

– dodała.

Od początku wyścigu było widać, że kolarki zespołu z Wrocławia ruszyły na trasę z bardzo walecznym nastawieniem. To one animowały ściganie, a wielokolorowe koszulki można było cały czas dostrzec na czele lub przed główną grupą. Wykorzystując przewagę liczebną i całą paletę możliwości, atakowały jedna po drugiej, co doprowadziło do uformowania 9-osobowej grupy, w której jechało aż 5 zawodniczek ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław. Wciąż było im jednak mało…

– Pojechał odjazd i w sumie nie do końca nam pasował. Można by powiedzieć, że strzeliłyśmy sobie w kolano, bo pojechałyśmy z Martą Lach i przeskoczyłyśmy do tej akcji. Wszyscy wiedzieli, że Marta będzie tutaj najsilniejsza, ale ja dzisiaj miałam bardzo dobre nogi i wiedziałam, że też mogę na tym finiszu pojechać dobrze

– mówiła Daria Pikulik, która w tamtym momencie nie była jeszcze świadoma, że za kilka godzin przetnie linię mety w Nowym Dworze Mazowieckim, celebrując triumf siostry – Wiktorii, a także swoje trzecie miejsce.

Zmęczyć Martę Lach

Moment, w którym od peletonu oddaliła się Marta Lach wraz z Darią Pikulik i Agnieszką Skalniak-Sójką, złotą medalistką Mistrzostw Polski w jeździe na czas – dwiema świetnie dysponowanymi zawodniczkami polskiej ekipy kontynentalnej – był decydującym dla pierwszej fazy wyścigu. To właśnie wtedy peleton stracił jakiekolwiek szanse i stało się niemal pewne, że tegoroczna Mistrzyni Polski kręci spokojnie w pierwszej, 12-osobowej grupie, w której, oprócz wspomnianych zawodniczek, jechały między innymi: Dominika Włodarczyk, Wiktoria Pikulik (ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław), Dorota Przęzak, Maja Wróblewska (TKK Pacific Nestle Fitness Cycling Team), Karolina Kumięga (Valcar – Travel & Service) czy Marta Jaskulska (Liv Racing Xstra).

– Wiadomo, że zmęczenie dziewczyn z zagranicznych ekip skokami było celem, bo jednak nas jest o wiele więcej. Musiałyśmy je zaskakać

– mówiła Wiktoria Pikulik.

Szczególną uwagę wszyscy zwracali na Martę Lach – byłą Mistrzynię Polski, będącą w trakcie najlepszego sezonu w swojej zawodowej karierze. Zdążyła już w tym roku wielokrotnie udowodnić, że jest niesamowicie wszechstronną kolarką, która potrafi poradzić sobie zarówno z pagórkami, jak i na szybkich, sprinterskich końcówkach – nic dziwnego, że najliczniej reprezentowanej ekipie w odjeździe zależało na tym, by podmęczyć właśnie kolarkę Ceratizit-WNT Pro Cycling. Na korzyść drużyny Pawła Bentkowskiego i Pauliny Brzeźnej-Bentkowskiej działał też fakt, że druga duża polska ekipa – TKK Pacific Nestle Fitness Cycling Team – która broniła wczoraj tytułu sprzed roku, zdołała zabrać się w kluczowy odjazd tylko dwiema zawodniczkami.

– Plan oczywiście miałyśmy zupełnie inny, wiadomo, bo kto by się spodziewał, że odjadę na drugim kilometrze, później dojadą do nas cztery nasze zawodniczki i będziemy sobie tak jechać. Super było to, że Marta [Lach] goniła tę grupę – wiadomo, nasze dziewczyny też wychodziły jej na zmiany, ale to jednak docelowo Marta się męczyła, a my miałyśmy męczyć właśnie ją. Potem wiedziałyśmy, że nie musimy martwić się Pacificiem, bo jednak one też się liczyły w walce o medal – są mocne, więc przynajmniej to miałyśmy z głowy i mogłyśmy spokojnie jechać. Później była chwila zawahania – trzeba na ostatniej rundzie zacząć atakować. Wszystkie dziewczyny, które były w odjeździe, spełniły swoje zadanie w stu procentach. Ktoś może mieć gorszy dzień, ktoś się może źle czuć, ale mówię to z wielkim przekonaniem – wszyscy dali z siebie 120%

– relacjonowała Dominika Włodarczyk.

Dwie środkowe rundy były ciszą przed sztormem, który nastąpił na finałowym okrążeniu w okolicach Pomiechówka. Na dystansie 24 kilometrów ataki nie ustawały – gdy od grupy próbowały oderwać się kolarki ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław, ich akcje spawały zawodniczki z ekip zagranicznych. Gdy natomiast na atak decydowała się Marta Lach, od razu miała na swoim kole kolarkę wrocławskiej formacji.

– Wyścig ułożył nam się dobrze. Na ostatniej rundzie cały czas skakałyśmy, żeby dziewczyny się zmęczyły, bo wiedziałyśmy, że na finiszu może być ciężko z Martą Lach

– przyznała Wiktoria Pikulik, która również dawała z siebie wszystko, by utrudnić życie rywalkom. Z powodu zmęczenia, chwilowo straciła nawet kontakt z peletonem, jednak szybko zdołała do niego wrócić. Niedługo później odbyła ciekawą rozmowę z Dominiką Włodarczyk, która być może zmieniła bieg wyścigu, a może i kariery Wiktorii.

– Miałam już ciężko i Dominika powiedziała mi „jeszcze jeden skok”. No i pojechałam, jak skoczyłam, pomyślałam sobie „Dominika, zabiję Cię”…

Niespodziewane zwycięstwo

Dość zaskakująco, Wiktoria Pikulik została odpuszczona przez grupę i powiększała swoją przewagę. Gdy ta ustabilizowała się na poziomie kilkunastu sekund, z peletonu przeskoczyła do niej Dorota Przęzak – grupa ponownie nie zareagowała. Ze względu na szarpane tempo w pogoni, czołówka stale się od niej oddalała i sukces niepozornego odjazdu był coraz bardziej realny. Sama Wiktoria Pikulik nie była jednak pewna, że akcja zakończy się powodzeniem.

– Nie wiedziałam co się dzieje z tyłu, cały czas się oglądałam, bo nie wiedziałam, co mam robić – czy są blisko, czy mam wychodzić na zmiany. Myślałam, że są bardzo blisko, ale jak zobaczyłam kilometr przed metą, że nas nie doganiają, to wiedziałam, że muszę zacząć się angażować i pomyśleć, jak to zrobić. Szczerze, wczoraj nawet nie myślałam, w jaki sposób zafiniszować, bo wiedziałam, że nie będę finiszować, a tu dzisiaj zaskoczenie

– tłumaczyła.

Finisz w Nowym Dworze Mazowieckim w małym palcu miała natomiast nominalna liderka ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław, Daria Pikulik.

– Finisz bardzo mi się podobał i na niego czekałam. Wiedziałam, że w razie czego dziewczyny mi na nim pomogą. Był techniczny, torowy – na zarwanie, ale cieszę się, że tak się to rozegrało. Miałyśmy spokojną głowę do ostatnich metrów – inne dziewczyny musiały kasować odjazd, a my ze spokojem mogłyśmy siedzieć na kole i czekać na finisz, mimo odrobiny paniki podczas wyścigów i może czasami głupich błędów, wyszłyśmy z tego zwycięsko

– opisywała Daria Pikulik.

Mając za plecami kilka koleżanek z drużyny, Wiktoria Pikulik nie dawała zmian w końcówce, zachowując tym samym siły na finisz. Zaatakowała po pierwszym zakręcie w lewo, na kilkaset metrów do mety, i odjechała od Doroty Przęzak – Wiktoria Pikulik zdołała utrzymać przewagę i sięgnęła po tytuł Mistrzyni Polski elity kobiet ze startu wspólnego. Nie był to jednak koniec sukcesów dla wrocławskiego zespołu – na trzeciej pozycji kreskę przecięła Daria Pikulik, najlepszą orliczką okazała się Dominika Włodarczyk, a brąz w młodzieżowej kategorii trafił do Olgi Wankiewicz.

– Wiktoria odjechała sama, później dojechała do niej Dorota Przęzak i stwierdziłyśmy, że puścimy tę akcję, dlatego że mamy wtedy pewny medal. Wierzyłyśmy bardzo, że Wiktoria jest w stanie to wygrać, a my wykończyłyśmy później robotę z grupy i zafiniszowałam na trzecim miejscu. Było powiedziane, że dziewczyny mają nas rozprowadzić, a Dominika ma jechać za mną. Agnieszka zrobiła super robotę, bo Marta i Karolina goniły odjazd, który był tak naprawdę bardzo blisko, tak że my mogłyśmy siedzieć spokojnie, by przed ostatnim zakrętem wyjść na przód i Agnieszka właśnie mocno nas pociągnęła. Wiedziałam, że w tamtym przedostatnim zakrętem być pierwsza. Jako ekipa jesteśmy bardzo zadowolone – ciężki wyścig, ale dla nas bardzo udany

– mówiła po zakończeniu zmagań Daria Pikulik.

fot. Dariusz Krzywański

– Jak Wiktoria odjechała, to w głowie miałam tylko jedną myśl – że ją przepraszam. Ona do mnie podjechała i powiedziała, że już nie ma siły i ona zaraz strzeli. Powiedziałam jEJ, żeby skoczyła jeszcze ostatni raz i odjechała. Miałam w głowie tylko: „przepraszam, ja naprawdę nie chciałam”, ale później, jak wygrała, to się chyba wyrównało (śmiech). Rozmawiałyśmy przed dekoracją i nie ma żadnych zastrzeżeń do tych ruchów

– powiedziała Dominika Włodarczyk.

Siostry na medal

Ścigające się na torze siostry Daria i Wiktoria Pikulik, niejednokrotnie świętowały już swoje sukcesy między innymi w dwuosobowym madisonie. Teraz mogą cieszyć się z dwóch medali Mistrzostw Polski elity kobiet w wyścigu ze startu wspólnego – to pierwsza taka sytuacja w historii tej imprezy.

– Bardzo się cieszę – gdybym nawet dzisiaj miała wygrać, to mimo wszystko i tak oddałabym koszulkę mojej siostrze, bo zasługuje na to w stu procentach. Zawsze mogę na nią liczyć – jest tym typem zawodniczki, który woli pomagać niż wygrywać, nie czuje się raczej w roli liderki, a dzisiaj pokazała, że jest w stanie zwyciężyć w tak ciężkim wyścigu, więc bardzo się cieszę, że byłyśmy razem na podium i mogłyśmy sprawić fajny prezent rodzicom, którzy tu przyjechali. Jesteśmy mega szczęśliwi, że Wiktoria będzie mogła jeździć w tej koszulce i prezentować ją na wyścigach za granicą, tak samo Dominika Włodarczyk, która wygrała w orliczkach. Wróciłyśmy z pełnym workiem medali – wygrałyśmy wszystko, co mogłyśmy wygrać

– mówiła trzecia na mecie Daria Pikulik.

Dla kolarki ATOM Deweloper Posciellux.pl był to drugi start w ramach tegorocznych Mistrzostw Polski, które – jak sama mówi – są dla niej, oraz Wiktorii, przystankiem przed ważnymi torowymi imprezami. Przed wyścigiem ze startu wspólnego, Daria Pikulik brała udział w czasówce – nie ukończyła jej z powodu kraksy – a wcześniej triumfowała na trzech etapach, w klasyfikacji generalnej i punktowej austriackiego SPORTLAND NÖ womens/kids tour.

– Byłam bardzo dobrze przygotowana do Mistrzostw, tylko na czasówce, trochę pechowo, zaliczyłam kraksę. Sama byłam ciekawa, na co było mnie na niej stać, jakbym dojechała do mety, ale wiedziałam, że trener, któremu chcemy podziękować z Wiktorią – Sylwester Szmyd – przygotował nas super, bardzo w nas wierzy i dzięki niemu jesteśmy w tym miejscu, w którym jesteśmy. To jest dla nas taki przystanek, bo później mamy zawody torowe i to jest główny cel na kolejną część sezonu. Już zaraz zaczynają się kwalifikacje olimpijskie do kolejnych Igrzysk i na tym chcemy się skupić. Fajnie, że udało się tu przyjechać z dobrą nogą i wykorzystać jako drużyna

– dodała Daria Pikulik.

– Pracujemy z Sylwestrem Szmydem cztery lata, szykował nas do Igrzysk w Tokio. Oczywiście zawsze będziemy wdzięczne naszym trenerom z Darłowa, ale myślę, że to była nasza najlepsza decyzja w naszym życiu, że przeszłyśmy do Sylwka. Na razie wszystko idzie dobrze w kontekście Paryża. To będą moje trzecie Igrzyska, a jak to się mówi – do trzech razy sztuka

– dodała.

Od tego sezonu zarówno Daria, jak i Wiktoria Pikulik, reprezentują barwy ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław, ścigającą się na licencji kontynentalnej. Dzięki temu są w stanie w większym wymiarze łączyć tor z szosą, co jest istotne w kontekście przygotowań do najważniejszych imprez.

– Wiedziałam, że trzeba dużo się ścigać na szosie, żeby podnosić poziom. Im więcej się ścigasz, tym mniej trenujesz, co też jest fajne, ale po prostu na wyścigach są inne prędkości, w porównaniu do treningów

– tłumaczyła Wiktoria Pikulik.

– Miałyśmy teraz możliwość przejścia do ekipy z taką ilością startów szosowych. Myślę, że bardzo dużo nam to da, i że podniosą one naszą dyspozycję na torze. Wiadomo, że samym treningiem jest ciężko – startami jesteś w stanie wypracować lepszą formę

– wtórowała jej starsza siostra.

Drużyna siłą ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław

Sobotni wyścig ze startu wspólnego kobiet był książkowym przykładem, potwierdzającym, że kolarstwo – choć w teorii indywidualne – jest tak naprawdę sportem drużynowym. Kolektywnym wysiłkiem, zawodniczki ATOM Deweloper Posciellux.pl Wrocław rozmontowały peleton w pierwszej części zmagań, a następnie starały się wykorzystać przewagę liczebną w odjeździe. Wyszło im to perfekcyjnie.

– Nie spodziewałam się tego wyniku, myślałam, że raczej nie wygram na tym finiszu, ale wyszło super. Pojechałyśmy bardzo dobrze drużynowo, każda z nas dała z siebie wszystko, tak że to nie tylko ja wygrałam, ale cała drużyna. W ogóle się tego nie spodziewałyśmy, ale od startu poszło (odjazd), jechałyśmy spokojnie. Później przeskoczyła do nas trójka i jechałyśmy po naszemu, tak, jak sobie założyłyśmy, tak że cała drużyna wygrała. Mamy jeszcze brązowy medal, koszulkę i drugi brąz w orliczkach, więc wygrałyśmy to, co mogłyśmy

– mówiła nowa Mistrzyni Polski elity kobiet – Wiktoria Pikulik.

– Bardzo ciężko jest mi sobie uświadomić, że jestem w stanie utrzymać skok Marty Lach. Fajne jest to, że możemy z nią wygrać – tak naprawdę, mogłabym ściągnąć tę koszulkę, ten medal, bo po prostu jestem zadowolona z tego, jaki pojechałam wyścig. Uważam, że pojechaliśmy go idealnie taktycznie, tak, jak mieliśmy ustalone, czułam się też bardzo pewna siebie i wiedziałam, co musimy robić. Dobrze jest czuć to, że Daria [Pikulik], Aga [Skalniak-Sójka] – które są starsze i fizycznie mocniejsze – liczą się z moim zdaniem, słuchają mnie, razem dyskutujemy na temat wyścigów i to jest też bardzo fajne. Nie dość, że zbudowaliśmy taką super ekipę, to w końcu przekłada się to na wyniki, bo nam zawsze czegoś brakowało, a w tym roku uważam, że nic nam nie brakło

– podsumowała Dominika Włodarczyk.

fot. Dariusz Krzywański

Rozmawiał Kacper Krawczyk

Zapowiedź całych Mistrzostw Polski 2022
Wszystkie artykuły dotyczące Mistrzostw Polski 2022

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments