fot. Israel Start-Up Nation

Przed nami nieco zagubiona w kalendarzu, jedyna przez najbliższe 3,5 miesiąca włoska jednodniówka. Giro dell’Appennino, bo o niej mowa, rozegrane zostanie po raz 83. i z pewnością będzie ciekawym wyścigiem, a organizatorzy w tym roku postanowili jeszcze bardziej utrudnić trasę.

Giro dell’Appennino od lat prowadzi z Novi Ligure do Genui. W starszych wersjach tej trasy do mety dość często dojeżdżał przerzedzony peleton, a po zwycięstwo sięgali tacy kolarze jak Sonny Colbrelli czy Ethan Hayter, częściej jednak na ostatnich podjazdach zawiązywały się mniejsze akcje bądź odjeżdżał pojedynczy kolarz i tak na liście triumfatorów zapisali się m.in. Omar Fraile, Mattia Cattaneo, Giulio Ciccone czy w zeszłym roku Ben Hermans.

Trasa
Tegoroczna edycja została jeszcze bardziej utrudniona, a trudne podjazdy w drugiej części trasy praktycznie gwarantują, że jedynymi możliwymi scenariuszami są samotny zawodnik bądź niewielka grupa najmocniejszych kolarzy. Zawodników po nieco ponad 50km jazdy rozgrzeją podjazdy pod Fraconalto (5,5km; 6,8%) i Crocefieschi (5km; 6,7%), następnie po zjechaniu na najniższy punkt całej imprezy kolarze zmierzą się z Crocetta d’Orero (5,2km; 5,5%).

Kluczowymi momentami całej rywalizacji będą jednak pokonywane po sobie Pietralavezzara (6,2km; 7,7%) oraz Madonna della Guardia (6,9km; 7,9%). Taka konfiguracja to nowość – rok temu zawodnicy pokonywali jedynie drugą z tych gór, wcześniej było jeszcze łatwiej. Wracając jednak do tegorocznej edycji – do mety ze szczytu tej ostatniej pozostanie 21km, najpierw stromo i kręto w dół, a następnie 15km po dość płaskim terenie.

Pogoda
Słońce, nieco ponad 20 stopni Celsjusza, brak wiatru i opadów deszczu. Po prostu na kolarzy czeka przyjemne ściganie.

Faworyci
Patrząc na poczynania podczas niedawno zakończonego Giro d’Italia to faworytem nr 1 wydaje się być Alessandro Covi. W UAE Team Emirates towarzyszyć mu będą m.in. Andrés Camilo Ardila i Jan Polanc, ale to 23-latek powinien być liderem tej ekipy. Konkurencja? Głównie dwa pozostałe World Teamy – Israel – Premier Tech zabiera ze sobą mnogość opcji, tj. bardziej doświadczonych Kristsa Neilandsa i Simona Clarke’a oraz zdolną młodzież – Sebastiana Berwicka, Masona Hollymana i Marco Frigo. Wydaje się, że dla każdego z nich może być nieco za trudno, ale z drugiej strony w tej stawce brakuje topowych górali, co może otworzyć wyścig dla nieco bardziej dynamicznych kolarzy.

Na scenariusz z właśnie takimi zawodnikami walczącymi o zwycięstwo z pewnością liczy Intermarché – Wanty – Gobert. Nie pamiętam kiedy ostatni raz widziałem atakującego Louisa Meintjesa, więc zapewne liderami będą Lorenzo Rota, Kobe Goossens bądź Georg Zimmermann. A może wszystko przeżyje w grupie Quinten Hermans, który wówczas byłby faworytem finiszu w Genui?

Skoro włoski wyścig to nie dziwi, że resztę listy startowej stanowią głównie kolarze ekip z Italii. W Bardiani-CSF-Faizanè wystartują Filippo Zana i mistrz Afryki Henok Mulubrhan, barw Drone Hopper – Androni Giocattoli bronić będzie Natnael Tesfatsion, Jefferson Alexander Cepeda i Santiago Umba, dla EOLO-Kometa o dobry wynik pokusić może się Edward Ravasi bądź Alessandro Fancellu.

Zagraniczne Pro Teamy? Equipo Kern Pharma posyła zdolną młodzież w postaci Urko Berrade, Jordi Lópeza czy José Félixa Parry, Team Arkéa Samsic będzie zapewne kontynuował swój dobry sezon, a powalczyć mogą Nicolas Edet, Michel Ries i Alessandro Verre.

Dalej na liście startowej znajdziemy całą masę ekip kontynentalnych. Bardzo ciekawi mnie jak zaprezentuje się jeden z regularnie jeżdżących kolarzy w tym roku, czyli Thomas Pesenti (Beltrami TSA – Tre Colli). Na dobry wynik z pewnością stać Frana Miholjevića (Cycling Team Friuli ASD), bardzo ciekawy skład posyła Mg.K Vis-Color for Peace-VPM – ich koszulki założą m.in. Daniel Savini, Paul Double i Maximilian Stedman. Ostatnie dwa nazwiska do obserwacji to Riccardo Ciuccarelli (Biesse – Carrera) i z sentymentalnych względów wracający po kontuzji, ścigający się pierwszy raz od prawie 9 miesięcy Davide Rebellin (Work Service Vitalcare Vega).

Listę zamykają dwie zagraniczne ekipy kontynentalne – w Team Vorarlberg pojedzie świetny w 2021 roku Alexis Guerin oraz mający już chyba najlepsze lata za sobą Riccardo Zoidl, a Colombia Tierra de Atletas zabiera ze sobą zdolnych Kolumbijczyków, m.in. Edgara Andresa Pinzona i Germána Dario Gómeza.

W wyścigu nie wystartuje żaden Polak.

Mój typ
Natnael Tesfatsion ogra na finiszu z niewielkiej grupki Lorenzo Rotę.

Transmisja
Niestety wyścig nie będzie pokazywany w polskiej telewizji. Pozostaje polowanie na internetowe streamy, albowiem za kolarzami będą podążały kamery Rai Sport.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments