Foto: INEOS Grenadiers

Oczy większości fanów kolarstwa skupione są już na Tour de France. Zanim jednak nastąpi Grand Depart Wielkiej Pętli, będziemy mogli emocjonować się ciekawym Giro dell’Appennino (1.1), gdzie główne role, podobnie jak w tegorocznym Tourze, powinni odgrywać kolarze INEOS Grenadiers i UAE-Team Emirates (niestety brakuje Team Jumbo-Visma).

Trasa

Z powodu remontów drogowych organizatorzy zmienili przebieg tegorocznej edycji Giro dell’Appennio. Zabraknie legendarnego dla tego wyścigu podjazdu pod Passo della Bocchetta, ale w zamian kolarze będą musieli pokonać równie ciężkie wzniesienie Madonna della Guardia. Ze względu na inne ułożenie podjazdów na trasie, będzie ona bardziej wymagająca niż w poprzednich latach.

Wyścig wystartuje w Pasturanie, a nie w Novi Ligure, jak w przypadku kilku poprzednich edycji. Następnie kolarze przejadą 60 kilometrów względnie płaskiego terenu – później rozpoczną się wspinaczki. Na pierwszy ogień pójdzie podjazd pod Fraconalto (5,4 km; 6,9%), który w poprzednich latach pokonywany był w drugiej części wyścigu. Kolejnymi poważniejszymi wzniesieniami będą Crocefieschi (4,8 km; 6,1%) i Crocetta d’Orero (9 km; 3,4%). Podczas pokonywania tych podjazdów tempo powinno być raczej spokojne, toteż nie powinny one mieć sporego wpływu na rywalizację.

Nie można tego powiedzieć o finałowej wspinaczce Giro dell’Appennino – Madonna della Guardia (7,2 km; 7,7%). Pierwsze 4,5 kilometra podjazdu jest regularne – średnie nachylenie oscyluje w okolicach 7,4%. Później robi się bardziej interesująco – kolarzy czeka 500-metrowa ściana (18%), a następnie kilometrowe fałszywe wypłaszczenie. Potem kolejna poprawka pod górę – 500 metrów i 14% – i krótki, kilkuset metrowy odcinek o nachyleniu 4,5% aż do szczytu.

Stamtąd do mety pozostanie 25 kilometrów, w tym 9 kilometrów technicznego zjazdu z Madonna della Guardia. Wyścig zakończy się w Genui, na długiej, kilometrowej prostej. Podczas finiszu teren stale będzie się wznosił.

Pogoda

Przez cały dzień będzie słonecznie, a w godzinach rozgrywania wyścigu temperatura będzie sięgać około 25 stopni Celsjusza. Kluczową rolę może odegrać wiejący znad Morza Liguryjskiego wiatr. Jego prędkość może wynosić nawet 25 km/h. Znaczna część wyścigu prowadzi z północy na południe, a wiatr będzie wiał w przeciwnym kierunku – z tego powodu szanse na dojazd “na solo” maleją.

Możliwe scenariusze rozegrania wyścigu

Dla losów Giro dell’Appennino najprawdopodobniej decydujące będzie ostatnie 30 kilometrów. Kolarze pokonają wtedy podjazd i zjazd z Madonna della Guardia, a następnie płaski dojazd do Genui. Na wzniesieniu możemy spodziewać się selekcji przeprowadzonej przez ekipy UAE-Team Emirates i INEOS Grenadiers, które będą chciały jak najbardziej osłabić swojego przeciwnika. W czołówce podjazd przetrwa najprawdopodobniej mała, maksymalnie kilkunastoosobowa grupka kolarzy. Jeśli tak się stanie i po zjeździe na czele pozostanie wielu zawodników – ci mniej dynamiczni mogą próbować ataków, jednak ze względu na czołowy wiatr, będą mieli bardzo trudne zadanie. O zwycięstwie powinien zadecydować więc finisz z kilkunastoosobowej grupki.

Na podjeździe pod Madonna della Guardia z pewnością zobaczymy też ataki. Jeśli zawiąże się tam akcja, która będzie pasować kolarzom INEOS Grenadiers i UAE-Team Emirates – będzie ona miała spore szanse na dojazd do mety.

Faworyci

INEOS Grenadiers – brytyjska formacja przyjechała do Włoch w niezwykle mocnym składzie. Znalazł się w nim fenomenalny Tom Pidcock, który w tym roku w końcówkach wyścigów ogrywał takich kolarzy, jak Matteo Trentin, Sonny Colbrelli czy Wout van Aert. Dodatkowo, w przeszłości Brytyjczyk dominował też w górskich wyścigach, jak Giro Ciclistico d’Italia czy Tour Alsace, więc Giro dell’Appennino wydaje się wyścigiem stworzonym dla specjalnie dla niego. Nie można jednak zapominać, że niedawno doznał on złamania obojczyka, przez co jego forma może nie być najwyższa.

INEOS Grenadiers nie musi jednak liczyć tylko na Toma Pidcocka. W barwach ekipy Dave’a Brailsforda we włoskim wyścigu pojedzie też Gianni Moscon, który w tym sezonie prezentuje się bardzo dobrze – triumfował na dwóch etapach Tour of the Alps, był ważnym pomocnikiem Egana Bernala w wygranym przez niego Giro d’Italia, a niedawno zajął czwarte miejsce w wyścigu ze startu wspólnego o mistrzostwo Włoch. Nie powinien mieć on problemu z pokonaniem podjazdu Madonna della Guardia, a w przypadku finiszu z mocno okrojonego peletonu będzie jednym z głównych faworytów do zwycięstwa.

O dobry wynik powalczyć może też Jhonatan Narvaez – gdy w ubiegłym roku w Settimana Internazionale Coppi e Bartali dostał szansę na jazdę na własne konto, rewelacyjnie prezentował się w finiszach z większych i mniejszych grup, pokonując takich kolarzy, jak Pascal Eenkhoorn, Andrea Pasqualon czy Diego Ulissi. Oczywiście, w przypadku dobrego samopoczucia, każdy z wymienionych wyżej zawodników może spróbować ataku na Madonna della Guardia – nie muszą oni czekać na finisz.

W składzie “Grenadierów” na Giro dell’Appennino znalazł się też prezentujący wysoką formę Michał Gołaś.

UAE-Team Emirates – kolarze reprezentujący ekipę z Bliskiego Wschodu, obok INEOS Grenadiers, będą głównymi faworytami do triumfu w Giro dell’Appennino. W ubiegłym roku górą w pojedynku między tymi drużynami byli Brytyjczycy, a konkretnie Ethan Hayter, który w sprincie z grupy pokonał Alessandro Coviego z UAE-Team Emirates. Dysponujący dobrym finiszem Włoch dwukrotnie stał w tym roku na podium etapów Giro d’Italia. Kończyły się one… na Monte Zoncolan i w Montalcino (szutry). Takie wyniki w górach + dynamika (np. był piąty na etapie Tour de Romandie zakończonym finiszem z grupy) czynią go jednym z faworytów czwartkowego wyścigu.

Innym pretendentem do zwycięstwa jest Diego Ulissi. Bardzo dobrze czuje się on w finiszach z okrojonej grupy, a dodatkowo potrafi utrzymać się w czołówce na podjazdach, co pokazał chociażby na etapie tegorocznego Giro d’Italia z metą na Sega di Ala, gdzie był czwarty (i to nie z ucieczki!).

Giro dell’Appennino będzie pierwszym wyścigiem w UAE-Team Emirates dla Juana Ayuso, który ostatnio zdominował młodzieżowe Giro d’Italia. Potrafi też szybko zafiniszować – udowodnił to w Settimana Internazionale Coppi e Bartali, gdzie dwukrotnie zajmował miejsca w czołówce po sprintach z grupy.

Nie bez szans pozostają też Valerio Conti i Jan Polanc – szczególnie Słoweniec osiągał ostatnio bardzo dobre rezultaty – jednak biorąc pod uwagę pozostałych kolarzy w ekipie, będą oni raczej pełnili rolę pomocników.

Na Giro dell’Appennino powołani zostali też Matteo Trentin i Alexandr Riabushenko, jednak ze względu na to, jak ciężki jest ostatni podjazd, dojazd tych dwóch zawodników w czołówce byłby dla mnie sporym zaskoczeniem.

Ben Hermans – Belg z Israel Start-Up Nation nie może niestety liczyć na takie wsparcie ze strony kolegów z ekipy, jak w przypadku INEOS Grenadiers i UAE-Team Emirates. To właśnie z jego strony należy spodziewać się ataku na finałowym podjeździe, gdyż może on chcieć zgubić bardziej dynamicznych rywali. W tym roku Hermans kończył w czołówce takie wyścigi, jak Tour de Hongrie czy Settimana Internazionale Coppi e Bartali.

Giovanni Carboni – jest aktualnie w bardzo dobrej dyspozycji. W czołowej dziesiątce kończył trzy ostatnie wyścigi – o mistrzostwo Włoch ze startu wspólnego, a także Adriatica Ionica Race i Tour of Slovenia. Nie jest on tak bardzo dynamicznym zawodnikiem, więc, podobnie jak Ben Hermans, może próbować ataków z daleka.

Romain Hardy – Francuz jest kolarzem szybkim, o czym świadczą chociażby miejsca w czołówce “sprinterskich” etapów takich wyścigów, jak La Route d’Occitanie, czy w jednodniówkach, jak Tour du Finistere czy Trofeo Serra de Tramuntana. Tam kolarze do pokonania mieli też wiele podjazdów, które Hardy przetrzymał. Jeśli tempo na finałowej wspinaczce Madonna della Guardia nie będzie wysokie, Francuz z Team Arkea Samsic jest solidnym kandydatem do podium.

We włoskim wyścigu wspierać go będzie Łukasz Owsian, który w miniony weekend zajął trzecie miejsce w wyścigu ze startu wspólnego na mistrzostwach Polski.

Edoardo Sepulveda – Argentyńczyk w tym roku dwukrotnie dostał szansę na jazdę na własne konto w mniejszych wyścigach i dwukrotnie to wykorzystał. Był trzeci w Presidential Cycling Tour of Turkey i ósmy w Adriatica Ionica Race. Sepulveda może być jednym z zawodników, którzy postarają oderwać się od grupki na podjeździe pod Madonna della Guardia. Oprócz niego w barwach Androni Giocattoli – Sidermec pojedzie Luca Chirico. Włoch w tym sezonie jeszcze nie błysnął, ale zaliczył solidne występy w Tour de Hongrie, Adriatica Ionica Race i Tour of Slovenia. Jest kolarzem dynamicznym, więc w przypadku finiszu z większej grupy będzie miał szanse na osiągnięcie najlepszego rezultatu od lat.

Luca Wackermann – kolarz EOLO-Kometa w przypadku braku morderczego tempa na Madonna della Guardia powinien utrzymać się w czołowej grupie, a potwierdził wielokrotnie, że jest zawodnikiem dynamicznym – między innymi finiszując na piątej pozycji na drugim etapie w ubiegłorocznej edycji Giro d’Italia.

Mój typ

Liczę na drobną niespodziankę – zwycięstwo Juana Ayuso po sprincie z małej grupki.

Transmisja

Wyścig będzie transmitowany po południu (16.00-17.00), z odtworzenia, w PMG Sport.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments