Świat powoli zapomina o Giro d’Italia i zaczyna nastawiać się na zbliżające się wyścigi kolarskie, ale organizatorzy wykorzystują jeszcze ostatnie momenty zainteresowania i nagrodzili kolarzy, miejsca i etapy w różnych kategoriach.

Podczas rywalizacji w wyścigu rozdano koszulki zwycięzców poszczególnych klasyfikacji, wyróżniono też zawodników w zestawieniach pobocznych czy przeróżnych historycznych trofeach pokroju Cima Coppi. Na tym się jednak nie skończyło, a organizatorzy zorganizowali szereg głosowań w jeszcze bardziej pobocznych tematach, a oto ich zwycięzcy.

Największym bohaterem 105. Giro d’Italia został wybrany Mathieu van der Poel i… chyba nie ma co się dziwić takiemu wyborowi. Holender był prawdziwą gwiazdą, jeździł aktywnie, otrzymał zresztą na koniec wyścigu czerwony numer za całość.

Zdjęcie

Za najlepszego pomocnika wybrano Lennarda Kämnę. Cóż, teraz jeszcze brzmi to dziwnie, ale im dalej w nagrody tym bardziej będzie można po prostu odnieść wrażenie, że głosujący oglądali chyba tylko 20. etap tegorocznej imprezy. Inna sprawa, że w tym roku wyjątkowo słabo odznaczali się poszczególni pomocnicy i ciężko było zapamiętać wyczyny któregokolwiek z nich.

Zdjęcie

Najlepszą drużyną, co dość oczywiste, została BORA-hansgrohe. Klasyfikacja generalna i dwa etapy to dorobek niemieckiej formacji. Pewnie można było bardziej zaszaleć z wyborem, bo np. 3 odcinki wygrali kolarze Team BikeExchange – Jayco i Groupamy-FDJ, piękną postawą u boku Juana Pedro Lópeza popisywali się momentami kolarze Trek-Segafredo, a świat zadziwiali Biniam Girmay, Jan Hirt i Domenico Pozzovivo z Intermarché – Wanty – Gobert. Wybrano jednak Borę i brawa dla nich.

Zdjęcie

Za najlepszą ucieczkę uznano tą Alessandro Coviego na 20. etapie. Cóż… Wybór był szeroki, albowiem w tym roku odjazdami zakończyło się całe multum etapów i nie potrafię powiedzieć czym ta była bardziej wyjątkowa od Lennarda Kämny na Etnie, pięknego powrotu Thomasa De Gendta, zespołowej magii wykończonej przez Stefano Oldaniego, obu sukcesów Koena Bouwmana, wygranej Jana Hirta, Santiago Buitrago czy przede wszystkim pięknego pokonania peletonu na sprinterskim etapie, gdzie triumfował Dries De Bondt. Ale o tym, że 20. etap był jakoś przeceniony już mówiłem.

Najlepszy górski finisz? Organizatorzy nawet nie posilili się na wybranie innego filmu i po prostu wrzucono drugi raz Alessandro Coviego, który świętował na końcu 20. odcinka. Co zabawne nie przepleciono nawet tych kategorii jakąś inną, przez co bardziej niż dumnie to wygląda to nieco komicznie. Wspaniała walka na Blockhausie zakończona wygraną Jaia Hindley’a nie lubi tego wyboru.

Najlepszy sprint? Wyróżniono 1. etap i wygraną Mathieu van der Poela. Fakt, było to piękne, acz 10. odcinek i zwycięstwo Biniama Girmaya z pewnością także były rozważane. Był też ten magiczny Blockhaus, a i czysto sprinterskie potyczki potrafiły zachwycać.

Największa rewelacja Giro d’Italia? Biniam Girmay. Oczywiście nie sposób z tym polemizować, choć z drugiej strony Erytrejczyk po prostu potwierdził swój wielki talent, a na starcie było wielu kolarzy, którzy bardziej zaskakiwali swoją genialną formą.

Zdjęcie

Najlepszy atak? Chyba nie muszę nawet pisać, bo wszyscy wiedzą, że będzie to… 20. etap i przyspieszenie Jaia Hindleya. Passo Fedaia i wydarzenia na nim zgarnęły całą uwagę w tym konkursie.

Najlepszy duch w drużynie? Skoro pomocnik był z BORA-hansgrohe, podobnie atak, a niemiecka formacja została wybrana drużyną 105. Giro d’Italia to chyba oczywiste, że i tu wyróżniono właśnie ten zespół. Cieszący się świetną atmosferą kolarze Alpecin-Fenix czy Intermarché – Wanty – Gobert pewnie się nie zgodzą z tym wyborem.

Amore infinito tegorocznego Giro d’Italia był ten, który skradł serca Włochów. Nie mogło być innego wyboru niż Vincenzo Nibali, prawdziwy bohater i legenda tej imprezy.

Zdjęcie

Najbardziej spektakularny etap? Ten z metą w Turynie? Nie? Jak to nie? No przecież to jest dramat, ale wybrano uznany przez wielu za wielki zawód 105. Giro d’Italia odcinek z metą na Passo Fedaia. Bez komentarza.

Zdjęcie

Najbardziej przystrojonym miastem 105. Giro d’Italia wybrano Santarcangelo di Romagna. Nieco tylko żal, że nie wybrano Filottrano, w którym w przepiękny sposób uczczono pamięć o Michele Scarponim.

Zdjęcie

To wszystko. Zgadzają się Państwo z tymi wyborami czy też podjęliby zupełnie inne? Zapraszamy do podawania swoich typów w poszczególnych kategoriach!

guest
2 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jarek
Jarek

Panie Jakubie, brawa za kulturalną i konstruktywną krytykę.
Znów okazuje się, że nie vox populi a vox pecuniae to vox Dei.
Smutne.

Oldie
Oldie

Alew VOX się chyba już rozpadli ?