fot. INEOS Grenadiers

Finiszem z niewielkiego peletonu zakończył się drugi etap Tour of Norway. W nim najlepiej poradził sobie Ethan Hayter, dla którego to czwarta wygrana w tej imprezie – do zeszłorocznej klasyfikacji generalnej i dwóch odcinków dokłada teraz premierowy triumf w 11. edycji.

Więcej o przebiegu całego etapu przeczytają Państwo w naszym serwisie, niemniej warto wspomnieć, że na sukces Ethana Haytera ekipa INEOS Grenadiers pracowała przez dłuższy czas. To oni pomogli porwać się peletonowi na podjeździe, brytyjska formacja była także odpowiedzialna za walkę na rantach, po której w pierwszej grupie pozostało niespełna 20 kolarzy. To właśnie z tak przerzedzonego peletonu finisz wygrał 23-letni Brytyjczyk.

To niesamowite. Regularne wygrywanie wyścigów jest takie miłe i zawdzięczam to moim kolegom z drużyny. Wiedzieliśmy, że może być wietrznie, a zaspy śnieżne dawały dużo schronienia. Mieliśmy także świadomość, że kilku rywali jechało z tyłu i pomyśleliśmy, że spróbujemy, podzielimy peleton. To była dobra zabawa!

— opowiadał po etapie Ethan Hayter.

23-letni Brytyjczyk jest obecnie wiceliderem imprezy, 5. w klasyfikacji generalnej jest Luke Plapp, 7. pozycję zajmuje Tao Geoghegan Hart. Wśród zgubionych kolarzy wczoraj byli m.in. Esteban Chaves, Gianluca Brambilla czy Cian Uijtdebroeks, a to sprawia, że pozycja zawodników INEOS Grenadiers przed najtrudniejszym etapem jest bardzo dobra.

Odrobiliśmy naszą pracę domową wcześniej i pomyśleliśmy, że to [ranty – przyp. red.] może być odpowiedni moment na pierwsze większe podziały w peletonie, o ile nie liczyć tego co wydarzyło się już na podjeździe. Koniec końców do mety dotarła dość mała grupa, więc zbudowaliśmy trochę przewagi nad naszymi rywalami na generalkę

— dodał Ethan Hayter na zakończenie swojej wypowiedzi.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments