fot. Quick-Step ALpha Vinyl

Równy miesiąc trwała przerwa między 26. i 27. zwycięstwem w karierze Remco Evenepoela. Powracający do ścigania po wygranej w Liège-Bastogne-Liège Belg od razu otworzył zmagania w Norwegii triumfem, a styl w jakim to uczynił nie pozostawiał złudzeń, że to właśnie kolarz Quick-Step Alpha Vinyl Team był najmocniejszy.

Wiele rzeczy nie rozpieszcza zawodników podczas tegorocznego Tour of Norway – trasy są trudne, pogoda zdecydowanie niekorzystna, a stawka mocna. Gdzieś ponad tym wszystkim jest jednak Remco Evenepoel, który wydaje się czasem, że jeździ w swojej lidze. 22-letni Belg już od drugiego etapu będzie przyodziewał trykot lidera i nie jest wykluczone, że już go nie odda.

To był zimny i ciężki dzień. Mieliśmy trochę niskich temperatur, deszczu, a nawet wiatru, ale chłopaki doskonale kontrolowali wyścig i odegrali dużą rolę w moim sukcesie. Cieszę się, że wracam do rywalizacji ze zwycięstwem i jestem zachwycony, że mam nogi, aby atakować i zrobić różnicę, kiedy to miało znaczenie. Zawsze fajnie jest rozpocząć tak wyścig, zwłaszcza gdy myślę, że po raz pierwszy wygrałem sprint pod górę. Wiemy, że to nie będzie łatwe, ale postaramy się obronić pomarańczową koszulkę w nadchodzących dniach

— komentował wszystko Remco Evenepoel.

Wystarczy zresztą rzucić okiem na liczby z finiszu Remco Evenepoela – te pokazują, że choć Belg zaliczył miesięczny rozbrat z wyścigami to forma wciąż jest taka jak wtedy, gdy wygrywał Liège-Bastogne-Liège. To z pewnością musi budzić respekt wśród rywali.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments