arnaud demare giro 2022
Groupama-FDJ / Facebook

Dokładnie 11 miesięcy – tyle czasu minęło od poprzedniego finiszu z peletonu wygranego przez Arnauda Demare’a. Dziś w końcu znów udało mu się tego dokonać.

Francuz wykorzystał fakt, że Mark Cavendish oraz Caleb Ewan – potencjalnie najszybsi kolarze na trasie zostali z tyłu na Portella Mandrazzi. Zresztą, sam również nie zdołał utrzymać się w głównej grupie. Na szczęście wtedy mógł liczyć na swoją niezawodną ekipę.

To był trudny dzień. Wspinaczka okazała się bardzo wymagająca, ale moi koledzy z drużyny pomogli mi wrócić do peletonu. Poszło nam zaskakująco szybko

– relacjonował po wyścigu w rozmowie z dziennikarzami Wielerflits.

Jego zespołowi koledzy okazali się jeszcze bardziej nieocenieni na finiszu. Być może to właśnie ich wspaniała postawa jest odpowiedzią na to, dlaczego Demare, który w tym sezonie raczej zawodził, w Giro d’Italia notuje nadspodziewanie dobre wyniki. W dotychczasowych tegorocznych startach zdołał tylko raz zameldować się w czołowej „4” (2. miejsce na etapie Tirreno-Adriatico). Tymczasem na dwóch dotychczasowych sprinterskich etapach Giro zajmował 2. oraz 1. miejsce. Duża w tym zasługa właśnie świetnego rozprowadzenia – na początku finiszu Demare znajdował się na najlepszej pozycji. Nic dziwnego, że chwilę po finiszu mówił:

Zespół pracował na mnie bardzo dobrze, a ja byłem cierpliwy. Udało nam się znaleźć odpowiedni moment do rozpoczęcia sprintu i mi się udało. Jestem naprawdę z siebie naprawdę zadowolony.

 

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments