fot. Giro d'Italia

34-letni Jacopo Guarnieri już podczas prezentacji zapisał się w historii tegorocznego Giro d’Italia. Swoim gestem zwrócił uwagę mediów na całym świecie, a jego protest przeciwko węgierskiej polityce szerokim echem odbił się w peletonie.

Podczas prezentacji zespołu Groupama – FDJ przed 105. Giro d’Italia w Budapeszcie Jacopo Guarnieri założył na rękę opaskę w barwach wskazujących na solidarność z osobami LGBT+. Temat ten błyskawicznie podchwycili organizatorzy wyścigu, udostępniając to w formie zdjęcia w swoich social mediach. Po kilku dniach Włoch miał okazję zabrać głos i powiedzieć o swoich motywacjach do wykonania takiego gestu.

Temat ten był w mojej głowie przez długi czas. Rozmawiałem o tym już w grudniu z Attilą Valterem i zapytałem go, jak jest na Węgrzech. To był mój pomysł już dawno temu. Na początku myślałem, żeby mieć coś z tęczową flagą. Ale przypadkowo, dwa tygodnie przed wyjazdem na Giro, mój przyjaciel wpadł na pomysł z tą opaską. Była łatwa do założenia. Postanowiłem więc zrobić to podczas prezentacji na scenie, zrobiłem to po cichu, ale jednak przesłanie już ciche nie było

— powiedział w wywiadzie dla CyclingTips Jacopo Guarnieri.

To był bardzo wyrachowany ruch w wykonaniu Włocha, ponieważ robiąc coś takiego publicznie mógł mieć przekonanie graniczące z pewnością, że nikt nie odważy się go powstrzymać.

Nie jesteśmy superbohaterami, ale wybrałem moment, w którym czułem się niejako nietykalny. Przeciwnicy takich akcji nie mogą nic publicznie powiedzieć za tak drobną rzecz lub przeciwko obcokrajowcowi, jak sądzę. Zaryzykowałem i skorzystałem z tego, że byłem w bezpieczniejszej pozycji, ale pomyślałem też, że może kogoś wkurzyłem, nie tylko myśląc o politykach, ale o zwykłych obywatelach, że może na czasówce ktoś próbuje mnie walnąć. Byłem jednak gotów na to uderzenie

— kontynuował Jacopo Guarnieri, 34-letni rozprowadzający ekipy Groupama-FDJ.

Włoch dodał, że bezpośrednio po jego proteście nie usłyszał niczego dobrego ani złego od innych zawodników czy ze strony organizatorów wyścigu, ani nie doświadczył żadnej zmiany w zachowaniu żadnej ze stron. Zauważył jednak masę wsparcia w mediach społecznościowych, która dała mu pewność, że na pewno podjął właściwą decyzję pomimo wcześniejszych nerwów.

W końcu to Europa. Miejmy nadzieję… w myślach miałem wizję, że uda mi się przekazać wiadomość bez podejmowania zbyt dużego ryzyka. Prawdopodobnie ktoś się ze mną zgodził, prawdopodobnie ktoś był szczęśliwy, ale po prostu mi nie powiedział, kto wie. Na przykładnie warto przekonywać antyszczepionkowca do szczepionki, lepiej skupić się na ludziach, których można przekonać i spróbować zwiększyć ich liczbę, niż tracić rozum na walkę z kimś, kto się nie zgadza

— tłumaczył się doświadczony Włoch.

Dlaczego więc Jacopo Guarnieri uważa, że ​​nie widzieliśmy żadnych innych protestujących kolarzy i ogólnie, dlaczego peleton w większości zachowuje neutralność w kwestii swoich politycznych poglądów?

Na całym świecie jest oczywiście wiele wątpliwych miejsc, w których wyścigi kolarskie odbywają się cały czas. W kolarstwie nie widzimy tak wielu gestów i myślę, że jest na to wiele powodów. Niektórzy może nie mają żadnego pojęcia na takie tematy, inni być może są przeciw. Osobiście zawsze miałem jasność, jakie są moje poglądy i zawsze z szacunkiem wyjaśniam komuś niektóre tematy. Nie wszystko da się wprowadzić do dyskusji. Powiedzmy, że nie jesteśmy ekspertami w dziedzinie polityki międzynarodowej, więc staram się być bardziej pozytywny, nie mam rozwiązania na to, co Węgry mogą zrobić dla osób transseksualnych, mogę po prostu podzielić się moim wsparciem i pozytywną atmosferą. To takie proste

— rozwijał wątek zaangażowania politycznego w kolarstwie 34-latek.

Czy zatem start Giro d’Italia na Węgrzech był dobrym pomysłem? Jacopo Guarnieri nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi, zresztą patrząc na dyskusje w sieci to ile osób, tyle poglądów na tego typu sprawy.

Właściwie nie wiem, trudno powiedzieć. W grę wchodzi wiele rzeczy, a decyzja o tym Grande Partenza pochodzi przecież sprzed trzech lat, kiedy przepisy antyLGBT jeszcze nie obowiązywały na Węgrzech. Nie jestem organizatorem, więc nie wiem, co kryje się za tymi decyzjami. Jeśli spojrzę na drugą stronę, mogę powiedzieć, że tam byłem i mogłem okazać wsparcie. Trudno powiedzieć, myślę, że to mieszanka pomiędzy odizolowaniem się i próbą walki od środka. To nie moja decyzja, bo będąc szczerym, jest wiele miejsc, do których nie powinniśmy jechać. Nie wszystko jest łatwe. To równowaga między walką o to, co słuszne, a próbą przetrwania we własnej pracy. Prościej nie będzie. Nie do mnie należy decydowanie o tym, co się za tym kryje, ale mogę mieć swój osobisty pogląd

— zakończył 34-letni Jacopo Guarnieri.

guest
6 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jędrek
Jędrek

A pedałowałeś kolarzu w krajach arabskich, gdzie kobiety nie mają równych praw z mężczyznami?

Budyń
Budyń

Co ciekawe nie starczyło odwagi by taki 'gest’ bohater wykonał w Emiratach gdzie też startował. Tutaj wiedział, że nic mu nie grozi i mógł się wykazać.

Piter
Piter

Filozof

zbig
zbig

o…to jest „boCHater”… widzę już zachwyt Biedronia i Spurki…😀

zbig
zbig

w związku z „brakiem akceptacji” mojego komentarza ośmielam się zapytać o reguły „poprawności „wg. redakcji…

Biedroń
Biedroń

zbig: reguły na tym portalu są mocno lewackie, włącznie z lgbtitp