fot. Tomasz Markowski / Karpacki Wyścig Kurierów

Wysoki poziom i wielkie emocje. W dużej mierze to właśnie na te dwie rzeczy liczymy, decydując się na śledzenie sportowego wydarzenia – w zeszłym roku druga z nich była na niezaprzeczalnie najwyższym możliwym poziomie. Jak będzie w tym roku? Tego oczywiście nie wiadomo. Z pewnością możemy za to liczyć na wysoki poziom.

Trasa

Prolog: Budapeszt-Budapeszt – 2 kilometry

Zorganizowanie startu wyścigu w Budapeszcie – stolicy Węgier, w którym za dokładnie tydzień odbędzie się Grande Partenza Giro d’Italia, było zdecydowanie bardziej skomplikowanym wyzwaniem niż to, przed którym w piątek staną kolarze rozpoczynający swój start w Karpackim Wyścigu Kurierów. Trasa prologu jest bowiem płaska jak stół, a przed kolarzami nie stoją właściwie żadne trudności techniczne. Prolog zostanie poprowadzony wzdłuż jednej, pozbawionej większych wirażów ulicy. Liczyć będzie się czysta moc.

1. etap: Stara Lubowla-Stara Lubowla – 138 kilometrów

Prolog będzie ostatnim łatwym etapem, który przejadą w tym wyścigu kolarze. Kolejne będą składać się z całej masy podjazdów. Na pierwszy ogień pójdzie etap ze startem i metą w Starej Lubowli. Ten składa się z dwóch wspinaczek – pod Brutovce i Bajerovce. Obie pojawiają się dwa razy i należy się spodziewać, że po ostatniej z nich w walce o zwycięstwo będzie liczyć się mocno przerzedzona główna grupa. O tym, który z kolarzy ostatecznie sięgnie po triumf, powinna zadecydować krótka, prowadząca do mety ścianka.

2. etap: Piwniczna Zdrój – Niedzica-Zapora – 149 kilometrów

Choć w Polsce zostanie rozegrany tylko jeden etap, to w naszym kraju znajdzie się miejsce dla siedmiu spośród trzynastu górskich premii. Część z nich to te znane z ubiegłorocznej edycji: Skrudzina i Przełęcz Knurowska. Poza tym jednak na trasie znajdą się również Szczereż, Modyń, Falsztyn, Sromowce Wyżne i Przełęcz Snozka. Należy również pamiętać o ostatnim, nieskategoryzowanym podjeździe, którego szczyt znajduje się zaledwie kilka kilometrów przed metą.

3. etap: Poprad – Wysokie Tatry – 58 kilometrów; 4. etap: Wysokie Tatry – Wysokie Tatry – 3 kilometry

Ostatni dzień walki o zwycięstwo będzie dla kolarzy wyjątkowo trudny. Rano wyruszą oni na krótki, ale za to bardzo wymagający etap z Popradu do Wysokich Tatr. Około trzy godziny po jego zakończeniu ruszą natomiast na trasę po raz kolejny – tym razem zmierzą się z kolejną próbą czasową. Choć dystans sugeruje, że będzie szybko, łatwo i przyjemnie, to… cóż, z pewnością nie będzie. Ten etap w niczym nie będzie przypominać rozpoczynającego wyścig prologu. Tym razem droga będzie piąć się cały czas pod górę, której, jak mówił sam dyrektor sportowy wyścigu – Tomasz Wójcik, nachylenie dochodzi momentami do 17%. Ta kolarska męczarnia zakończy się pod stacją narciarską w Wysokich Tatrach, której słowacka nazwa brzmi… “Start”.

Mapa jazdy indywidualnej na czas

Otwórz zdjęcie

Faworyci

Rok temu walka o zwycięstwo była wyjątkowo zacięta – cała czołowa trójka zmieściła się w jednej sekundzie, a to, któremu z kolarzy przypadło w udziale zwycięstwo decydowało się w gabinetach sędziowskich jeszcze kilka minut po zakończeniu ostatniego etapu (więcej na ten temat możecie przeczytać TUTAJ). Tak jak pisałem we wstępie – trudno przypuszczać, byśmy w tym roku mieli do czynienia z podobną dramaturgią.

Mimo wszystko warto bacznie obserwować ten wyścig – na jego trasie pojawi się bowiem kilku naprawdę bardzo ciekawych kolarzy. Najbardziej imponująco prezentuje się skład Bardiani, w którym aż roi się od bardzo mocnych kolarzy, których w niedalekiej przyszłości regularnie powinniśmy oglądać na trasie Giro d’Italia. Szczególną uwagę warto zwrócić na Martina Marcellusiego – 22-latka, który w tym sezonie startował i jechał bardzo aktywnie w Strzale Brabanckiej i Mediolan-Turyn. W tamtych wyścigach nie udało mu się osiągnąć rewelacyjnych wyników, ale w starciach z rówieśnikami radzi sobie znakomicie – na początku kwietnia wygrał Trofeo Piva, a kilka dni temu zajął 2. miejsce w Gran Premio della Liberazione. Oba wyścigi prowadziły po dość pagórkowatej trasie, więc można je uznać, za dobry sprawdzian przed “Karpackim”. Oprócz niego w składzie włoskiej drużyny warto zwrócić uwagę na Alessio Martinelliego i Alessandro Pinarello.

Największą uwagę przykuwać będzie jednak zapewne Fran Miholjević (Friuli ASD) – jedyny kolarz z trójki walczącej o zwycięstwo rok temu – to właśnie on stracił szansę na zwycięstwo dosłownie na kilka metrów przed metą. Teraz wraca jako zawodnik zdecydowanie bardziej doświadczony. Wtedy był pierwszorocznym orlikiem – teraz ma za sobą mnóstwo startów w zawodach dla elity, a podczas jednego z etapów Giro di Sicilia pokonał Vincenzo Nibalego i Damiano Caruso.

Poza wymienionymi zawodnikami, najlepiej wygląda palmares Martina Messnera (reprezentacja Austrii) – 6. kolarza ubiegłorocznego Tour de l’Avenir. W kontekście klasyfikacji generalnej można zwrócić uwagę także na Alexandra Hajka (Austria), Nicolo Burattiego i Olivera Stockwella (Friuli). W prologu warto zwrócić uwagę na Mikę Heminga z ATT Investments – bardzo szybkiego kolarza, który w tym sezonie wygrał etap Tour of Rhodes. 

Oczywiście polskich kibiców najbardziej interesują kolarze z kraju nad Wisłą. W zeszłym roku najlepszy w całym wyścigu okazał się Filip Maciejuk – dziś zawodnik Bahrain-Victorious, który, nie tylko z racji wieku, w tym roku nie mógł już wystartować. Wobec jego nieobecności trudno liczyć, by w tym roku jego sukces powtórzył jego Polak. A jeśli mielibyśmy wymienić jakiegoś rodaka, który mógłby się o to pokusić? Wtedy zapewne nasz wybór padłby na Damiana Papierskiego (Reprezentacja Polski), który zeszłoroczny wyścig zakończył na 17. pozycji. Warto śledzić również kolarzy HRE Mazowsze Serce Polski. Większość z nich to pierwszoroczni orlicy, którzy jednak w tym roku zebrali już mnóstwo doświadczenia w największych wyścigach dla kolarzy u23. Ciekawe, czy zdołają wykorzystać je w Karpackim Wyścigu Kurierów.

Na wyścigu będzie obecny Bartek Kozyra, który będzie przesyłać wam materiały prosto z karpackich szos.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments