fot. Team Bahrain-Victorious

Emocje do samej kreski ufundowali nam kolarze podczas pierwszego etapu 75. Tour de Romandie. Dylan Teuns tuż przed metą dopadł uciekającego w końcówce Rohana Dennisa i sięgnął po wygraną etapową, a Marc Hirschi domknął podium dnia.

Dla Dylana Teunsa to druga wygrana w tym sezonie, w dodatku ponownie odniesiona na poziomie World Tour. 30-letni Belg złapał świetną formę i aż żal, że zbliża się powoli okres przerwy przed kolejnymi celami sezonu. Kolarz Bahrain-Victorious celuje bowiem w Tour de France.

Z profilu wiedziałem, że to finisz, który mi odpowiada. Moi koledzy z zespołu powiedzieli mi, że ten sam podjazd pokonywaliśmy trzy lata temu. Atak Dennisa był nie lada niespodzianką, biorąc pod uwagę jak tak daleko od mety go spróbował. Musiałem przepychać się przez całą końcówkę. Czułem się pewnie, ale wyczucie czasu było bardzo ważne

— podsumowywał dzisiejsze zmagania Dylan Teuns.

Piękny atak nie dał wygranej etapowej Rohanowi Dennisowi, ale Australijczyk na pocieszenie został nowym liderem szwajcarskiej imprezy. Trykot przejął od Ethana Haytera, który stracił przeszło 15 minut po wypadku na 15km przed metą.

Dałem z siebie wszystko, ale na ostatnich stu metrach byłem już wykończony. Początkowo podążałem za przyspieszeniem tempa Brandona McNulty’ego. Chociaż to bolało, czułem, że mogę jechać jeszcze szybciej. Miałem nadzieję, że uda mi się stworzyć lukę i zapewnić sobie przynajmniej miejsce na podium. Kilka metrów mniej i bym wygrał, ale jestem zadowolony z wyniku. Zespół wykonał dziś świetną robotę

— opowiadał po zakończeniu etapu Rohan Dennis.

Podium dnia uzupełnił przedstawiciel gospodarzy, Szwajcar Marc Hirschi. 23-latek po mocno przeciętnym sezonie 2021 powoli przypomina siebie sprzed dwóch lat, notuje regularnie dobre wyniki, acz jego jedynym zwycięstwem w tym roku pozostaje triumf w Per Sempre Alfredo. Czy już podczas Tour de Romandie sięgnie po sukces na poziomie World Tour?

To był ciężki dzień z dużą ilością podjazdów i zjazdów. Zajęliśmy dobrą pozycję na ostatnich 30 km z Fernando i Ivo, a wraz z Brandonem i Juanem dotarliśmy do początku ostatniego wzniesienia. Brandon zaatakował od podnóża, a następnie śledziliśmy wszelkie kontrataki. Miałem dobre nogi, więc mogłem zrobić przyzwoity sprint, ale nie mogłem powalczyć nic lepiej niż dzisiaj, więc skończyłem w pierwszej trójce. Jestem z tego wystarczająco zadowolony – mamy tu wielu kolarzy w dobrej formie, więc kolejne dni zapowiadają się ciekawie

— wypowiedział po pierwszym etapie Tour de Romandie Marc Hirschi.

Wyścig potrwa do 1 maja. Pełną zapowiedź z profilami wszystkich odcinków przeczytają Państwo w naszym serwisie, podobnie jak raport z dzisiejszych zmagań.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments