fot. Bahrain-Victorious/Bettini Photo

Dylan Teuns (Bahrain-Victorious) zdołał wyprzedzić niemalże na kresce atakującego Rohana Dennisa (Jumbo-Visma), odnosząc zwycięstwo na drugim odcinku Tour de Romandie. Belg potwierdził fakt, że od zwycięskiego dla siebie wyścigu Walońska Strzała znajduje się w znakomitej dyspozycji. 

Po krótkim, ale bardzo intensywnym prologu nastąpił pierwszy etap, który doskonale wpisał się w dobrze znaną charakterystykę wyścigu Tour de Romandie jako próby, podczas której nie ma łatwych etapów. Na kolarzy czekała licząca 179 kilometrów przeprawa z La Grande Beroche do Romont. Łączna liczba metrów przewyższenia na tym etapie to prawie 3 tys.

Pierwszych 45 kilometrów było raczej płaskich. Wówczas peleton kierował się na południowy-zachód, wzdłuż jeziora Neuchâtel. Później profil przypominał typowy grzebień – choć żaden z podjazdów sam w sobie nie był szczególnie trudny, to o trudności etapu zdecydowanie stanowiła ich kumulacja. Organizatorzy zaplanowali też finisz na podjeździe liczącym 1400 metrów o średnim nachyleniu 5,9%, gwarantujący ekscytujące zmagania o etapowe zwycięstwo. Walońska Strzała na bis?

Od samego startu trwała zacięta walka o zawiązanie ucieczki dnia i wreszcie stworzyło ją pięciu kolarzy: Julius Johansen (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), Thomas Champion (Cofidis), Tim Naberman (Team DSM), Antoine Debons oraz Valère Thiébaud (Szwajcaria).

Do momentu aż kolarze wjechali na ostatnią rundę, pracę na czele peletonu wykonywała przede wszystkim drużyna INEOS Grenadiers, która po prologu miała oczywiście w swoich szeregach lidera Ethana Haytera. Generalnie rywalizacja przebiegała spokojnie. Właściwie jedynymi wydarzeniami, które warto odnotować ze wcześniejszej fazy wyścigu jest wycofanie Lluisa Masa z Movistaru oraz przebicie gumy w rowerze Gerainta Thomasa. Stało się to jednak jeszcze w stosunkowo spokojnym momencie, więc Walijczyk mógł bez problemu wrócić do swoich kolegów na czoło peletonu. Realizator transmisji telewizyjnej pokazywał często również Haytera znajdującego się na całkowitych tyłach peletonu.

Na podjazdach usytuowanych na ostatniej rundzie uciekinierzy zaczęli drastycznie tracić przewagę. 35 kilometrów przed metą na czele pozostali samotni Champion oraz Debons. Ostatecznie ucieczka została skasowana 29 kilometrów przed metą, czyli jeszcze przed ostatnią lotną premią.

Niestety dość duża kraksa w tylnej części peletonu wydarzyła się 15 kilometrów przed metą. Jednym z tych, którzy ucierpieli najbardziej był lider wyścigu Ethan Hayter. Ponadto w kraksie uczestniczyli między innymi Ion Izagirre z Cofidisu, Rigoberto Uran z EF Education-Easy Post oraz Sergio Higuita (BORA-hansgrohe), czyli liderzy poszczególnych ekip. Wypadek ten spowodował również podzielenie peletonu, w związku z czym na czele pozostał niewielki „peletonik”.

Drużynami, które w końcówce były zainteresowane zajęciem dobrego miejsca w peletonie były również Jumbo-Visma i Bahrain-Victorious.

6 kilometrów przed metą, na jednej z „hopek”, zaatakował Remi Cavagna z drużyny Quick-Step Alpha Vinyl, mający nadzieję na nietypowe rozstrzygnięcie losów etapu. Francuz został jednak doścignięty jeszcze przed finałową ścianką.

Na ostatnim podjeździe jako pierwszy zabawę rozpoczął Brandon McNulty, ale dosłownie natychmiast do koła doskoczył mu Rohan Dennis, który zerwał z koła zarówno Amerykanina, jak i Dylana Teunsa, który próbował dojechać do tej dwójki. Ostatecznie jednak Australijczyk i wicelider wyścigu nie wytrzymał na czele do samej kreski. Dosłownie w ostatniej chwili doścignął go zwycięzca tegorocznej edycji Walońskiej Strzały Dylan Teuns.

Liderem klasyfikacji generalnej pozostał Rohan Dennis.

Wyniki:

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments