fot. Ronde van Vlaanderen twitter

Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix) zwyciężył w Wyścigu Dookoła Flandrii. W chaotycznej końcówce podium uzupełnili Dylan van Baarle (INEOS Grenadiers) oraz Valentin Madouas (Groupama – FDJ).

Rywalizacja w drugim monumencie sezonu rozgrywała się na trasie o długości 272.5 kilometrów z Antwerpii do Oudenaarde. To najdłuższa edycja belgijskiej jednodniówki od 1998 roku. Ułożona była w tradycyjnym stylu, gdzie otwierające 130 kilometrów prowadziło po płaskim i niezbyt wymagającym terenie. Pozostała część trasy obfitowała w charakterystyczne dla regionu Flandrii, krótkie i w znacznej większości brukowane wzniesienia. Podczas zmagań kolarze pokonywali tak legendarne podjazdy, jak: Oude Kwaremont (2200 m; 4,2%; brukowany), Paterberg (400 m; 12,5%; brukowany), Kanarieberg (1000 m; 7,7%) czy Koppenberg (600 m; 11,6%; brukowany). Pogoda do ścigania była bardzo dobra, temperatura wynosiła około 8 stopni Celsjusza, a wiatr nie był silny.

Zaraz po starcie ostrym byliśmy świadkami wielu ataków kolarzy chętnych by znaleźć się w odjeździe dnia. Ostatecznie ucieczka uformowała się w 9-osobowym składzie. W czołówce kręcili:
Sébastien Grignard (Lotto Soudal), Taco van der Hoorn (Intermarché – Wanty – Gobert Matériaux), Stan Dewulf (AG2R Citroën Team), Manuele Boaro (Astana Qazaqstan Team), Tom Bohli (Cofidis), Max Kanter (Movistar Team), Luca Mozzato (B&B Hotels – KTM), Mathijs Paasschens (Bingoal Pauwels Sauces WB) i Lindsay De Vylder (Sport Vlaanderen – Baloise).

W początkowej fazie niegroźny upadek zanotował jeden z faworytów do końcowego
triumfu – Tadej Pogačar (UAE Team Emirates), Słoweniec szybko wrócił na rower i błyskawicznie znalazł się ponownie w peletonie. Przewaga harcowników maksymalnie sięgała niecałych 5 minut. Peleton, w którym tempo dyktował między innymi Tim Declercq (Quick-Step Alpha Vinyl Team), pewnie kontrolował różnicę między grupami.

102 kilometry przed metą na zaskakujący atak zdecydował się Jonas Koch (BORA – hansgrohe). Niemiec podjął próbę przeskoku do ucieczki, a parę kilometrów później doskoczył do niego Nathan Van Hooydonck (Jumbo-Visma), dwójka rozpoczęła zgodną współpracę. 91 kilometrów przed finiszem na kolejne przyspieszenie z peletonu zdecydował się Iván García Cortina (Movistar Team). Wraz z Hiszpanem podążyło dziesięciu zawodników, w tym między innymi: Zdeněk Štybar (Quick-Step Alpha Vinyl Team), Mads Pedersen (Trek – Segafredo), Alberto Bettiol (EF Education-EasyPost) czy Ben Turner (INEOS Grenadiers). Jedenastka szybko dogoniła dwójkę Van Hooydonck-Koch i w mocnym tempie zbliżała się do ucieczki, stopniowo zwiększając swój zapas nad grupą zasadniczą. 80 kilometrów przed metą w kraksie ucierpieli jedni z głównych faworytów do końcowego triumfu – Christophe Laporte (Jumbo-Visma) oraz Anthony Turgis (TotalEnergies). Francuzi ucierpieli i wyglądali na mocno obitych. Laporte zdołał wrócić na rower, a także dogonić peleton, lecz nie wyglądał na takiego, który był by w stanie nawiązać walkę o końcowy sukces w Oudenaarde.

Podjazd pod Berg Ten Houte przyniósł mocne przyspieszenie w grupie zasadniczej, gdzie zaciągnął Matteo Trentin (UAE Team Emirates), poskutkowało to rozerwaniem się peletonu i znacznym zbliżeniem się do grupy Madsa Pedersena i Zdenka Štybara. Następnie wysokie tempo w najliczniejszej grupie ustało, a na kolejną kontrę zdecydowali się:
Tim Wellens (Lotto Soudal), Connor Swift (Team Arkéa Samsic) oraz Kevin Geniets (Groupama – FDJ). Przestój, aby się oderwać, wykorzystali także: Nils Politt (BORA – hansgrohe) i Johan Jacobs (Movistar Team). 63 kilometry przed metą skomplikowana sytuacja taktyczna wyglądała tak:

fot. procyclingstats

Kilka chwil później trójka Wellens, Geniets, Swift dołączyła do bardzo silnej trzynastki, a duet Politt-Jacobs został dogoniony przez peleton, gdzie pogoń rozpoczęła między innymi ekipa UAE Team Emirates.

Wjazd pod Oude Kwaremont na 55 kilometrów przed metą absolutnie zmienił obraz wyścigu. Potężny atak przypuścił Tadej Pogačar (UAE Team Emirates), Słoweniec błyskawicznie dogonił wszystkich uciekających i rozpoczął nowy rozdział w dzisiejszym wyścigu. Wraz z nim na czele pozostali już tylko najsilniejsi zawodnicy dzisiejszego dnia, w tym chociażby: Tom Pidcock (INEOS Grenadiers) czy Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix). Jeszcze przed Paterbergiem tempo delikatnie zwolniło i prowadząca grupa składała się z około 30 kolarzy. Tam ku zaskoczeniu wszystkich zaatakował Słoweniec… Jan Tratnik (Bahrain – Victorious), jego przyspieszenie jeszcze bardziej uszczupliło czołową grupę. Brak współpracy przyniósł nam kolejną kontrę, do przodu ruszył dwójkowy odjazd: Dylan van Baarle (INEOS Grenadiers) oraz Fred Wright (Bahrain – Victorious), a skład grupy faworytów ponownie znacznie się poszerzył.

Koppenberg, czyli jeden z najtrudniejszych podjazdów dnia o długości 600 metrów ze średnim nachyleniem sięgającym niemal 12 %, był kolejną trudnością, którą musieli pokonać zawodnicy. Bardzo wysokie tempo w peletonie ponownie narzucił Tadej Pogačar (UAE Team Emirates). Tempo Słoweńca byli w stanie wytrzymać jedynie: Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix) i Valentin Madouas (Groupama – FDJ), a defekt zanotował zeszłoroczny triumfator – Kasper Asgreen (Quick-Step Alpha Vinyl Team). Mocna trójka rozpoczęła pogoń duetu van Baarle-Wright, do którego tracili około 15 sekund. Grupy połączyły się na 37 kilometrów przed metą, a ich zapas nad resztą rywali wynosił ponad 40 sekund.

Sytuacja 35 kilometrów przed metą, wyglądała na stosunkowo jasną. Z przodu mieliśmy piątkę zawodników: Valentin Madouas (Groupama – FDJ), Mathieu van der Poel (Alpecin-Fenix), Tadej Pogačar (UAE Team Emirates), Dylan van Baarle (INEOS Grenadiers) oraz Fred Wright (Bahrain – Victorious). 40 sekund za nimi kręciła główna grupa, gdzie znajdowali się chociażby Tom Pidcock (INEOS Grenadiers), Stefan Kung (Groupama – FDJ), Tiesj Benoot (Jumbo-Visma) i wiele innych znanych nazwisk. Coraz więcej czynników wskazywało na to, iż zwycięzcę De Ronde poznamy z czołowej piątki.

Prowadzący zbliżali się do decydującej sekwencji podjazdów Oude Kwaremont-Paterberg, a ich przewaga niezmiennie oscylowała w okolicach 50 sekund. Po raz kolejny zdecydowanie przyspieszył Pogačar a jego tempo wytrzymał tylko van der Poel! Przed najmocniejszą dwójką dnia pozostał już tylko jeden, kluczowy podjazd – Paterberg. Tam ponownie bardzo potężnie przyspieszył Słoweniec, Holender z wielkimi problemami, ale zdołał utrzymać się na kole 23-latka. Do mety pozostało im tylko 12 kilometrów płaskiego terenu, ponad 30 sekund za nimi jechał Valentin Madouas, dalej kręcił Dylan van Baarle.

Iście chaotyczna końcówka, w której Tadej Pogačar czarował się z Mathieu van der Poelem poskutkowała tym, iż dogonił ich duet Valentin Madouas oraz Dylan van Baarle. Ostatecznie najszybszy okazał się Holender z ekipy Alpecin-Fenix, drugi był Dylan van Baarle z ekipy INEOS Grenadiers, a trzecią pozycję zajął Valentin Madouas z drużyny Groupama – FDJ, Tadej Pogačar ostatecznie zakończył zmagania poza podium – na 4. pozycji.

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Tajfun
Tajfun

Mathieu jak zawsze zjawiskowy performance. W pewnym aspekcie przypominało to pojedynek na ME Evenepoela i Cobreliego, próbował Pogacar jak Remco zgubić rywala na podjazdach, na tych zrywach, ale się nie udało i lepszy sprinter ostatecznie triumfuje.
Tadej poza podium – pretensje tylko do siebie… było atakować, nie potrafię wytłumaczyć na co czekał widząc zbliżającą się pogoń i o co miał pretensje i do kogo…
Już czekam na wasz podcast z podsumowaniem!