fot. BORA-hansgrohe

Dla Sama Bennetta tegoroczny Paryż-Nicea jest pasmem niepowodzeń. Niestety nic nie wskazuje na to, by coś w tej kwestii uległo zmianie.

Gdy w ubiegły weekend BORA-hansgrohe podawała swój skład na ten wyścig, hierarchia zespołu, przynajmniej jeśli chodzi o sprinty, wydawała się dość klarowna. Na płaskich (a raczej lekko pagórkowatych) etapach o dobre miejsca miał walczyć Sam Bennett, którego wspierać mieli jego etatowi pomocnicy – Ryan Mullen oraz przede wszystkim Danny Van Poppel.

Tymczasem proza życia przyniosła zupełnie inny scenariusz. Jak do tej pory w tegorocznym „Wyścigu ku Słońcu” rozegrano dwa finisze. I najlepszym jak do tej pory miejscem sprintera niemieckiego zespołu jest wczorajsze 8. miejsce Danny’ego Van Poppela.

Tymczasem zdobywca zielonej koszulki Tour de France z 2020 roku nie jest w stanie choćby włączyć się w sprinterskie potyczki – jego dotychczasowe pozycje to 33. i 137 lokata. Kolarz, który miał w BORA-hansgrohe zastąpić Petera Sagana, przyznaje, że nie ma w tym przypadku.

Jestem spóźniony ze swoją formą o miesiąc lub dwa. W poniedziałek byłem w grupie, która walczyła o zwycięstwo, ale nie potrafiłem zbliżyć się do najlepszych sprinterów, kiedy na 400 metrów przed metą wyszliśmy z zakrętu. Wtedy po prostu zwolniłem. Wierzę, że jeszcze będzie dobrze, tyle że potrzebuję trochę czasu

– mówił w rozmowie z Velo News.

Jego słowa mogą dziwić, w kontekście tego, że jeszcze dwa tygodnie temu, w UAE Tour, szło mu całkiem nieźle. Dwukrotnie udawało mu się meldować w czołowej trójce, a przecież za rywali miał wcale nie słabszych rywali niż we Francji. Tu jednak warto przypomnieć sobie słowa Elii Vivianiego, który przed rokiem, w rozmowie z Naszosie.plwskazywał, że niemal całkowicie płaskie etapy UAE Tour potrafią wybaczyć naprawdę wiele. Bennett zdaje się być podobnego zdania.

Żebym w ogóle mógł myśleć o zwycięstwie, wszystko musi pójść perfekcyjnie. Jeśli mamy wolny wyścig, a ja mogę skupić się tylko na finiszu – jestem w stanie powalczyć. Tymczasem tu jest o wiele trudniej. W poniedziałek na przykład miałem problem z tym, by w ogóle utrzymać się w głównej grupie na rantach. Inne etapy również składają się z wielu trudności – w Paryż-Nicea po prostu nie jesteś w stanie ukryć swoich problemów fizycznych

– mówił francuskim dziennikarzom.

Możemy więc zakładać, że na piątkowym etapie – ostatnim, na którym sprinterzy mają jakiekolwiek szanse na zwycięstwo, Bennett po raz kolejny nie okaże się zdolny powalczyć o pełną pulę. Na jego szczęście do Tour de France, które będzie jego głównym celem w tym sezonie zostało jeszcze trochę czasu. Miejmy nadzieję, że do tej pory zdoła odzyskać niedawny błysk.

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments