fot. Giro d'Italia

Wczoraj po swój kolejny triumf w walce z czasem sięgnął Filippo Ganna. Włoch bardzo chciał zwyciężyć przed własną publicznością, bowiem jak przyznaje bardzo kocha tą imprezę.

Dominator Filippo Ganna ma już ponad 50% skuteczności w wygrywaniu etapów jazdy indywidualnej na czas w ciągu ostatnich trzech sezonów. Włoch się nie zatrzymuje i u progu zmagań w Tirreno-Adriatico triumfował po raz 17. w tymże okresie. Drugi Remco Evenepoel stracił do niego 11 sekund na dystansie niespełna 14km.

Dzisiaj pojechałem doskonale. Dużo trenowałem przed przyjazdem tutaj, ponieważ kocham ten wyścig i dzisiaj pokazałem, jak bardzo chciałem wygrać. To ważny wynik dla mnie i zespołu, ale teraz patrzymy na kolejny dzień – mamy sprint i zobaczymy, czy uda nam się zachować koszulkę.

— opowiedział tuż po etapie Tirreno-Adriatico jego triumfator Filippo Ganna.

Włoch wykręcił średnią przeszło 54,5km/h – może nie jakąś wybitną na papierze, ale w połączeniu z warunkami wietrznymi z pewnością wartą podkreślenia. W końcu nieważne jaka prędkość, a o ile wolniej pojechali rywale, a ci nie mieli takiej mocy jak fenomenalny kolarz INEOS Grenadiers.

Kiedy zaczynałem, było dużo wiatru w twarz i myślałem, że dziś będzie ciężko. Potem był nawrót i prędkość się poprawiała. To dla mnie wyjątkowy wyścig i świetny wynik

— podsumowywał przebieg czasówki Filippo Ganna.

Teraz przed 25-letnim Włochem kilka etapów w roli pomocnika, a następnie kolejne cele sezonu. Wśród nich jest m.in. monumentalne Mediolan – San Remo, o którym już dziś myśli zawodnik brytyjskiej formacji.

Będę pomagał moim kolegom z drużyny i zobaczymy, czy moje nogi są gotowe na docieranie z nimi do końca etapów. Na pewno musimy zaoszczędzić trochę energii, ponieważ za niecałe dwa tygodnie mamy specjalny wyścig we Włoszech (Mediolan- San Remo) i chcę przyjechać tam z dobrymi nogami

— zakończył swoją wypowiedź poetapową Filippo Ganna.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments