fot. UAE-Team Emirates

Na bezchmurnym niebie nad pustynią w Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie było dziś widać tylu gwiazd, ile stanie na starcie UAE Tour. Zapowiada się wspaniała, kolarska uczta, której głównymi daniami będą pojedynki najlepszych sprinterskich pociągów świata i ekscytująca rywalizacja w górach, przystawką – „czasówka”, a wisienką na torcie – ranty.

Trasa

Etap 1, 20 lutego: Madinat Zayed – Madinat Zayed, 184 km

Tegoroczna edycja UAE Tour rozpocznie się w Madinat Zayed, skąd zawodnicy wyruszą drogą E45 na południe. Po około 60 kilometrach pokonają pierwsze zakręty i drobne przeszkody terenowe, które jednak nie będą miały żadnego wpływu na rywalizację. Po lotnej premii w Liwie, ulokowanej na 60 kilometrów do mety, kolarze wrócą na drogę E45 i wrócą do Madinat Zayed, gdzie będzie kończył się dzisiejszy etap. O skomplikowanym finiszu nie ma mowy, bowiem ostatnia prosta mierzy… kilkadziesiąt kilometrów. Wiatr na początku powinien być czołowy, a po lekko pofałdowanym fragmencie raczej będzie wiał kolarzom w plecy, więc nie powinniśmy spodziewać się rantów, choć oczywiście w pustynnym terenie wszystko może się zdarzyć.

Etap 2, 21 lutego: Hudayriyat Island – Abu Dhabi Breakwater, 173 km

UAE Tour profil 2. etapu

Być może to właśnie ten etap będzie kluczowy dla klasyfikacji generalnej UAE Tour – wszystko za sprawą prognozowanych mocnych podmuchów wiatru znad Zatoki Perskiej, które właściwie przez całą długość odcinka będą przypominały kolarzom, że grupa zaraz może ulec porwaniu. Z pewnością będzie bardzo nerwowo i raczej nie należy spodziewać się, że do mety dojedzie duży peleton. Będzie to też jeden z najważniejszych odcinków w kontekście klasyfikacji generalnej – w ewentualnym pierwszym wachlarzu mogą znaleźć się bowiem tylko nieliczni górale, którzy później, między sobą, stoczą walkę o zwycięstwo w „generalce”.

Etap 3, 22 lutego: Ajman – Ajman, 9 km (ITT)

 

Trzeciego dnia kolarze wezmą udział w płaskiej „czasówce”, po ulicach Ajmanu. Nie będzie to bardzo techniczny etap – mimo kilku zakrętów i jednego nawrotu, zawodnicy będą ścigali się na całkiem szerokiej drodze. O wygranej powinna zadecydować więc czysta moc. Z tego powodu głównego faworyta należy upatrywać w Filippo Gannie (INEOS Grenadiers), który wysaje się być najsilniejszym kolarzem na starcie, jeśli chodzi o umięjętności jazdy na czas. W czołówce mogą zameldować się też Stefan Bissegger (EF Education-NIPPO), Mikkel Bjerg, Tadej Pogacar, Joao Almeida (UAE Team Emirates), Luke Plapp, Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers) czy Andreas Leknessund (Team DSM). W trakcie trwania etapu indywidualnej jazdy na czas prędkość i kierunek wiatru może ulec zmianie – niewykluczone, że będzie to miało spory wpływ na końcowe rozstrzygnięcia.

Etap 4, 23 lutego: Fujairah Fort – Jebel Jais, 181 km

UAE-Tour-profil-4.-etapu

Klasyczny etap z metą na podjeździe pod Jebel Jais (21,5 km; 5,4%) tym razem odbędzie się czwartego dnia zmagań. Zawodnicy ruszą z Fujairah, a następnie pognają na północ. W początkowej części etapu mogą zmierzyć się z lekkimi podmuchami wiatru, ale raczej nie będą one miały większego wpływu na końcowe rozstrzygnięcia. Wzniesienie Jebel Jais, choć długie, nie jest strome i różnice na nim zazwyczaj liczone są w sekundach – podobnie powinno być też w tym roku. Z pewnością na kilka kilometrów do mety zobaczymy ataki górali z trzeciego szeregu, ale raczej będą one szybko kasowane. O wygranej powinien przesądzić tu finisz z wyselekcjonowanej grupy kolarzy, dobrze radzących sobie w jeździe po górach.

Etap 5, 24 lutego: Ras al Khaimah Corniche – Al Marjan Island, 182 km

UAE-Tour-profil-4.-etapu

Kolejny sprint. Lwia część trasy piątego etapu UAE Tour poprowadzi wzdłuż wybrzeża Zatoki Perskiej, toteż kolarze cały czas będą musieli uważać na podmuchy wiatru, mogące rozerwać peleton. W „łuczystej” końcówce ważne będzie ustawienie w grupie – ostatni zakręt będzie ulokowany na ponad 2,5 kilometra do mety, ale dobrze wiadomo, że na ostatnich kilometrach sprinterskich etapów bardzo ciężko jest przejechać na czoło grupy. Jeśli więc straci się sporo pozycji na rondzie, zlokalizowanym na 2,8 kilometra do kreski na wyspie Al Marjan, niemożliwym może być powrót do czołówki i walka o wygraną.

Etap 6, 25 lutego: Expo 2020 Dubai – Expo 2020 Dubai, 180 km

UAE-Tour-profil-6.-etapu

Szóstego dnia zmagań zawodnicy będą rywalizowali na 180-kilometrowej trasie, prowadzącej przez ulice Dubaju. Trasa będzie kręta i momentami będzie przebiegać przez otwarte tereny, gdzie może zawiać. Kolarze będą musieli zachować czujność, by nie zgubić się przed dojazdem do końcówki. Finisz ulokowany będzie na lekkim łuku w lewą stronę.

Etap 7, 26 lutego: Al Ain – Jebel Hafeet, 148 km

UAE-Tour-profil-7.-etapu

Tegoroczna edycja wyścigu po Zjednoczonych Emiratach Arabskich zakończy się wymagającym podjazdem pod znane i lubiane wzniesienie Jebel Hafeet (10,6 km; 6,8%), dzięki czemu możemy spodziewać się interesującej walki do samego końca zmagań. Jeśli wierzyć prognozom pogody, w finałowym akcie UAE Tour wiatr nie odegra kluczowej roli – wszystko powinno rozstrzygnąć się na podjeździe. Najtrudniejszy jest jego środkowy fragment, gdzie przez kilka kilometrów nachylenie waha się w okolicach 8,5% – będzie to odcinek, na którym najprawdopodobniej zobaczymy decydujące skoki. Można jednak spodziewać się, że od podnóża wzniesienia będzie się działo, bowiem „ataki ostatniej szansy” będą chcieli przypuścić kolarze plasujący się kilkadziesiąt sekund za liderem. Ważna będzie więc nie tylko siła lidera, ale i całej ekipy – pozwoli ona na kasowanie ewentualnych akcji i kontrolowanie sytuacji.

Sprinterzy

Sam Bennett (BORA-hansgrohe) – po ponad dziewięciu miesiącach w sprinterskich potyczkach ponownie ujrzymy Sama Bennetta – jednego z najszybszych kolarzy na świecie. Po gorzkim zakończeniu współpracy z ekipą Patricka Lefevere’a, Irlandczyk wrócił do domu, gdzie czekali na niego inni lokatorzy. Finisze w UAE Tour będą dla Bennetta pierwszą okazją do przetestowania działania nowego pociągu, który utworzą Ryan Mullen, Shane Archbold i Danny van Poppel. Wygląda imponująco, ale nie wiadomo, czy od początku będzie przynosił efekty. Nawet jeśli Sam Bennett nie wygra pierwszego etapu, z dnia na dzień wszystko powinno się „dogrywać”, aż ostatecznie zagra perfekcyjnie. Byłbym bardzo zaskoczony, gdyby ekipa BORA-hansgrohe opuściła Półwysep Arabski bez etapowego zwycięstwa w masowym finiszu.

Dylan Groenewegen (Team BikeExchange – Jayco) – to samo tyczy się australijskiej formacji. Jej filar – Dylan Groenewegen – zdołał już w tym roku przetestować nogę i nowy pociąg w Saudi Tour, gdzie był najszybszy na dwóch etapach. Team BikeExchange – Jayco zdecydował się postawić prawie wszystko na sprinty, zabierając do Zjednoczonych Emiratów Sama Bewleya, Kellanda O’Briena, Campbella Stewarta, Lukę Mezgeca i Kadena Grovesa, którzy postarają się o jak najlepsze rozprowadzenie Holendra. Pociąg Groenewegena jest jednym z najsilniejszych w stawce, a jeśli dołożymy do tego atomowe przyspieszenie sprintera Team BikeExchange – Jayco, mamy gotowy przepis na etapowe zwycięstwa.

Elia Viviani (INEOS Grenadiers) – brytyjska formacja może i nie dysponuje tak niesamowitym pociągiem, ale ma kogoś, kogo w Team BikeExchange – Jayco, ani w innych zespołach, nie znajdziemy – Filippo Gannę. Włoch, w spółce z wiatrem, jest w stanie zdemolować peleton, co pokazywał niedawno w Tour de la Provence. Dodatkowo w INEOS Grenadiers znajdziemy też kolarza, który pracę Włocha, zarówno na rantach, jak i w szybkich końcówkach, potrafi wykończyć. Elia Viviani, bo o nim mowa, sięgnął w tym sezonie po wygraną z okrojonego peletonu w Wyścigu Dookoła Prowansji, a w Volta a la Comunitat Valenciana wielokrotnie finiszował w czołówce. Nie jest on może najszybszym sprinterem w stawce, ale, jeśli nadarzy się ku temu okazja, kolarze pokroju Filippo Ganny czy Luke’a Plappa, rozerwą grupę, włoski sprinter powinien znaleźć się w pierwszej grupie, a wtedy będzie jednym z głównych faworytów do wygranej.

Mark Cavendish (Quick-Step Alpha Vinyl) – ekipa Patricka Lefevere’a do Zjędnoczonych Emiratów arabskich przyjechała w zróżnicowanym składzie, w którym młodość (Ethan Vernon i Stan Van Tricht) spotyka doświadczenie (Stijn Steels, Michael Morkov, Mark Cavendish). Jak taka mieszanka zadziała w UAE Tour? Być może pociąg belgijskiej drużyny nie będzie znacznie się wyróżniał obok takich ekip, jak BORA-hansgrohe czy Team BikeExchange, ale może wylecieć z ZEA z kilkoma skalpami. Dużą zasługę może mieć w tym czarodziej Michael Morkov – najlepszy ostatni rozprowadzający na świecie, który nieraz znacznie ułatwił swojemu sprinterowi sięgnięcie po zwycięstwo.

Arnaud Demare (Groupama-FDJ) – jego pociąg, choć bardzo dobry (Miles Scotson, Ramon Sinkeldam, Ignatas Konovalovas, Jacopo Guarnieri), potrafi się wykoleić, ale jeśli wszystko zagra w nim tak, jak należy – będzie niezwykle groźny. Arnaud Demare w najbliższych kilku dniach będzie miał pierwszą okazję w tym roku do wzięcia udziału w finiszu z peletonu na płaskim etapie i zobaczymy, w jaki sposób sobie w nim poradzi. Wydaje mi się, że miejsce w czołowej trójce na którymś z etapów może być szczytem jego możliwości.

Jasper Philipsen (Alpecin-Fenix) – Belg zakończył ubiegły sezon w świetnym stylu – od połowy sierpnia do końca września odniósł aż sześć wygranych, w tym trzy na poziomie World Tour. Czy zdoła w podobny sposób otworzyć sezon 2022? Pomóc mu w tym mają Gianni Vermeersch i Jonas Rickaert, którzy postarają się umieścić go na jak najlepszych pozycjach w końcówkach wyścigów. Nie wiadomo, w jakiej obecnie jest formie, ale jeśli choć trochę jest nią stanie nawiązać do swoich występów w ubiegłym roku – może liczyć na walkę o etapowe skalpy.

Pascal Ackermann (UAE Team Emirates) – rozpoczęcie sezonu z pewnością lepiej wyobrażał sobie Niemiec, który miewał problemy w odnalezieniu się w sprinterskich końcówkach. Tym razem będzie mógł liczyć na rozprowadzenie ze strony Maximiliano Richeze – w tym roku Argentyńczyk znacznie ułatwił sięgnięcie po dwa zwycięstwa Fernando Gavirii (kolumbijski sprinter początkowo miał wystartować w UAE Tour, ale zachorował na koronawirusa). Sam Richeze, przy takiej obsadzie, może jednak nie wystarczyć – osobiście nie wydaje mi się, żeby Niemiec zdołał powalczyć o etapową wygraną, ale jeśli tak się stanie i wzniesie on ręce w geście triumfu w kraju głównego sponsora ekipy, będzie to idealne przełamanie.

Olav Kooij (Team Jumbo-Visma) – ubiegłoroczny UAE Tour pamiętamy między innymi ze świetnych występów młodego Davida Dekkera, który dwa razy plasował się tuż za etapowym zwycięzcą, a ostatecznie sięgnął po zwycięstwo w klasyfikacji punktowej. Powtórzyć taki sukces swojego rodaka i kolegi z zespołu będzie niezwykle ciężko, ale próbować warto. Tym bardziej, że Olav Kooij to przecież nie anonimowy młodzian, a bardzo dobry sprinter, który w swojej karierze kończył w czołówce odcinki takich wyścigów, jak Tour de Hongrie, Tour de Pologne, Gran Piemonte, a także wygrywał etapy Cro Race i Settimana Internazionale Coppi e Bartali. Myślę, że w tak dobrej obsadzie, sukcesem dla Holendra będzie uplasowanie się w czołowej piątce któregoś ze sprintów.

W czołówkach etapów mogą zakręcić się też między innymi Cees BolAlberto Dainese (Team DSM), Jonathan Milan (Bahrain – Victorious), Rudy Barbier (Israel – Premier Tech), Michael Schwarzmann (Lotto Soudal), Max Kanter (Movistar Team), Matteo Malucelli (Gazprom-RusVelo), Marijn van dern Berg (EF Education-NIPPO), Clement Venturini (AG2R Citroen Team) czy Emils Liepins (Trek-Segafredo).

Faworyci klasyfikacji generalnej

Tadej Pogacar (UAE Team Emirates) – król powraca do ścigania. Po kilkumiesięcznej przerwie Słoweniec stanie na starcie w wyścigu po ojczyźnie swoich sponsorów, dla których ta impreza jest być może ważniejsza Tour de France. Teoretycznie nie wydaje się, żeby ktoś dał radę przeszkodzić Pogacarowi w zwycięstwie w „generalce” – na papierze jest najlepszym góralem i czasowcem spośród tego typu zawodników – jednak pamiętajmy, że niedawno przeszedł on koronawirusa i nie wiadomo, jaki będzie miał on wpływ na dyspozycję. Z tego względu warto zwrócić uwagę na Joao Almeidę, który w przypadku gorszego samopoczucia Słoweńca, może przejąć rolę głównego lidera ekipy. Zespół UAE Team Emirates, oprócz znakomitych liderów, zadbał o miejsca dla świetnych pomocników, jak George Bennett i Rafał Majka.

Adam Yates (INEOS Grenadiers) – to właśnie z Brytyjczykiem bój o wygraną w „generalce” UAE Tour w ostatnich dwóch latach toczył Tadej Pogacar. Dla Adama Yatesa również będzie to pierwszy wyścig w sezonie, ale przyzwyczaił już nas, że w Zjednoczonych Emiratach Arabskich prezentuje się zawsze z bardzo dobrej strony. Na jego niekorzyść działa oczywiście etap indywidualnej jazdy na czas, gdzie do najlepszych górali-czasowców może on stracić nawet kilkadziesiąt sekund. W nadrobieniu ewentualnych strat będą pomagać mu Michał Kwiatkowski, Andrey Amador, ale i Luke Plapp i Filippo Ganna.

Aleksandr Vlasov (BORA-hansgrohe) – rozpoczął sezon z przytupem – od zwycięstwa na etapie i w klasyfikacji generalnej Volta a la Comunitat Valenciana i dobrego występu w Trofeo Pollenca – Port d’Andratx. Do Zjednoczonych Emiratów Arabskich nie przyjechał na wycieczkę, śmiało może liczyć na walkę o zwycięstwo na etapie, a – przy odrobinie szczęścia – nawet w klasyfikacji generalnej. Musimy bowiem pamiętać, że w ostatnim czasie Rosjanin znacznie poprawił jazdę na czas – po Tadeju Pogacarze i Joao Almeidzie może być on najlepszym (liczącym się w kontekście „generalki”) góralem na trzecim etapie. Ekipa BORA-hansgrohe, choć w swoim składzie ma Sama Bennetta, nie zostawiła Vlasova na pastwę losu – obok niego w UAE Tour zobaczymy Patricka Konrada i Jaia Hindleya, którzy będą dla Rosjanina dużym wsparciem w górskim terenie.

Jan Hirt (Intermarche – Wanty – Gobert Materiaux) – Czech zaimponował formą w Tour of Oman, gdzie sięgnął po zwycięstwo na „królewskim” etapie i w klasyfikacji generalnej. Z pewnością będzie liczył na wykorzystanie swojej dobrej dyspozycji w rywalizacji z kolarzami ze światowej czołówki. Nie sądzę jednak, że będzie on w stanie wmieszać się w walkę o najwyższe lokaty na górskich etapach. Jeśli chodzi o „generalkę”, na jego niekorzyść przemawia też etap indywidualnej jazdy na czas, w której Czech – delikatnie mówiąc – nie radzi sobie najlepiej.

Gino Mäder i Pello Bilbao (Bahrain – Victorious) – podobny problem, co Hirt, może mieć Szwajcar z ekipy Bahrain – Victorious, który startem w UAE Tour otworzy sezon. Jego forma jest niewiadomą, a dodatkowo na przeszkodzie w osiągnięciu dobrego miejsca w klasyfikacji generalnej stanie mu feralna „czasówka”. Spośród górali, znajdujących się na liście startowej, na papierze jednym z lepszych czasowców jest Pello Bilbao. Bask może być też jednym z faworytów do zajęcia wysokich pozycji na górskich etapach – w tym sezonie zajął czwartą pozycję na odcinku Volta a la Comunitat Valenciana, kończącym się wspinaczką pod Antenas del Maigmo. Niewykluczone więc, że w UAE Tour zdoła on nawet powalczyć o lokatę na podium.

Fausto Masnada (Quick-Step Alpha Vinyl) – Włoch rozpoczął sezon dziwnym startem w innej bliskowschodniej „etapówce” – Tour of Oman. Na południu od Zjednoczonych Emiratów Arabskich Masnada sięgnął po piękne zwycięstwo po samotnej szarży. Wydawało się, że, będąc w teorii najlepszym góralem w stawce, bez problemu dowiezie prowadzenie w klasyfikacji generalnej do mety, a dodatkowo pokusi się o etapowy triumf na podjeździe Jabal Al Akhdhar. Rzeczywistość była zgoła inna – kolarz Quick-Step Alpha Vinyl ukończył ten odcinek na jedenastej pozycji, tracąc do Jana Hirta prawie dwie minuty. Z tego powodu ciężko stawiać Włocha w roli faworyta, ale – jako solidnego górala – nie można pominąć go w walce o wysokie lokaty na etapach kończących się podjazdami.

Tom Dumoulin (Team Jumbo-Visma) – dawno nie wymieniano tego nazwiska wśród głównych faworytów do zwycięstwa w wyścigu etapowym. „Motyl z Maastricht” startem w UAE Tour zainauguruje sezon, a, biorąc pod uwagę niedawny obóz wysokościowy w Kolumbii, może rozpocząć go z wysokiego „C”. Na jego korzyść przemawia etap indywidualnej jazdy na czas – wcale nie musi on też znacznie odstawać od najgroźniejszych rywalach na wspinaczkach pod Jebel Hafeet i Jebel Jais. Być może do występu Holendra należy podchodzić z pewną rezerwą, ale niewykluczone, że przez najbliższe siedem dni „Motyl” będzie fruwał nad arabskimi szosami. Gdyby jednak tak się nie stało, w czołówce klasyfikacji generalnej może zakręcić się Chris Harper, który w ubiegłym roku uplasował się na czwartej pozycji.

Romain Bardet (Team DSM) – w ostatnich dwóch latach Romain Bardet nie radził sobie najlepiej w pierwszych wyścigach sezonu – zobaczymy, jak będzie w 2022 roku. Jeśli Francuz będzie w formie, może powalczyć o czołowe lokaty na górskich etapach. Ze względu na etap indywidualnej jazdy na czas, raczej nie należy spodziewać się, że zobaczymy go na podium klasyfikacji generalnej.

Podobnie jak w ubiegłym roku, i w tym duży wpływ na klasyfikację generalną może mieć wiatr i ewentualne różnice w czołówce, które mogą powstać na drugim etapie. Poza wymienionymi góralami – część z nich na pewno ominie czołowy wachlarz – warto zwrócić więc uwagę na takich zawodników, jak Geoffrey Bouchard (AG2R Citroen Team), Neilson Powless (EF Education-NIPPO), Damien Howson (Team BikeExchange – Jayco), Thymen Arensman (Team DSM) czy David de la Cruz (Astana Qazaqstan Team), których stać na zajęcie miejsca w czołówce.

W wyścigu UAE Tour wystartuje trzech Polaków – Michał Kwiatkowski (INEOS Grenadiers), Rafał Majka (UAE Team Emirates) i Filip Maciejuk (Bahrain – Victorious).

Mój typ

Tadej Pogacar zwycięży w klasyfikacji generalnej, Dylan Groenewegen skończy UAE Tour z dwoma wygranymi etapami.

Plan transmisji

Transmisja ze wszystkich etapów UAE Tour będzie dostępna od 11.50 – pierwszy i ostatni etap będzie pokazywany w Eurosporcie 2, a pozostałe w Eurosporcie 1 (wszystkie etapy będą pokazywane w Playerze/GCN+).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments