fot. Vuelta a Andalucia

Peleton na Półwyspie Iberyjskim w najbliższych dniach podzieli się na pół. Jedna część ruszy w stronę portugalskiego Algarve, druga zaś grupa zmierzy się na szosach Andaluzji. Przed nami Vuelta a Andalucia Ruta Ciclista Del Sol – 5-etapowy wyścig kategorii Pro Series.

Południowe wybrzeże Hiszpanii od lat jest bardzo gościnne dla kolarzy. Słońce, ciepło, dobre asfalty – zawodnicy mają tam idealne warunki do rywalizacji już w lutym, a budowanie formy w takich warunkach musi być prawdziwą przyjemnością. Co prawda podczas zmagań w Andaluzji peleton nie będzie witał na samym wybrzeżu, ale pięknych widoków nie powinno zabraknąć.

Poprzednie edycje
Rok temu, z powodów pandemicznych, Vuelta a Andalucia Ruta Ciclista Del Sol była rozgrywana dopiero w maju, a po triumf sięgnął będący wówczas jeszcze w dobrych stosunkach z włodarzami Movistaru Miguel Ángel López. Lista startowa wówczas nie porywała – podium uzupełnili Antwan Tolhoek i Julen Amezqueta. Ta edycja była jednak anomalią w pięknej historii tego wyścigu.

We wcześniejszych latach na szosach Andaluzji rywalizowały bowiem największe gwiazdy, a edycje z 2019 i 2020 roku wygrywał Jakob Fuglsang. Najwięcej, bo aż 5 triumfów w klasyfikacji generalnej ma na swoim koncie Alejandro Valverde (2012-14 i 2016-17). Jeśli chodzi o wygrane na poszczególnych odcinkach to aż 13 etapowych skalpów ma w dorobku Freddy Maertens – Belg dominował w latach 1974-75.

Trasa
Vuelta a Andalucia Ruta Ciclista Del Sol to wyścig, który co roku wygrywa świetny góral i w tym roku nie będzie inaczej. Co prawda pierwszy odcinek nie należy jeszcze do najtrudniejszych, ale już tu dowiemy się kto straci szansę na walkę o klasyfikację generalną. Profile organizatora strasznie spłaszczają podjazdy, niemniej Puerto de El Boyar (14,6km; 5,4%) na rozgrzewkę wejdzie w nogi kolarzom, Alto La Parrilla (8km; 3,7%) w połączeniu z hopką na ostatnich 1300m sprawi, że o pierwszy trykot lidera powalczą górale z puncherami.

Pierwszego dnia do pokonania będzie przeszło 200km, drugiego dnia aż o 25% mniej. Na trasie z Archidona do Alcalá la Real rozplanowano aż 5 górskich premii, a sam wjazd na metę to bardzo ciekawy podjazd o długości 3400m i średnim gradiencie 6,3%. Ostatni kilometr będzie zawierał fragment szutrowy i nachylenie przeszło 11%, zatem powinny powstać tu większe różnice.

A gdzie szansa dla sprinterów? Z pewnością jeszcze nie trzeciego dnia, kiedy do głosu ponownie powinni dojść puncherzy. Na odcinku z Luceny do Otury znajdziemy kilkanaście podjazdów, z czego 4 to kategoryzowane premie. Sama końcówka będzie jednak stosunkowo prosta, więc powalczyć może ucieczka bądź właśnie rzeczeni, dynamiczni specjaliści od pagórków.

Jeśli gdziekolwiek mieliby powalczyć sprinterzy (a tych o dziwo nie brakuje na liście startowej) to chyba jedyną szansą będzie etap numer 4. Na 10km przed metą do pokonania będzie 2400m o średnim nachyleniu 4,8%, acz jeśli dotrze tu większy peleton to z pewnością otworzy się szansa na walkę z dużej grupy. Aż szkoda, że otwierające etap Alto del Purche (6,8km; 9%) nie jest bliżej mety…

Ostatniego dnia na kolarzy czeka etap z Huesi na szczyt Chiclana de Segura. Ten mierzy około 7km o średnim nachyleniu nieco ponad 5% – wydaje się, że to zbyt płasko by robić duże różnice, z drugiej strony jeśli w klasyfikacji generalnej będzie gęsto to każda okazja może być dobra do walki. Dobra ekipa będzie jednak w stanie skutecznie zniechęcić rywali mocnym, równym tempem na tego typu wzniesieniu.

Pogoda
Dni zapowiadają się ciepło, a słońce powinno towarzyszyć kolarzom przez wszystkie 5 dni. Co prawda istnieją prognozy wskazujące na przelotne deszcze w niedzielną noc, ale nie ma sensu zakładać, że wpłynie to specjalnie na rywalizację. Okazji do rantowania także nie powinno być zbyt wiele, choć wiatr w porywach może sięgać 30-40km/h.

Faworyci
Górskie etapy, ale bez wielkiej góry na metę? To z pewnością promować będzie dynamicznych wspinaczy. Takowym od lat jest Alexey Lutsenko (Astana Qazaqstan Team). Kazach od lat prezentuje dobrą formę w lutym, a w tym sezonie póki co wygrał 100% wyścigów, w których stanął na starcie (czyli jeden). W razie potrzeby zastąpić może go Miguel Ángel López.

Przed własną publicznością zawsze warto obserwować Movistar Team. Skład nie będzie najwybitniejszy, acz przy braku czasówki czy potencjalnych rantów swojej szansy poszukać może Iván Ramiro Sosa. W dwóch ostatnich edycjach etapy wygrywał Gonzalo Serrano, być może pora, by Hiszpan powalczył też w klasyfikacji generalnej.

Zawsze groźną formacją jest INEOS Grenadiers. Dobrą formę już w Walencji pokazał w tym roku Carlos Rodriguez, w składzie znalazł się także debiutujący w nowej ekipie Ben Turner oraz rozpoczynający sezon Jhonatan Narváez. Brytyjskim akcentem na liście startowej jest także Simon Yates (Team BikeExchange – Jayco).

Najmocniejszy skład na papierze wystawił Bahrain – Victorious. Mikel Landa, Jack Haig, Damiano Caruso i Wout Poels powinni zawojować szosy Andaluzji. Jeśli chodzi o liczbę groźnych zawodników to powalczyć z nimi może chyba tylko BORA-hansgrohe – w ich formacji znajdziemy Lennarda Kämnę, Emanuela Buchmanna, Matteo Fabbro i Giovaniego Aleottiego.

Sezon dopiero zaczyna Michael Woods (Israel – Premier Tech), więc być może liderowanie odda on świetnie dysponowanemu Simonowi Clarkowi. Quick-Step Alpha Vinyl Team będzie w „generalce” reprezentował zapewne Mauri Vansevenant, a AG2R Citroën Team wystawia do walki Bena O’Connora. Świetną formę w tym roku prezentował już Kobe Goossens (Intermarché – Wanty – Gobert), u którego boku zadebiutuje w nowej ekipie Domenico Pozzovivo.

Czarne konie z drugiej dywizji? Moim zdaniem w tak mocnej stawce nie ma co ich specjalnie wypatrywać, acz jeśli już to byłby to Mikel Bizkarra (Euskaltel – Euskadi) lub Lorenzo Fortunato (EOLO-Kometa).

Pucherzy i sprinterzy
Jako, że góry nie są specjalne, a 4. dnia przewidziałem nawet scenariusz dla sprinterów to poświęćmy im chwilkę. UAE Team Emirates zabrało na wyścig dwójkę liderów polujących właśnie na te odcinki – będą to Alessandro Covi i Matteo Trentin. Kilka opcji ma także Israel – Premier Tech za sprawą Sepa Vanmarcke i Corbina Stronga oraz Quick-Step Alpha Vinyl Team, gdzie na wyścig przybędzie szybki Florian Sénéchal oraz kochający pagórki Mikkel Frølich Honoré.

Dwie opcje ma także francuska ekipa AG2R Citroën Team – na trudniejsze finisze zabierają ze sobą Benoîta Cosnefroya, zaś z dużej grupy powalczyć może Lawrence Naesen. Kontynuując taką wyliczankę w oczy rzuca się jeszcze Dion Smith (Team BikeExchange – Jayco), Antonio Jesús Soto (Euskaltel – Euskadi), Francisco Galván (Equipo Kern Pharma) czy Vincenzo Albanese (EOLO-Kometa).

Swoją zapowiedź chciałbym zakończyć dwójką kolarzy Intermarché – Wanty – Gobert. Wydaje się, że te etapy są wprost stworzone dla Biniama Girmaya, acz zapewne zabraknie czegoś w kontekście klasyfikacji generalnej. Z kolei jeśli peleton ma odpuścić ucieczkę to najbardziej wytrawnym specjalistą od takowych jest moim zdaniem Taco van der Hoorn. Uwielbiam tego 28-latka i jeśli będzie uciekał to wróżę mu szansę na triumf.

Mój typ
Po wygraną powinien sięgnąć moim zdaniem któryś z głośnych gwiazdorów. Wydaje mi się, że będzie to Alexey Lutsenko, acz do końca walczyć z nim będzie Carlos Rodriguez. Z kolei po jeden z etapów sięgnie Biniam Girmay.

W wyścigu wystartuje dwójka Polaków – będą to Kamil Małecki (Lotto Soudal) oraz Cesare Benedetti (BORA-hansgrohe).

Transmisja
Wyścig Vuelta a Andalucia Ruta Ciclista Del Sol będzie dostępny na antenach Eurosportu. Transmisje zaplanowane są w następującym wymiarze:
16 lutego – 15:00-17:00 Eurosport 2 oraz Eurosport Player/GCN
17 lutego – 15:00-17:00 Eurosport Player/GCN / 16:00-17:00 Eurosport 2
18 lutego – 15:00-17:00 Eurosport Player/GCN / 16:00-17:00 Eurosport 2
19 lutego – 15:00-17:00 Eurosport Player/GCN / 20:00-21:00 Eurosport 2 (retransmisja)
20 lutego – 13:00-15:00 Eurosport Player/GCN / 13:30-15:00 Eurosport 2

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments