Sarawut Sirironnachai
fot. Thai Cycling Association

Wygraną Sarawuta Sirironnachai zakończył się trzeci odcinek zmagań w wyścigu dedykowanym tajskiej księżniczce Maha Chakri Sirindhorn – Tour of Thailand. Mistrz Tajlandii założy jutro także trykot lidera klasyfikacji generalnej.

Trzeci etap prowadził z prowincji Phatthalung do Trang i liczył 139km. Po drodze do rozegrania były 3 górskie premie, a także jeden lotny finisz. Szczególnie te pierwsze były ciekawe, bowiem wygranie ich wszystkich dawało szansę na dowiezienie koszulki w grochy aż do samego końca wyścigu.

Tak jak każdego dnia tak i dziś od samego kilometra zero rozpoczęła się wielka walka o znalezienie się w odjeździe. Po wczorajszej kraksie w końcówce pożegnaliśmy się z piątką zawodników i peleton liczył już ledwie 78 kolarzy, toteż każdy większy odjazd mocno rzucał się w oczy. Średnia prędkość zmagań oscylowała wokół 50km/h, a do przodu wyrywały się co rusz około 10-osobowe grupki.

Pierwszą poważniejszą akcje zawiązał dwuosobowy duet Malezyjczyków, a byli to Muhamad Zawawi Azman (Team Sapura Cycling) oraz Muhammad Nur Aiman Mohd Zariff (Terengganu Cycling Team). Szybko uzyskali 2 minuty przewagi nad główną grupą, w której nie było jednak spokoju. Tymczasem drugi z wymienionych wygrał pierwszą górską premię przed swoim towarzyszem, a z peletonu po mniejsze punkty sięgnęli Bart Buijk (EuroCyclingTrips – CMI Pro Cycling Team) oraz Valentin Midey (Roojai.com Cycling Team).

W peletonie pełnię władzy starała się objąć ekipa lidera, czyli Bike Aid. Niemiecka formacja wyraźnie stawiała na kolejny sprint z peletonu chroniąc Lucasa Carstensena. Na lotnym finiszu dowiedzieliśmy się z kolei, że duet z miejsc 3. i 4. z górskiej premii nie czekał na peleton i dołączył do ucieczki – acz po 3 bonusowe sekundy i tak sięgnął Azman z Sapury, zaś za nim był Mohd Zariff i dopiero Midey.

Górskich premii czas
Zbliżając się do dwóch kolejnych wzniesień 4-osobowy odjazd utrzymywał około 1,5 minuty zapasu nad peletonem. Pierwszy z podjazdów był dla harcowników jednak bezlitosny, a na linię jego końca wpadali pojedynczo, zaś triufmował na niej Valentin Midey. Ważniejsze rzeczy działy się jednak z tyłu – peleton porwał się, a w pierwszej większej grupie brakowało lidera klasyfikacji generalnej. Drużynę Bike Aid reprezentował w niej jedynie Adne van Engelen, co sprawiło, że w drugiej części peletonu wręcz szalała niemiecka formacja.

Trzecią górską premię również wygrał Valentin Midey i to on aż do 6. etapu będzie dzierżył koszulkę w grochy. To jednak nie było najważniejsze, nastąpiły bowiem zjazdy, kilometry znikały, a ucieczka licząca niespełna 20 kolarzy nadal utrzymywała około minuty przewagi nad goniącym zaciekle peletonem. Z przodu pracowali najmocniej kolarze Team Sapura Cycling, Terengganu Cycling Team i Thailand Continental Cycling Team, wspierani czasem przez zawodników z 7 Eleven Cliqq – Air21 by Road Bike Philippines czy Team Go For Gold.

Dramat lidera
Z tyłu w pogoni pracował już osobiście sam lider wspierany przez kolegów z drużyny oraz reprezentantów Mongolii. Na kilkanaście kilometrów do mety meldunki były jednak niezbyt dla niego szczęśliwe – nadal tracił ponad minutę do grupy z przodu. Na 10km do kreski różnica zmalała do 47 sekund, pościg nabierał zaś na sile.

Ich praca zdała się jednak na nic, nie dogonili bowiem ucieczki przed końcem etapu. Po triumf w bardzo chaotycznym sprincie sięgnął Sarawut Sirironnachai (Thailand Continental Cycling Team). Mistrz Tajlandii zostanie także nowym liderem klasyfikacji generalnej. Na finiszu wyprzedził dwóch zawodników Terengganu Cycling Team, a byli to Nur Amirul Fakhruddin Mazuki i Jambaljamts Sainbayar. Dalszej lokaty to Koreańczyk Keon Woo Park (LX Cycling Team) i pochodzący z Filipin Marcelo Felipe (7 Eleven Cliqq).

Głodni kolarskich wrażeń mogą obejrzeć retransmisję etapu dostępną na kanale youtubowym Thai PBS. To tam codziennie od 3 nad ranem polskiego czasu można także śledzić zmagania na żywo.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments