fot. UEC

Kiedyś pewien starszy mężczyzna pytał “dlaczego” pod stacją Centrum warszawskiego metra. Niemal tak samo mocne słowa cisną się na usta po występie Polaków w Trydencie podczas Mistrzostw Europy 2021. Do mety w wyścigach ze startu wspólnego dotarło ledwie 3 z 37 reprezentantów naszego kraju, żaden z panów…

Niemniej emocje na bok – spójrzmy na chłodno co się wydarzyło w Trentino. Sytuacja nie jest bowiem nigdy czarno-biała, a ataki ad personam w naszych kolarzy nie są najlepszym, co można w tym momencie zrobić. Na każdy wynik składa się bowiem działanie dziesiątek osób, które wynika często z wielu, wielu lat różnych procesów, jakie postępują w naszym kolarstwie.

Dramat – akt I
Przez ostatni tydzień na szosach północnych Włoch oglądaliśmy walkę naszych reprezentantów. Ci, którzy otrzymali powołania próbowali spełnić oczekiwania swoje i nas – kibiców, często stając na z góry przegranej pozycji. Tak, nie boję się słowa dramat, bowiem właśnie to zafundowano niektórym spośród zawodników każąc im rywalizować z dużo mocniejszymi rywalami. Zanim przejdę do blamażu w wyścigach ze startu wspólnego zadam jedno pytanie – kto odpowiadał za skład naszej sztafety mieszanej?

Już udział w rzeczonym TTT powinien dać widzom w Polsce do zrozumienia, że kadra na mistrzostwa Europy nie powstała wyłącznie w wyniku analizy czynników sportowych, a dyrektorzy sportowi Polskiego Związku Kolarskiego ulegli różnym wpływom mniej lub bardziej bliskich im osób ze środowiska wysyłając zawodników, których po prostu mieli tam zabrać. Jak ja nie mam nic do Damiana Sławka czy Pauliny Pastuszek, ale jakby co decydowało o ich wyborze?

Cisza przed burzą, przebłyski słońca – akt II
Na start Mistrzostw Europy obejrzeliśmy głównie konkurencję, jaką jest jazda indywidualna na czas. Przed naszym kontynentalnym czempionatem w kolarstwie działo się wiele, dodatkowo nasza kadra została opublikowana niemalże w przededniu tych wyścigów, więc można powiedzieć, że zapanowała pewna cisza przed burzą, ba, zaświeciło nam słońce w postaci kilku fajnych wyników.

Nie czarujmy się – ITT to konkurencja, w której niezbyt rozgarnięty 7-latek jest w stanie mniej więcej powołać najlepszych zawodników do startu. Kluczem do powołań wyraźnie były wyniki mistrzostw Polski, więc tego nie dało się zepsuć. Miło zaskoczyli juniorzy, szczególnie Kacper Gieryk, którego od medalu dzieliło ledwie 12 sekund. W kraju zapanował względny optymizm – może i nie mieliśmy żadnych krążków, ale Polacy zaprezentowali się całkiem dobrze i ciężko było ich krytykować za miejsce, w którym obecnie jesteśmy w europejskiej hierarchii.

Tragedia – akt III
Wśród ślepców jednooki jest królem – tak poniekąd można motywować część wyborów do naszych reprezentacji. Zawodnicy, którzy znaleźli się w Trydencie dali z siebie wszystko, ale to było zdecydowanie za mało. Do mety dotarło ledwie 3 z 37 biało-czerwonych – jedna orliczka i dwie zawodniczki elity pań. Ta pierwsza po tym sezonie rusza na zachód, dwie pozostałe ścigają się na nim od lat. Gdzie zatem podziało się nasze kolarstwo?

Ciężko mi winić zawodników elity – niestety nazwisk zdolnych do pogonienia za Remco Evenepoelem po prostu praktycznie nie mamy. Nie zmienia to jednak faktu, że kadra niekoniecznie była dostosowana do trasy, znalazł się w niej chociażby jeżdżący w amatorskiej ekipie z Francji Przemysław Kasperkiewicz, który w tym sezonie ma ledwie 9 dni wyścigowych (sic!) w imprezach UCI, a który prywatnie można odnieść wrażenie, że jest jednym z “ulubionych” kolarzy osoby odpowiedzialnej za powołania, ale cóż – mam wrażenie, że niezależnie od wyborów moglibyśmy obejrzeć dziś 6xDNF przy polskich nazwiskach.

Tym drobnym promyczkiem jest występ pań – pojechały nasze najlepsze zawodniczki, dwie z nich ścigają się na poziomie światowym, więc jedna mogła pomóc, druga była bardzo blisko medalu. Brawo Kasiu, myślę że warto podkreślać to jak blisko byłaś, a przecież na co dzień nie jesteś znana z walki na płaskich końcówkach. Dzięki za emocje!

Gdzie do jasnej, ciasnej jest szkolenie?
Niższe kategorie… Tu zaczyna się coś na pograniczu tragikomedii i dramatu. O ile jeszcze orlicy otrzymali kilka szans na złapanie dni wyścigowych w rytmie światowego peletonu, ba, Filip Maciejuk wygrał przecież L’Etoile d’Or – prestiżową imprezę dla kolarzy do lat 23, tak w ogólności ciężko mówić o odpowiednim programie szkolenia czy przygotowań.

Nasi juniorzy w przededniu mistrzostw Europy omijają czeski Wyścig Pokoju, na którym ściga się cała czołówka, a potem mają magicznie być przyzwyczajeni do tych prędkości? Okej, Hubert Grygowski został pokonany przez kraksę, on jeden mógł być nadzieją na dobry występ, ale ciekawi mnie czemu szansy nie dostał np. będący na miejscu Kacper Gieryk. Bo nie trenuje go jeden z trenerów trzymających od lat pieczę nad kadrą? Bo nie pasował Polskiemu Związkowi Kolarskiemu? Nie wiem, ja tylko pytam. 😉

Tak samo można by zadawać pytania o naszą drużynę juniorek. Dziewczyny w sporej części odnoszą sukcesy nie tylko na szosie, ale i torze, wysłaliśmy na trasę opartą o dość trudny podjazd po prostu masywne i silne zawodniczki. Ktoś analizował gdzie jedziemy czy po prostu trzeba było kogoś zabrać, bo wypada, więc wzięliśmy najlepsze niezależnie od okoliczności, w jakich będzie wyścig? Ponownie przypominam – nie wińmy dziewczyn, ale szukajmy problemów wyżej.

Panowie sędziowie…
Ten akapit został dopisany później, już nieco bardziej na chłodno, wciśnięty gdzieś w środek, bo w sumie jest też ważnym czynnikiem. Na Mistrzostwach Europy oglądaliśmy zmagania na krótkiej rundzie, na której ściągano często grupy mająca nawet i niespełna 3 minuty straty. Do mety docierało po 20-30% zawodników. Ja wiem, marna to wymówka, która nie daje nam żadnej satysfakcji, z drugiej jednak strony może i trzeba im podziękować, że możemy mówić o pladze DNFów zamiast pocieszać się lokatami w ósmej dziesiątce…

Kryteria powołań
Wiedzą Państwo jakie były kryteria powołania zawodnika (zawodniczki) na mistrzostwa Europy? Pewnie jakby pogrzebać gdzieś na stronie PZKol to można by to znaleźć, ale to nadal nie miałoby większego sensu. Najczęściej są bowiem napisane na kolanie, często stosowane są nawet kryteria wsteczne (!), a ostatnim punktem zazwyczaj jest “indywidualna decyzja selekcjonera”. Litości, ja rozumiem, że czasem trzeba podjąć decyzję, która nie ma podparcia na papierze, ale gdzieś są granice…

Wymienieni już wyżej Damian Sławek, który nazbierał w tym roku całe 6 dni w wyścigach UCI, jadący w wyścigu elity Przemysław Kasperkiewicz, 17. w mistrzostwach Polski na czas Paulina Pastuszek jadąca właśnie w drużynowej czasówce, obok niej specjalnie do Trydentu poleciała zresztą 12. w krajowym czempionacie Patrycja Lorkowska. To jest kadra czy wycieczka w wyniku widzi mi się decydenta PZKol?

“Chyba nie ma czego tu komentować”
Pewnie coś przeinaczyłem, ale mniej więcej takim tekstem zbyty po jednym z wyścigów został przedstawiciel Naszosie.pl Kacper Krawczyk, który próbował jak po każdym wyścigu zdobyć kilka słów komentarza od naszych reprezentantów, byście mogli Państwo być na bieżąco z wydarzeniami z Trydentu. Obawiam się, że za niespełna 3 tygodnie podobne zdanie usłyszy kolejny dziennikarz naszego portalu, bo perspektywy na Flandrię nie są kolorowe…

Grzegorz Skwara przed laty w znanym wywiadzie powiedział “Zgadza się, no, jesteśmy dziadami, no.” Chyba warto by było by choć część naszego środowiska spojrzała w lustro w przededniu wyborów do PZKol i zadała sobie pytanie czy jest w stanie z czystym sumieniem zaprzeczyć takiej tezie. Stawką nie jest bowiem kilka groszy dofinansowania tu i teraz, ale przyszłość naszego kolarstwa. Ta, której jedyną nadzieją są obecnie zawodnicy uciekający na zachód i inwestujący w siebie z dala od wszelakich układów i układzików.

Ściana płaczu wyścigów ze startu wspólnego:
4. miejsce w elicie kobiet – Katarzyna Niewiadoma
14. pozycja wśród orliczek – Karolina Kumięga
25. lokata w elicie kobiet – Marta Lach
Nie ukończyli – Michał Gołaś, Maciej Paterski, Jakub Kaczmarek, Przemysław Kasperkiewicz, Szymon Tracz, Marcin Budziński, Karolina Karasiewicz, Aurela Nerlo, Anna Plichta, Dorota Przęzak, Małgorzata Jasińska, Filip Maciejuk, Damian Papierski, Bartłomiej Proć, Mateusz Kostański, Damian Bieniek, Adam Kuś, Wioleta Furtak, Marta Jaskulska, Natalia Krześlak, Anna Sagan, Dominika Włodarczyk, Mateusz Gajdulewicz, Hubert Grygowski, Kacper Hoppa, Łukasz Juszczak, Michał Pomorski, Mikołaj Szulik, Anna Długaś, Tamara Szalińska, Olga Wankiewicz, Maja Wróblewska, Malwina Mul, Julia Wudniak.

guest
9 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Michal
Michal

Zarząd komisaryczny do PZKol. natychmiast!

Michal
Michal

Leśne dziadki z PZKol. powinny zająć się filatelistyką czy łowieniem ryb.

Michal
Michal

Szmyd nie ma łatwego zadania ale jego powołania, “liderzy”, taktyka są dalece wątpliwe

Piotr
Piotr

Dla mnie mistrzostwa Europy w kolarstwie nie są aż tak ważne. I tak co roku nie ma medali więc dziwne to troche

Toni
Toni

W przededniu. Tak to się pisze.

Ł.J
Ł.J

To nie jest już pokolenie Kwiatkowskiego Majki Poljana czy Gawrońskiego którzy w młodzieżowcach ( Kwiatkowski, Gawroński zdobywali złote medale mistrzostw europy) W tamtych czasach PZkol też ledwo dawał rade ale wyniki były o wile lepsze, nie było zepsutej młodzieży. Dopóki nie bezie pieniędzy na szkolenia, na pensje dla trenerów w małych klubach nie będzie wyników!

Piotr
Piotr

@Ł.J Zgadzam się. Powoli sie kończy era Majki, Kwiatkowskiego mimo wszystko oni robili co mogli moze nie byli faworytami do wielkich tourów, ale wiecie i tak robili dobrą robotę. Teraz kto ich zastapi nawet nie ma kto pojechać na tour de france

Czesław
Czesław

Zgadzam się z częścią treści artykułu ponieważ mamy tylko nieliczne kluby, które profesjonalnie zajmują się treningiem, odnową biologiczną i wsparciem naszych zawodników i zawodniczek. Młodzież mamy zdolną tylko brakuje etatów dla trenerów i wsparcia finansowego dla mniejszych klubów.
Konkluzja: Za mało profesjonalizmu i centralnego szkolenia a mamy pospolite ruszenie z biedą i bez wsparcia.
Pozdrowienia dla walecznych sportowców.