fot. Polski Związek Kolarski

Marta Lach jest jedną z Polek, która wystartuje dziś w wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet w mistrzostwach Europy w Trentino. Polka wróci do ścigania po prawie miesięcznej przerwie.

Marta Lach znalazła się w składzie reprezentacji Polski na wyścig ze startu wspólnego elity kobiet w mistrzostwach Europy, który odbędzie się już dziś. Dla Polki będzie to pierwszy wyścig od czterech tygodni – wszystko z powodu upadku, którego doznała na treningu.

– Jest coraz lepiej. Miałam ponad 3-godzinną operację, 54 szwy, troszkę ponad tydzień temu mi je zdjęli. Jest blizna, ale mam nadzieję, że będzie się goić i mam nadzieję, że dzisiejsza medycyna pozwoli na to, żeby wyglądało to tak jak wcześniej

– mówiła nam Marta Lach.

– Myślę, że nie (będzie miało to wpływu na moją dyspozycję) – to jest twarz, nie nogi. Wiadomo, że trochę treningów musiałam odpuścić, półtora tygodnia byłam na antybiotykach, do tego pobyt w szpitalu, ale myślę, że to, co miałam wypracowane wcześniej, nie uciekło i tylko sprawi, że będę silniejsza

– dodała.

Przed kraksą Marta Lach prezentowała bardzo wysoką formę – wygrała francuski wyścig La Picto – Charentaise, była czwarta w La Perigord Ladies, a wcześniej na 18. pozycji ukończyła wyścig ze startu wspólnego w igrzyskach olimpijskich. Nie wiadomo jednak, jak będzie wyglądała jej dyspozycja po tak długiej przerwie.

– Prawie miesiąc się nie ścigałam, więc tak naprawdę nie wiem, jak będę się czuć w peletonie, bo póki co, gdy jadę i widzę obok samochód, to troszkę się hamuję. Wiadomo, że w peletonie jest inaczej – zazwyczaj nigdy nie miałam problemów z tym, żeby czasami umieć zaryzykować, ale wolę się pozytywnie zaskoczyć niż rozczarować. Myślę, że na pewno będę w stanie pomóc w walce o najwyższe lokaty, ale dopiero zobaczymy, na jakim poziomie jest moja forma w tym momencie, ale myślę, że jest dobrze

– mówiła.

Oprócz wspomnianych wcześniej sukcesów, Marta Lach z dobrej strony prezentowała się też w pierwszej części sezonu, kiedy najczęściej wspomagała swoje liderki.

– Na większości wyścigów pomagałam dziewczynom walczyć o jak najwyższe lokaty. Wiadomo, że w kolarstwie różnie to bywa – raz się udawało, raz się nie udawało. Gdy dostałam szansę (jazdy na siebie), to zazwyczaj udawało mi się ją wykorzystać. Wygrałam wyścig, byłam na igrzyskach, co jest naprawdę niesamowitym przeżyciem i wspaniałą lekcją na przyszłość

– opisywała.

Przed Polką start w dzisiejszym wyścigu ze startu wspólnego elity kobiet, który zostanie rozegrany na rundzie w Trydencie, którą kolarki pokonają 8 razy. Na pętli organizatorzy ulokowali jedno wzniesienie – w Povo. Ze względu na charakterystykę trasy, Marta Lach przewiduje, że wyścig najprawdopodobniej może zakończyć się dojazdem małej grupki do mety.

– Mamy podjazd, nie jest mega długi, ma 3,5 kilometra. Jego końcówka, ostatni kilometr, jest wymagająca. Zaczyna się lekko i im dalej w podjazd, tym jest stromiej. Będziemy musiały pokonać tę rundę osiem razy, więc na pewno ostatnie okrążenia będą bardzo ciężkie. Później po zjeździe, na którym też trzeba pedałować, jest dość technicznie. Myślę, że dużą szansę ma tutaj ucieczka lub mniejsza grupa. Tak naprawdę nie wiem, czy ktoś będzie w stanie odjechać tu na solo – myślę, że tylko nieliczni byliby w stanie to zrobić

– zakończyła.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments