Po torowych mistrzostwach świata w Pruszkowie opublikowałam wywiad z ekspertem od pomiaru czasu marki Tissot, który ze względu na ograniczenia, jakie nakłada na niego pracodawca wystąpił anonimowo. Niektórzy czytelnicy pisali wówczas w komentarzach pod artykułem, że „ekspert, który nie ujawnia nazwiska to nie ekspert”. Czy zatem anonimowy kolarz, który pisze głównie o ciemnych stronach zawodowego sportu przyciąga czytelników? Pewnie bardziej niż tamten specjalista z Tissot, bo od kulis pomiaru czasu ciekawsze jest chociażby to, jak zawodowcy „kłują się” w hotelowych pokojach. Tak czy siak, ja rozpoczęłam lekturę z rezerwą. 

Z dystansem podchodzę bowiem do wszelkich form wykrzyczenia tego, co było zabronione pod nazwiskiem lub gdy było się częścią firmy/zespołu muzycznego/redakcji/partii politycznej/drużyny kolarskiej. W takiej sytuacji ludźmi kierują przede wszystkim negatywne emocje lub chęć ich powetowania, a to jak wiadomo często odbiera racjonalizm. Ponadto zawsze trzeba pamiętać o subiektywnym punkcie widzenia, który oddaje tylko część prawdy. Nie oznacza to jednak, że zabierając się za czytanie „Anonimowego kolarza” byłam całkowicie pozbawiona ciekawości tego, co się w tej książce znajduje. Ostatecznie najnowsza pozycja SQN umieściła mnie gdzieś po środku. Autor wydaje się być rozsądnym i zdystansowanym narratorem kolarskiego backstage’u, ale jednocześnie nie opowiada wielu nowych (przynajmniej dla dziennikarza) rzeczy. Dlatego równie dobrze mogłabym tej książki nie czytać, a moja wiedza pozostałaby na tym samym poziomie.

Przypuszczam, że nie byłam jedyną osobą, która w trakcie lektury starała się rozszyfrować, kim jest autor. Jest kilka podpowiedzi, ale i tak jest to dość trudne zadanie, nieprawdaż? Szczupły, budowa górala, startował w wielkich tourach, nie wygrywał zbyt wiele, pełni rolę pomocnika, ścigał się w wielu różnych drużynach, nie jest już młody jak na kolarza. Po narracji można wywnioskować, że jest inteligentnym facetem, zna wielu kolarzy w peletonie, radzi sobie w kontaktach z mediami i jest świadomy tego, że kolarz powinien mądrze wydawać pieniądze i myśleć o życiu poza kolarstwem. Jakieś pomysły? Jeśli tak, to zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach. Może jeśli nie nazwisko, to chociaż narodowość?

Książka jest podzielona na kilkanaście podrozdziałów, spośród których każdy porusza element kolarskiego życia. To m.in. sezon, zespół, sprzęt, wypadki, media czy doping. Moją szczególną uwagę zwróciły jednak części o seksizmie, Teamie Sky (obecnie Ineos Grenadiers) oraz edycjach z 2018 roku wyścigów Giro d’Italia i Tour de France, w których anonimowy kolarz brał udział. Na zachętę przytoczę tylko trzy cytaty z tych części książki.

  • Dyrektor sportowy jednego z zespołów pewnego dnia żartował sobie ze mną na mecie, że zamiast współczuć Richiemu, powinniśmy współczuć ekipom, które ciągle dają na te wysokie kontrakty, bo za każdym razem, gdy facet jedzie w wielkim tourze, ma jakiś problem”. 

  • Jeżdżę zawodowo już od wielu lat, więc moje stwierdzenie może kogoś zdziwić, ale jest mi naprawdę smutno z powodu licznych kontrowersji, jakie narosły wokół Team Sky w ostatnich latach”. 

  • „Nie wiem dokładnie z iloma kobietami spał Mario Cipollini, ale jako młody zawodnik słyszałem imponujące wieści na temat Cédrica Vasseura – miał podobno jedną lub dwie kobiety w każdym mieście, przez które przejeżdżaliśmy w ramach Tour de France”.

Te wypowiedzi prowadzą do wątków, które poszerzyły moją osobistą wiedzę w pewnych aspektach. Ostatnia z nich wydaje się pasować do tabloidu, ale w rzeczywistości porusza ważny temat statusu kobiet w tym sporcie. Nie stoję po stronie uciemiężonych i prześladowanych wiecznie (jak im się wydaje) pań, ale nikt nie ma prawa czuć się lepszy z powodu płci i odwrotnie – gorszy. Wszystkim nam trzeba po prostu równego traktowania. Autor poświęca również uwagę kobiecemu kolarstwu, które – jak słusznie zauważa – mocno się w ostatnim czasie sprofesjonalizowało. Według mnie trafnie zdiagnozował ewolucję tej dyscypliny.

Jednak dokonałam w trakcie podróży przez tę książkę niewielu odkryć. Wiem jednak, że różnicę może robić to, że piszę to z perspektywy dziennikarskiej. Generalnie polecam tę pozycję, jednak nie radzę podchodzić do niej z takimi nadziejami, jakie mogą towarzyszyć kolejnym taśmom z nagraniami rozmów polityków. Proszę pamiętać, że ta pozycja również jest jednym ze sposobów na zarobienie pieniędzy przez „Anonimowego kolarza”.

Książkę można zamówić na: www.labotiga.pl 

guest
14 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek
Jacek
  1. Bartosz Huzarski
Sławek
Sławek

Napewno nie jest to Bartosz Huzarski.

Świętokrzyski Góral
Świętokrzyski Góral

„Maniek” Tomasz TM Marczyński.

Maltańczyk
Maltańczyk

Domenico Pozzovivo

Michal
Michal

Komentarz o Porte jest celujący

Michał
Michał

Autorem tej książki jest na 99,9% Laurens ten Dam.

Seba
Seba

Maniek wydaje swoją książkę więc raczej nie

snochu
snochu

+1 dla Laurens ten Dam. Kluczowa informacja to start w Giro i TdF 2018, bardzo zawęża grono potencjalnych autorów. Jeśli dodać do tego schyłek kariery i charakterystykę kolarza, zostaje praktycznie tylko ten Dam. Pasowałby jeszcze M. Nieve, ale autor wspominał o fascynacji wiosennymi klasykami już w dzieciństwie, więc można oczekiwać, że wychowywał się w którymś z krajów Beneluxu.

Michał
Michał

14 tu kolarzy jechało wówczas oba Tour’y :
Atapuma Darwin UAE-Team Emirates 1988 (33) Weight: 59 kg Height: 1.68 m
Dumoulin Tom Team Sunweb 1990 (30) Weight: 69 kg Height: 1.85 m
Dupont Timothy Wanty – Groupe Gobert 1987 (33) Weight: 72 kg Height: 1.79 m Gesink Robert Team LottoNL-Jumbo 1986 (35) Weight: 70 kg Height: 1.89 m
Haga Chad Team Sunweb 1988 (33) Weight: 71.5 kg Height: 1.91 m
Kangert Tanel Astana Pro Team 1987 (34) Weight:65 kg Height: 1.78 m
Marcato Marco UAE-Team Emirates 1984 (37) Weight: 67 kg Height: 1.74 m Martin Tony Team Katusha Alpecin 1985 (36) Weight: 75 kg Height: 1.85 m
Nieve Mikel Mitchelton-Scott 1984 (37) Weight: 62 kg Height: 1.73 m
Poels Wout Team Sky 1987 (33) Weight: 66 kg Height: 1.83 m
Pozzovivo Domenico Bahrain Merida Pro CyclingTeam1982(38)Wt:53kgH:1.65 m
Sánchez Luis León Astana Pro Team 1983 (37) Weight: 73 kg Height: 1.86 m
Scully Tom Team EF Education First-Drapac 1990 (31) Weight: 85 kg Height: 1.88 m
ten Dam Laurens Team Sunweb 1980 (40) Weight: 67 kg Height: 1.84 m

Ale książkę spłodził na podstawie ogólnie znanej wiedzy plus plotki – chory pismak związany z kolarstwem. Nie ma co się podniecać.

Michał
Michał

Pani Marto: “Nie stoję po stronie uciemiężonych i prześladowanych wiecznie (jak im się wydaje) pań'” : uderz w stół a nożyce się odezwą. A niby z czego ma wynikać czyjaś “lepszość” ? Że (jak sama Pani przyznaje – w stylu tabloidu) anonim napisał oczywistą bzdurę ? Czy Cédric Vasseur ustalał trasę TdF zgodną z adresami Pań? A może bukował sobie Panie przed każdym z 10 tourów? I co? Po etapie spędzał tam noce a rano wsiadał na rower? Litości ! Proszę wybrać: dziennikarstwo albo wojujący, wykorzystujący kłamstwo (nie ładnie) feminizm bo wstręty na temat seksizmu są tu nie na miejscu, zwłaszcza że sama Pani potem pisze…” Proszę pamiętać, że ta pozycja również jest jednym ze sposobów na zarobienie pieniędzy przez „Anonimowego kolarza”. Nie można być trochę dziewicą – i trochę nie.

Gordon
Gordon

to pewnie jakiś kolarz napisał tą książkę

Gordon
Gordon

Darwin Atapuma

Gordon
Gordon

Domenico Pozzovivo

snochu
snochu

Jest możliwe, że nie napisał tego zawodnik, tylko dziennikarz. Pytanie tylko dlaczego zmyślając nie poszedł na całość? W tej książce nie ma nic skandalicznego, żadnej sensacji. Kilka personalnych i teamowych przytyków, które każdy kolarz mógłby wygarnąć swojemu kumplowi z peletonu przy piwie. Jest natomiast sporo o wyrzeczeniach, codziennej monotonii i nachalnym PRze. Mało ‘medialne’ tematy.

Teraz załóżmy, że kończący karierę doświadczony kolarz, ale bez wielkiego nazwiska chce opowiedzieć w formie książki o swojej pracy. W miarę dokładnie, bez spiskowych teorii. Nie chce dostać łatki gościa, który ‘robi’ do własnego gniazda, zwłaszcza od ludzi, którzy tylko obejrzą okładkę. Tu pojawia się pokusa pisania pod pseudonimem, a że każdy autor dodatkowo chce, żeby jego książka się sprzedawała – anonimowe wyznanie. To brzmi! Będzie głośno i za tym pójdzie sprzedaż. Co jak widać sprawdza się doskonale.