Jumbo-Visma

Kolejność rozgrywania konkurencji kolarstwa szosowego na Igrzyskach Olimpijskich jest w pewnym sensie zaprzeczeniem hitchcockowskiego stylu budowania napięcia, ale wszystkim, którzy w ostatnich dniach narzekali na skomplikowane taktycznie i “niesprawiedliwe” wyścigi ze startu wspólnego, powinna pozwolić zamknąć te zmagania w lepszych nastrojach. W bardzo wczesny środowy poranek kobiety i mężczyźni zmierzą się bowiem w jeździe indywidualnej na czas, a wyniki rywalizacji powinny być wiarygodnym odzwierciedleniem aktualnego układu sił w tej specjalności.

Chociaż jazda indywidualna na czas jest z perspektywy upływających dekad jedyną konkurencją, która poza wyścigami ze startu wspólnego na stałe wpisała się w kanony kolarstwa szosowego, do programu olimpijskiego została włączona dopiero w 1996 roku (Atlanta). Od tego czasu w kolejnych odsłonach samotnej walki z tykającym zegarem po olimpijskie złoto sięgali tacy specjaliści, jak Miguel Indurain, Viatcheslav Ekimov, Bradley Wiggins czy dwukrotnie Fabian Cancellara, podczas gdy rywalizację kobiet zdominowały Leontien van Moorsel (Zijlaard) i Kristin Armstrong. 

Wyniki te, szczególnie zestawione z często zaskakującymi rozstrzygnięciami wyścigów ze startu wspólnego potwierdzają, że w przeciwieństwie do tej konkurencji podium rozgrywanej w ramach Igrzysk jazdy indywidualnej na czas najczęściej odzwierciedla aktualną hierarchię w tej dyscyplinie. Dzieje się tak pomimo wytyczanych na tę okoliczność tras, które ze względu na swój pagórkowaty charakter w ostatnich edycjach imprezy pozostawiały lekko uchyloną furtkę najbardziej wszechstronnym z kolarzy brylujących w wyścigach wieloetapowych, pozwalając cieszyć się brązowymi krążkami Chrisowi Froome’owi (Londyn 2012, Rio 2016), Leviemu Leipheimerowi (Pekin 2008) i sami-wiecie-komu (do czasu). Wnioski z tego są dwa:

  1. łatwiej jest przygotować się i wykorzystać swój potencjał podczas krótszego, intensywnego wysiłku, w którym taktyczna część rozgrywki ograniczona jest do minimum, ale
  2. trzy tygodnie solidnie przejechanego, bezpośrednio poprzedzającego tę rywalizację Tour de France w rękach przyzwyczajonych do tego rodzaju wysiłku kolarzy częściej jest atutem, niż obciążeniem.
Trasa

Przy wytyczaniu trasy jazdy indywidualnej na czas kobiet i mężczyzn organizatorzy Igrzysk Olimpijskich w Tokio wykazali się znacznie większym poczuciem sprawiedliwości, dzięki czemu 28 lipca kolarki i kolarze rywalizować będą na tej samej pętli, ze startem i metą na torze Fuji International Speedway. 

Panie pokonają ją jeden raz, co równa się dystansowi 22,1 kilometra i przewyższeniu wynoszącemu 424 metry, a w odniesieniu do rywalizacji mężczyzn wartości te należy podwoić (co daje odpowiednio 44,2 kilometra i 848 metrów). Pofałdowana rzeźba terenu wokół Fuji International Speedway sprawia, że trasa ani przez moment nie jest zupełnie płaska, a typową dla specjalizujących się w jeździe indywidualnej na czas zawodników moc w pełni wykorzystać będzie można dopiero na wieńczących rundę 4 kilometrach wiodących nitką toru. 

Znajdujący się w środkowej części pętli, główny podjazd dnia nie należy do najtrudniejszych, ale jest relatywnie długi (5,4 km, śr. 4%), dlatego kluczem na tej konkretnej trasie wydaje się zachowanie rytmu i dysponowanie siłami tak, aby być w stanie przycisnąć na ostatnim odcinku.

Na rundzie umieszczone zostały trzy punkty pomiaru czasu: na kluczowym podjeździe (Shibanta), po najdłuższym zjeździe (Omika) i na linii mety (Fuji International Speedway).

Faworyci jazdy indywidualnej na czas mężczyzn

Sam fakt, że to nie aktualny mistrz świata w jeździe indywidualnej na czas typowany jest na faworyta środowych zmagań sprawia, że rywalizacja ta zapowiada się interesująco. 

Aktualna forma Filippo Ganny (ITA) jest pewną niewiadomą, ale podczas Giro d’Italia Włoch prezentował się znakomicie, a odrobinę zbyt pagórkowaty charakter trasy jest chyba w jego kontekście przeceniany jako czynnik. Ganna należy do kolarzy, którzy świetnie potrafią przygotować się do konkretnej imprezy, odpowiadać mu też powinna parna atmosfera wyspy Honsiu, dlatego o ile jest możliwe, że na olimpijskie złoto w tej konkurencji 25-latek z Verbanii będzie musiał poczekać kolejne 3 lata, na podium powinien stanąć.

Wszystkie oczy zwrócone będą jednak w środę na Wouta van Aerta (BEL), aktualnie panującego króla wszechstronności, który najpierw swoją pogonią grupy liderów, a następnie pracą na jej czele, taktycznie rozmontował wyścig ze startu wspólnego. 26-letni Belg dysponuje obecnie fenomenalną formą i z pewnością odpowiadać mu będzie przygotowana przez organizatorów pagórkowata trasa, a na szczęście dla siebie, tym razem będzie on jedynym beneficjentem generowanej przez siebie ogromnej mocy. Van Aert stanie więc na starcie w roli faworyta, mając nadzieję, że nie zawiedzie go dyspozycja dnia i nie przyjdzie mu przypłacić najwyższej ceny za sobotni wysiłek.

Ze względu na niewielką liczbę startów w tej części sezonu i delikatnie mówiąc niewyraźny występ w wyścigu ze startu wspólnego, dużym znakiem zapytania przed rywalizacją w jeździe indywidualnej na czas jest aktualny potencjał drugiego z Belgów, czyli Remco Evenepoela. 21-latek chętnie wymieniany jest w gronie faworytów praktycznie każdego wyścigu, w którym bierze udział, ale po stronie faktów ostatnio mamy jego zdecydowaną porażkę z Yvesem Lampaertem w Mistrzostwach Belgii (i wygraną z tym samym zawodnikiem o zaledwie 2 sekundy w czasówce na Baloise Belgium Tour), co przynajmniej na papierze nie jawi się jako równowartość któregokolwiek z olimpijskich kruszców. 

Choć on również nie zachwycił w swoim ostatnim poprzedzającym Igrzyska występie, dużo wyżej powinny stać akcje Rohana Dennisa (AUS). Kapryśny Australijczyk jest bowiem jednym z tych kolarzy, którzy potrafią bardzo wiele poświęcić na rzecz realizacji raz obranego celu, a zarówno dystans i charakter trasy, jak i panująca w Japonii aura doskonale odpowiadają jego predyspozycjom. 

Podczas rywalizacji mężczyzn w walce o czołowe pozycje powinni się również liczyć Remy Cavagna (FRA), Stefan Kueng (SUI), Kasper Asgreen (DEN), Tom Dumoulin (NED), Primoz Roglic (SLO) i Joao Almeida (POR).

Jeśli szukacie nieco mniej oczywistych typów, zwróćcie też uwagę na Brandona McNulty’ego (USA), Alberto Bettiola (ITA), Maximiliana Schachmanna (GER) i Alexeya Lutsenkę (KAZ).

Polskę w tej konkurencji reprezentować będzie Maciej Bodnar.

Faworytki jazdy indywidualnej na czas kobiet

Musi być coś, co Holendrom w konkurencjach kolarskich wyjdzie, prawda? Jedną z najlepszych szans na wyjście z tego impasu będzie właśnie jutrzejsza jazda indywidualna na czas kobiet, której faworytką jest Anna van der Breggen (NED).

O najwyższe laury Holenderka rywalizować będzie z Chloe Dygert (USA), podczas gdy walka o najniższy stopień podium powinna rozegrać się pomiędzy Annemiek Van Vleuten (NED), Amber Neben (USA), Lisą Brennauer (GER), Elisą Longo Borghini (ITA) i Marlene Reusser (SUI).

Polskę w tej konkurencji reprezentować będzie Anna Plichta.

Kolejność startów znajdą Państwo w naszym serwisie w TYM ARTYKULE.

 

guest
4 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
Kuba
Kuba

Cześć, dlaczego Ganna może jechać w itt, a nie startował w wyścigu ze startu wspólnego?

Kacper Krawczyk
Editor
Kacper Krawczyk
Reply to  Kuba

Ganna jest w Tokio jako kolarz torowy (wystartuje w drużynowym wyścigu na dochodzenie), więc jest już w puli zawodników, których Włosi mogą wystawić w kolarskich konkurencjach na IO. Z tego powodu może jechać ITT, nie jadąc wyścigu ze startu wspólnego. Podobny manewr zastosowali Holendrzy, choć w ich przypadku jest to trochę bardziej skomplikowane. Yoeri Havik, który wystartuje w madisonie (tor), wziął udział w wyścigu ze startu wspólnego, żeby torowi sprinterzy mogli wystawić jednego zawodnika więcej 🙂

Kuba (2)
Kuba (2)

Liczę, że wygra Remy Cavagna. Jemu kibicuję.

Lukasz m
Lukasz m

Hej, a wie ktoś czemu Tadej Pogacar nie bierze udziału w wyścigu? O ile dobrze kojarzę jest przecież jednym z najlepszych i z pewnością liczyłby się w walce o medale.