fot. A.S.O./Pauline Ballet

Odcinki jazdy indywidualnej na czas spod znaku wina są specjalnością Giro d’Italia? Ten dzisiejszy z pewnością zadaje temu kłam, nonszalancko odhaczając na swojej trasie miejscowości, których nazwy zdobią butelki z najwyższej półki. Również cenowej. W sobotę oczekujemy walki specjalistów o etapowy sukces, ale dowiemy się też, jak wiele można zrobić w ponad 5 minut.

Na dzisiejszym etapie pomiędzy Libourne i Saint-Emilion kolarze pokonają 30,8 kilometra i 239 metrów przewyższenia. Druga z tych wartości nie pozostawia więc wątpliwości, że jest to trasa znacznie mniej pofałdowana w stosunku do odcinka jazdy indywidualnej na czas w Laval, a tym samym taka, która poprzez swój charakter przynajmniej na papierze bardziej powinna sprzyjać specjalistom w tej dyscyplinie.

Chociaż wiedzie głównie przez najbardziej znamienite z winnic, miejski charakter jej pierwszej części sprawia, że nie będzie ona popisem mocy od samego zjazdu z rampy startowej. Dojazd do pierwszego punktu pomiaru czasu w Pomerol (7,6 km) to sporo dość ciasnych nawrotów i zmian rytmu, dlatego wydaje się, że rezultaty w tym miejscu więcej będą mówiły o etapowych szansach kolarzy specjalizujących się w jeździe na czas, niż formie dnia czołowych zawodników klasyfikacji generalnej.

Później trasa pozwala się już nieco rozkręcić, dlatego punkt pomiaru czasu w Montagne (20,1 km), zgodnie z nazwą położony na wzgórzu, powinien być już znacznie więcej mówiący. 

Linia mety w Saint-Emilion również zlokalizowana jest na łagodnym podjeździe.

Oto, co na temat 20. etapu 108. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Jeśli tegoroczny Tour de France, łatwiejszy od ubiegłorocznego, będzie wyglądał podobnie i najsilniejsi zawodnicy będą szli “łeb w łeb”, indywidualna jazda na czas, z którą kolarze będą musieli się zmierzyć przedostatniego dnia zmagań będzie decydująca. Płaska trasa będzie nawiedzać w koszmarach zawodników, którzy stracą tu swoje wysokie pozycje w “generalce” (a na pewno w niektórych przypadkach tak się stanie). Przed wyścigiem ciężko przewidywać, jakie różnice powstaną między najlepszymi zawodnikami, i czy będzie dało się je zniwelować na czasówce. Ze względu na dość płaski charakter trasy, ta, jak i pierwsza próba czasowa, mogą być decydujące w kontekście zwycięstwa w całym wyścigu. Razem dają one bowiem prawie 60 kilometrów walki z czasem!

Pogoda

Słonecznie, prawie bezwietrznie, do 27 stopni Celsjusza. Warunki w zasadzie równe dla każdego, z tym zastrzeżeniem, że powietrze będzie się stopniowo podgrzewać aż do późnego popołudnia, a więc wczesne numery startowe będą bliżej termicznego optimum.

Faworyci

Nie ma rzeczy pewnych w kolarstwie, ani szerzej, w sporcie, o czym na przedostatnim etapie ubiegłorocznej edycji Tour de France tak boleśnie przypomniał swojemu rodakowi Tadej Pogacar we własnej osobie. 

Jego przewaga 5:45 nad kolejnym w klasyfikacji generalnej Jonasem Vingegaardem to jednak dość czasu, żeby kilka razy zmienić rower i strzelić sobie szybkie espresso w jakiejś przydrożnej kafejce, więc nawet bardzo zły dzień Słoweńca skombinowany z bardzo dobrym dniem Duńczyka nie wystarczy, aby ją zaprzepaścić. Do tego byłaby potrzebna prawdziwa katastrofa. 

Czy natomiast Tadej Pogacar (UAE-Team Emirates) jest faworytem do odniesienia kolejnego etapowego triumfu, który byłby już czwartym tego typu sukcesem z rzędu przypadającym na konto Słowenii? Trasa nie przemawia na jego korzyść w takim stopniu, jak poprzednie dwie czasówki, w których demolował swoich rywali na trasach Wielkiej Pętli, dlatego faworytem nie będzie. Uważam go jednak za bardzo mocnego kandydata, bo jeśli w całym fenomenie Pogacara jest coś, co wyróżnia się na tle innych cech, to właśnie jego forma w finałowym tygodniu rozgrywania wielkich tourów. Ma on też w sobie coś ze słynnego Kanibala i ani nie rozdaje prezentów, ani nie przegrywa, kiedy może wygrać.

Ważnym punktem dzisiejszej rywalizacji będzie pojedynek o miejsca na podium pomiędzy Jonasem Vingegaardem (Jumbo-Visma) i Richardem Carapazem (INEOS Grenadiers), choć wyjąwszy wielkie niespodzianki, wygląda to na starcie do jednej bramki. Jak na ogólną reputację kolarzy z Ameryki Południowej, Ekwadorczyk radzi sobie w tej konkurencji całkiem nieźle, ale na młodego Duńczyka, który był jednym z największych hitów etapu jazdy na czas w Laval, nie ma to prawa wystarczyć. Dzisiejszy wynik Vingegaarda na miarę najlepszej piątki jest natomiast jak najbardziej prawdopodobny.

Z grona specjalistów, w kolejności nieprzypadkowej, w walce o etapowy triumf liczyć się dziś powinni Wout van Aert (Jumbo-Visma), Stefan Kueng (Groupama-FDJ), Kasper Asgreen (Deceuninck-Quick Step), Mikkel Bjerg (UAE-Team Emirates), Mattia Cattaneo (Deceuninck-Quick Step), Alexey Lutsenko (Astana-Premier Tech) i Stefan Bissegger (EF Education-Nippo).

Realistycznie rozegrać się to powinno pomiędzy pierwszymi trzema z listy, choć coś mi podpowiada, bardziej intuicja niż chłodna kalkulacja, że lider wyścigu nie będzie chciał tego wypuścić z rąk. 

guest
1 Komentarz
Najstarsze
Najnowsze
Inline Feedbacks
View all comments
pawell
pawell

joł