fot. Lotto-Soudal

Doświadczony niemiecki kolarz drużyny Lotto-Soudal Roger Kluge po kraksie na trzynastym etapie wycofał się z wyścigu Tour de France. W związku z tym, że nie doznał żadnych złamań, ma nadzieję na start na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. 

Kluge uczestniczył w tej samej kraksie, w której leżał także między innymi Rafał Majka (UAE Team Emirates) oraz Simon Yates (Bike Exchange). Wydarzyła się ona na 62. kilometrze etapu do Carcassonne. 

– Nagle wszyscy zaczęli hamować, ale gdy ja nacisnąłem na klamki hamulców, to zdążyłem już liznąć czyjeś koło. Wypiąłem się z prawego pedału i upadłem na prawą stronę. To była dość mocna kraksa. Na drodze leżało pełno kamyczków i po prostu się na nich ślizgaliśmy

–  opowiadał po wycofaniu się z wyścigu Roger Kluge. 

Niemiec został przewieziony do pobliskiego szpitala w Narbonne, gdzie założono mu szwy na plecach, prawym biodrze oraz łokciu. Na szczęście badania nie wykazały żadnych złamań. 

– Zaraz po kraksie wszystko bardzo zaczęło mnie boleć, zwłaszcza plecy. Nawet przez jedną sekundę nie pomyślałem o tym, aby wrócić na rower. 

Po wycofaniu się Kluge, w drużynie Lotto-Soudal pozostało już tylko czterech kolarzy. Najpierw po kraksie na trzecim etapie do domu pojechał sprinter Caleb Ewan, wokół którego zbudowany był belgijski zespół na Wielką Pętlę. Potem z różnych powodów wyścig opuścili także Jasper De Buyst oraz Tosh van der Sande. 

Kluge ma zamiar reprezentować Niemcy na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w kolarstwie torowym. Ten start wciąż jest możliwy, ponieważ we Francji nie doznał żadnych złamań. Były mistrz świata w madisonie, który to tytuł wywalczył na torze w Pruszkowie, wystartuje zarówno w tej konkurencji, jak i w omnium. 

Na szczęście nie złamałem żadnych kości, więc Tokio powinno być dla mnie kolejnym przystankiem. Jednak najpierw wszystko musi się zagoić. Cieszę się, że igrzyska wciąż są możliwe, ale zobaczymy, jak to wszystko się potoczy. Pozostało jeszcze trochę czasu

– zakończył Kluge. 

Francuski wielki tour zdecydowanie nie potoczył się po myśli drużyny Lotto-Soudal. Sytuację mógł uratować Brent van Moer, który kilka razy był bliski odniesienia etapowego zwycięstwa z ucieczki, ale ostatecznie się nie udało. (wywiad z Belgiem można przeczytać TUTAJ). 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments