fot. A.S.O./Pauline Ballet

Ekscytujący pierwszy tydzień 108. edycji Tour de France za nami, za kolarzami zaś seria niewygodnych pytań, marketingowych robótek i dwie niespecjalnie regenerujące noce na wysokości ponad 2000 metrów n.p.m. Ruszamy zatem w dalszą podróż, która dziś przebiegnie pod znakiem emocji w kolorze zielonym.

Peleton wystartuje dziś z alpejskiego Albertville, a po pokonaniu zaledwie 40 kilometrów zahaczy również o żywo żyjące w pamięci od roku 2017 Chambery, jednak licząca 190,4 kilometra trasa dość konsekwentnie trzymać się będzie rozległych dolin.

Lotny finisz usytuowany jest dziś dość nietypowo, ponieważ na La Placette, ale nawet uwzględniwszy fakt, że poprzedzi go wspinaczka na Col de Couz (7,4 km, śr. 2,8%), samo w sobie może to nie wystarczyć do odczepienia lidera klasyfikacji punktowej. Można się zatem spodziewać, że w pierwszej fazie rozgrywania wtorkowego etapu na czoło peletonu wysforują się ekipy Bahrain-Victorious i BikeExchange.

Dalsza część przeprawy w kierunku Valence to głównie sady i plantacje w dolinie Izery, urozmaicona niekategoryzowaną wspinaczką pod Chaumets ok. 35 kilometrów od linii mety.

Położone nad Rodanem Valence pamiętamy między innymi z triumfu Petera Sagana w 2018 roku, ale zamiast sprzyjającej specjalistom od wyścigów klasycznych hopki, dzisiejszy finisz urozmaici pokonywane na ostatnich 500 metrach rondo. Drogi, które do niego prowadzą wydają się bardzo wąskie, więc trzymajmy kciuki przede wszystkim za zdrowy rozsądek tych ekip, które podczas sprinterskiego pojedynku nie muszą znajdować się na czele głównej grupy.

Oto, co na temat 10. etapu 108. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Po dniu przerwy zawodników czeka najprawdopodobniej spokojny, sprinterski etap (choć na Tourze podobno spokojnych etapów nie ma). Przy wytyczaniu trasy ostatniego kilometra coś ewidentnie poszło nie tak – na 200 metrów do mety kolarze przejadą przez rondo. Ulice, którymi będą poruszali się zawodnicy będą bardzo wąskie. Z tego powodu kluczowy będzie bardzo dobre rozprowadzenie. Nasuwa się więc myśl, że może być to idealny etap dla Marka Cavendisha, który będzie dysponował świetnym pociągiem.

Pogoda

Dolina Rodanu, w kierunku której peleton będzie się dziś przemieszczał, to królestwo mistralu. W tym tygodniu to słowo jest jednak zakazane, ponieważ układ ciśnień nad Europą jest aktualnie odwrotny w stosunku do tego, który napędza cyrkulację wywołującą pojawianie się tego lokalnego wiatru. 

Przez cały dzień kolarzom towarzyszyć będą podmuchy południowego wiatru, który w okolicach Valance osiąga nawet 30 km/h, jednak z perspektywy peletonu będzie miał on kierunek czołowo-boczny, czyli dławiący ucieczkę. Pomimo temperatury w okolicach 25 stopni Celsjusza, bardzo prawdopodobne jest pojawienie się opadów deszczu ok godz. 17, czyli w sam raz na wielki finał.

Faworyci

Czy po wypadnięciu z gry Tima Marliera, Arnaud Demare’a i Caleba Ewana, Mark Cavendish (Deceuninck-Quick Step) niespodziewanie ma przed sobą autostradę do sukcesu na dedykowanych sprinterom etapach? Aktualna forma, pewność siebie i wymagający sporego doświadczenia finisz w Valence na pewno czyni go niekwestionowanym faworytem wtorkowego odcinka.

Ze względu na znaczne przerzedzenie grona najszybszych uczestników tegorocznej Wielkiej Pętli z jednej strony, a nieprzejrzyste dalsze plany swojej ekipy z drugiej, w sprinty powinien od dziś bardziej aktywnie włączyć jednak się Wout van Aert (Jumbo-Visma), którego technika i moc niemal w każdych okolicznościach potrafią zrobić różnicę.

O etapowy sukces walczyć dziś będą również Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious), Jasper Philipsen (Alpecin-Fenix), Nacer Bouhanni (Arkea Samsic), Cees Bol (Team DSM), Christophe Laporte (Cofidis), Mads Pedersen (Trek-Segafredo) i Peter Sagan (Bora-hansgrohe).

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments