fot. ASO

Matej Mohoric pokazał na siódmym etapie wyścigu Tour de France, że tam, gdzie jest „długo i ciężko” czuje się najlepiej. 26-latek skompletował etapowe zwycięstwa we wszystkich trzech wielkich tourach, a dodatkowo objął prowadzenie w klasyfikacji górskiej. Z kolei Mathieu Van der Poela (Alpecin-Fenix) wiele kosztowała obrona żółtej koszulki, ponieważ przyznał na mecie, że w końcówce był „pusty”. Oto, jak obaj kolarze skomentowali zmagania na trasie z Vierzon do Le Creusot. 

Matej Mohoric znalazł się w prawie trzydziestoosobowej ucieczce dnia z celem walki o koszulkę górala. Ostatecznie zdobył zarówno ten trykot, jak i upragnione zwycięstwo etapowe. Słoweniec był zdecydowanie najmocniejszym kolarzem spośród harcowników, zostawiając wszystkich 20 kilometrów przed metą. Ze szczęścia oraz z emocji zaczął płakać już na ostatnim kilometrze. 

To jest zdecydowanie najlepszy dzień w mojej karierze. Wygrałem etapy w dwóch pozostałych wielkich tourach, ale zwycięstwo tutaj zawsze znajdowało się na mojej liście. Ten najdłuższy etap odpowiadał mojej charakterystyce, ponieważ mam zdolności wytrzymałościowe. Na takich etapach zawsze jest wiele gry taktycznej, dlatego zdecydowałem się zaatakować wcześnie. Nie spodziewałem się, że zrobię jakąkolwiek różnicę już 88 kilometrów [wówczas Mohoric pociągnął za sobą jeszcze Brenta van Moera z Lotto-Soudal] przed metą. Fakt, że wygram etap nie dotarł do mnie do momentu aż wjechałem na ostatni kilometr – wówczas rozpłakałem się z tych wszystkich emocji. Dzisiaj odjechałem z celem walki o punkty na górskich premiach, ponieważ wiedziałem, że [Ide] Schelling nie zabrał się do ucieczki. Teraz będę starał się uhonorować białą koszulkę w czerwone grochy, a może nawet także jutro zabrać się w odjazd i walczyć o nią za wszelką cenę

– powiedział mistrz Słowenii. 

W odjeździe dnia był także lider „generalki” Mathieu Van der Poel, który w ten sposób postanowił walczyć o obronę koszulki. Jechał stosunkowo spokojnie do momentu aż akcję ofensywną zainicjował jego wielki rywal Wout Van Aert. Kolarz Alpecin-Fenix musiał na nią odpowiedzieć, co jeszcze bardziej wpłynęło na jego zmęczenie w końcówce. 

To był bardzo trudny etap. Nie codziennie jedziesz ponad 255 [Van der Poel z pewnością miał na myśli dystans łącznie ze startem honorowym] kilometrów – zwłaszcza w wielkim tourze. Nie sądziłem, że tak wielu kolarzy będzie chciało zabrać się w odjazd. Sądzę, że wszyscy będą dzisiaj dobrze spali. W końcówce byłem zupełnie pusty, jechałem na limicie swoich możliwości, ale cieszę się, że obroniłem żółtą koszulkę. Chciałbym ją mieć jak najdłużej. Zobaczymy, co wydarzy się jutro, ale być może będzie zbyt trudno, że przetrwać na tych podjazdach

– skomentował Van der Poel.  

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments