fot. Giro d'Italia

Pomiędzy dwoma dniami dla puncheurów i jazdą indywidualną na czas udało się zmieścić pierwszy z odcinków dla sprinterów. Bardzo wąskie drogi, liczne pagórki, skomplikowany finisz w Pontivy i prognozowane burze sugerują jednak, że nie będzie to gładka przeprawa.

Pierwszy z ośmiu dedykowanych sprinterom odcinków rozpocznie w Lorient, przez wielu z pewnością kojarzonym jako ważny punkt na mapie działań II wojny światowej, co pozwoli ostatni raz rzucić okiem na Atlantyk. Zanim peleton 108. edycji Tour de France zacznie konsekwentnie zmierzać na południowy-wschód kraju, jeszcze raz rozerwie się na bretońskich hopkach, pokonując odcinek o długości 182,9 kilometra w głąb półwyspu.

Spośród pokonywanych w poniedziałek pagórków, tylko dwa pozwolą na nieznaczne powiększenie dorobku punktowego w klasyfikacji górskiej (dwie premie 4. kategorii), jednak decydująca część dzisiejszej rywalizacji sprowadzać się będzie do ostatnich kilku kilometrów etapu w Pontivy. 

Jak na pierwszy sprinterki finisz, przed uczestnikami wyścigu dość trudna końcówka, na którą składa się zjazd do miejscowości, przejazd wąskimi nabrzeżami rzeki Blavet wraz z nawrotem na moście i ciasny zakręt w lewo na finałową aleję (ok. 1500 metrów od linii mety). Ostatnia prosta na Rue Nationale to już bułka z masłem, ale wcześniejsze przeszkody mogą w wyraźny sposób zaważyć na wyniku poniedziałkowej rywalizacji.

Oto, co na temat 3. etapu 108. edycji Tour de France napisaliśmy przed rozpoczęciem wyścigu:

Etap 3, 28 czerwca: Lorient > Pontivy (182,9 km)

Nareszcie sprint! Ze względu na możliwe ranty, wszyscy kolarze będą musieli zachować wzmożoną czujność. Na odcinku 2500-1500 metrów przed metą organizatorzy zaplanowali trzy 90-stopniowe zakręty. Gdy zawodnicy przejadą przez ostatni z nich, jedyną trudnością, jaka im pozostanie, będzie rozprawienie się z rywalami.

Pogoda

Wiele wskazuje, że nad Bretanią będzie dziś burzowo, co w połączeniu z wąskimi drogami oznacza, że nawet chwilowe utraty koncentracji ponownie mogą okazać się bardzo kosztowne.

Faworyci

Pierwszy sprinterski pojedynek każdego wielkiego touru jest zawsze ekscytujący, bo pozwala umieścić aktualną formę najszybszych kolarzy peletonu na tej samej skali. 

Faworytem dzisiejszych zmagań będzie świetnie dysponowany w tym sezonie Caleb Ewan (Lotto Soudal), mogący polegać na silnym wsparciu bardzo doświadczonego pociągu rozprowadzającego. Co może pójść nie tak? Na jego niekorzyść przemawiają jedynie statystyki nie pozostawiające złudzeń, że Australijczyk (delikatnie mówiąc) nie najlepiej znosi presję na pierwszych sprinterskich etapach wyścigów.

Jego największymi rywalami będą Tim Merlier (Alpecin-Fenix), który już wykradł w tym roku pierwszy z dedykowanych sprinterom etapów Giro d’Italia oraz Mark Cavendish (Deceuninck-Quick Step), który być może nie jest już tak szybki, jak niegdyś, ale jego doświadczenie właśnie dziś może zaprocentować. Nie mówiąc już o wsparciu asa rozprowadzania, czyli Michaela Morkova.

O kolejny francuski triumf w tegorocznej edycji Wielkiej Pętli walczyć dziś też będzie Arnaud Demare (Groupama-FDJ), którego ambicjom podporządkowana jest zdecydowana większość składu jego ekipy. 29-latek budował formę licznymi zwycięstwami w mniejszego kalibru imprezach etapowych, jednak być może z perspektywy sprintera małe sukcesy lepiej wpływają na morale od wielkich porażek?

W walkę o zwycięstwo w Pontivy powinni się również włączyć Jasper Philipsen (Alpecin-Fenix), Peter Sagan (Bora-hansgrohe), Christophe Laporte (Cofidis), Cees Bol (Team DSM), Nacer Bouhanni (Arkea Samsic), Mads Pedersen (Trek-Segafredo) czy Sonny Colbrelli (Bahrain-Victorious).

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments