fot. EF Pro Cycling

Być jak w 1903 roku. Bez samochodów, peletonu, mechaników. Tylko rower i mapa Francji. Właśnie takie hasła zobaczymy gdy zaczniemy czytać o niezwykłej misji Lachlana Mortona, Australijczyka z EF Education – Nippo.

Zbyt enigmatycznie? A zatem po kolei. Amerykańska drużyna EF Education – Nippo kierowana przez Jonathana Vaughtersa od lat działa nie tylko na polu wyścigów zawodowych, ale i w temacie przeróżnych eksperymentów kolarskich czy szalonych wyzwań. Były maratońskie wyścigi na rowerach gravelowych, zdarzyła się podróż jego kolarzy z wschodniego na zachodnie wybrzeże USA. W tym roku niesamowitego wyzwania podejmuje się 29-letni Lachlan Morton, na którego czeka wyjątkowe Tour de France 2021.

Jak za dawnych lat

W ogromnym skrócie na Australijczyka czeka po prostu trasa tegorocznej Wielkiej Pętli. Różnice zaczynają się jednak gdy analizujemy w jaki sposób zamierza ją pokonywać. Nie jest on bowiem uczestnikiem oficjalnych zmagań, a samotnie, na wzór dawnego kolarstwa, pokonuje on kolejne etapy. Nie ma dostępu do samochodów ekip, nie towarzyszy mu żaden mechanik, a dodatkowo nawiguje on się za pomocą zwykłych map.

Swoje ściganie zaczął podobnie jak kolarze z Brestu, acz czeka na niego nieco więcej kilometrów niż na jego “rywali”. Rozpisane ma bowiem aż 5510km, a wszystko to wynika z tego, że transfery między odcinkami pokonuje na rowerze. Jest to hołd dla kolarstwa sprzed ponad 100 lat, dla wszelakich 500-kilometrowych etapów, jazdy z postojami w kawiarniach, walki z każdą, wtedy w wielu wypadkach jeszcze niezdobytą górą.

Gdzie śledzić?

Całe wyzwanie można każdego dnia obserwować na specjalnie dedykowanej stronie internetowej https://alttour.ef.com/ . Znajdziemy tam mapę wyzwania, w miarę możliwości aktualne położenie Lachlana czy takie ciekawostki jak pokonane przewyższenie albo przewagę nad peletonem zawodowym. Wielu może zaciekawić też blog osobisty kolarza, w którym znajdziemy krótkie opisy każdego dnia zmagań.

Przykładowo dowiemy się, że pierwszy dzień zmagań objął u niego około 300km jazdy, podczas której złapał go niestety deszcz, a do swojego miejsca noclegu dotarł dopiero 15 minut po północy. Szalone wyzwanie!

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments