fot. Criterium du Dauphine

Wygrywając szósty etap wyścigu Criterium du Dauphine Alejandro Valverde (Movistar) stał się najstarszym etapowym triumfatorem w tym wyścigu. Komentując swój sukces przyznał, że w tym wieku i na tym etapie kariery każda możliwość uniesienia rąk w geście triumfu jest wyjątkowa. 

Szósty etap wyścigu Criterium du Dauphine kończył się na podjeździe trzeciej kategorii, a więc końcówka zdecydowania odpowiadała charakterystyce Alejandro Valverde. Wiedząc, że kolarz z Murcji jest w wysokiej dyspozycji, Movistar postanowił pracować w końcówce i trzeba przyznać, że tym razem wyszło to znakomicie. Kropkę nad „i” postawił Miguel Angel Lopez, który zapobiegł groźnym atakom i zmęczył rywali. To właśnie jemu 41-letni Hiszpan dziękował za metą najbardziej. 

Blisko mety Lopez powiedział mi: „Mam zacząć pracować, aby nikt nie mógł zaatakować?” Ja odpowiedziałem mu: „Jedź, w porządku”. Chciałbym podziękować mojej drużynie, a zwłaszcza jemu, ponieważ pracował niesamowicie dobrze

– podkreślał Valverde. 

Dla „El Bali” jest to drugie zwycięstwo w tym sezonie. Poprzednio wygrał Grand Prix Miguela Induraina, gdzie „na solo” przekroczył linię mety. Odnosząc zwycięstwo w tak prestiżowym i trudnym wyścigu, jakim jest „Delfinat” potwierdza, że w tym roku mocno przypomina najlepszą wersję samego siebie. 

Czy to jest wyjątkowe zwycięstwo? Tak, to prawda, że wszystko, co udaje mi się teraz osiągać jest wyjątkowe… Wygrać tutaj przed najlepszymi na świecie, wszystko jest bardzo piękne, gdy już tyle w tym sporcie dokonałeś

– dodał Valverde.  

Jeśli zaś chodzi o klasyfikację generalną, to lider Movistaru zapowiedział, że o jak najlepsze miejsca będą walczyli Enric Mas oraz Miguel Angel Lopez. To właśnie oni powinni najlepiej spisywać się w wysokich górach, jakie czekają na kolarzy w sobotę i w niedzielę.  

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments