fot. Israel Start-Up Nation

Podczas pierwszego etapu wyścigu Tour of the Alps, który padł łupem Gianniego Moscona (INEOS Grenadiers) doszło w końcówce do bardzo niebezpiecznej sytuacji. Na końcowych kilometrach kolarze musieli ścigać się na wąskiej szosie, na której było zaparkowane wiele samochodów.

W ostatnich miesiącach i tygodniach Międzynarodowa Unia Kolarska wprowadziła w życie wiele nowych przepisów. Brak możliwości jazdy w pozycji “super tube” oraz zakaz wyrzucania bidonów w stronę kibiców, to “tematy”, którymi ostatnio zajmowało się UCI.

Niestety, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa kolarzom podczas wyścigów kolarska centrala kierowana przez Davida Lappartienta ma jeszcze bardzo wiele do zrobienia. Wczoraj po zakończeniu pierwszego etapu wyścigu Tour of the Alps Daniel Martin (Israel Start-Up Nation) mocno skrytykował Międzynarodową Unię Kolarską. Na końcowych kilometrach na ulicach Innsbrucka zawodnicy z dużą prędkością pokonywali trasę, na której zaparkowane były liczne pojazdy.

Wszystkie nowe zasady, które tworzy Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) pod pretekstem uczynienia wyścigów bezpieczniejszymi, a oni zapominają o podstawach. W końcówce “sprinterskiego” etapu wszędzie były zaparkowane samochody. Oni (UCI) będą twierdzić, że nie ponoszą za to odpowiedzialności. Była to jedna z najbardziej przerażających końcówek, w której brałem udział w ostatnim czasie

– napisał na swoim profilu na Twitterze Irlandczyk.

Aby lepiej sobie zobrazować to, o czym mówił Dan Martin warto poświęcić chwilę, aby obejrzeć skrót pierwszego etapu wyścigu Tour of the Alps, który na swoim profilu na YouTube udostępnił Eurosport. Wspomniany bardzo niebezpieczny fragment rozpoczyna się od drugiej minuty i 22 sekundy materiału.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments