fot. INEOS Grenadiers

Zwycięstwo w dużym klasyku w pierwszym poważnym sezonie ścigania? Dla Thomasa Pidcocka to nie problem! Brytyjczyk w pięknym stylu pokonał rywali w Brabantse Pijl udowadniając, że jest jednym z największych talentów w stawce.

Środowe popisy Pidcocka mogły robić wrażenie. Brytyjczyk przez cały wyścig w sercu Brabancji utrzymywał się w ścisłej czołówce, by kilkanaście kilometrów przed metą zainicjować najważniejszy atak, a w samej końcówce wygrać sprint z samym Woutem van Aertem. Na mecie Brytyjczyk nie krył zadowolenia ze swojej postawy.

To naprawdę przyjemne uczucie. Wielokrotnie w tym sezonie byłem już z przodu, lecz zawsze czegoś mi brakowało. Obawiałem się, że zakończę wiosnę z dobrymi wynikami, ale bez kropki nad i. Na szczęście udało się temu zapobiec. Wiedziałem, że będę dziś mocny. W ostatnich dniach treningi wyglądały świetnie i nic ich nie zaburzało. Nie byłem więc zaskoczony, kiedy wyścig zaczął iść po mojej myśli. Co prawda w końcówce nie spodziewałem się, że pokonam van Aerta w sprincie, ale udało się

– powiedział Pidcock.

W najbliższym tygodniu Brytyjczyk sprawdzi się jeszcze w dwóch wyścigach jednodniowych. Mowa o Amstel Gold Race i La Fleche Wallone, gdzie z pewnością będzie mógł liczyć na wsparcie drużyny, wspólnie z wracającym do rywalizacji Michałem Kwiatkowskim.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments