fot. Deceuninck-Quick Step / Getty Images

Julian Alaphilippe pozostanie w „Watasze”. Francuz podpisał kontrakt obowiązujący do 2024 roku.

Wygląda na to, że o przyszłość ekipy Patricka Lefevere’a możemy być spokojni. Choć nie wiadomo oficjalnie, kto będzie jej sponsorem na 2022 rok, to ostatnie wiadomości mogą napawać optymizmem. Już ponad tydzień temu zaczęły się pojawiać plotki o tym, że Deceuninck zainteresowany jest pozyskaniem Petera Sagana, przede wszystkim jednak ogłoszono pozostanie w zespole innej gwiazdy – Remco Evenepoela.

Okazało się, że młody Belg nie jest wyjątkiem, ponieważ dziś dołączył do niego Julian Alaphilippe. Deceuninck-Quick Step, który w ostatnich latach miał spore problemy z zatrzymywaniem największych gwiazd, w krótkim czasie przedłużył więc kontrakty z dwoma bardzo renomowanymi kolarzami.

I tak jak ten pierwszy wciąż dochodzi do siebie po ciężkiej kontuzji i mimo swoich sukcesów w poprzednich dwóch sezonach, ciągle jest kolarzem na dorobku, czekającym na największe sukcesy w karierze, tak Alaphilippe jest już w tej fazie kariery, w której największe gwiazdy zwykle opuszczały Deceuninck. Kilka miesięcy temu zdobył w Imoli mistrzostwo świata, a i ten sezon zaczął nie najgorzej, choć wciąż czeka na jakiś wielki sukces. Duży wpływ na jego pozostanie w zespole ma sentyment.

Wciąż pamiętam pierwsze spotkanie, pierwszy wyścig w tym zespole, zupełnie jakby to było wczoraj. Byłem wtedy podekscytowany, głodny ścigania na najwyższym światowym poziomie. Chciałem się ciągle poprawiać, być lepszym z każdym wyścigiem. Słuchałem rad starszych kolegów i dzięki temu, po ośmiu latach, jestem w tym miejscu. Dziś to ja udzielam rad młodszym kolarzom. Ach, jak ten czas szybko leci… Najważniejsze że pomimo to wciąż pozostajemy wspaniałą rodziną

– mówił po podpisaniu kontraktu Francuz, który teraz może spokojnie skupić się na zbliżającym się wielkimi krokami ardeńskim tryptyku.

 

 

Poprzedni artykułVini Zabu rezygnuje z udziału w Giro d’Italia 2021
Następny artykułThomas Pidcock: „Nie spodziewałem się, że pokonam van Aerta”
Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments