fot. Itzulia

Pierwsza połowa kwietnia to nie tylko kocie łby Oude Kwaremontu i Lasku Arenberg. W tym samym okresie swoje drzwi uchyla zupełnie inna, a jednak w takim samym stopniu rozkochana w rywalizacji na dwóch kółkach kraina, gdzie snuta pośród szumu deszczu i niezrozumiałego języka opowieść o kolarstwie ma wyjątkowo eskapistyczny wydźwięk. Już dziś rozpocznie się 60. edycja wyścigu Itzulia Basque Country, który za sprawą krętych dróg, stromych podjazdów i kapryśnej aury przemieni kolejnych sześć dni w sportowy spektakl pełen nieprzewidywalnych zwrotów akcji.

Baskowie bez dwóch zdań funkcjonują poza szeroko pojętym mainstreamem, jednak za sprawą swoich nieustających w często dość nieprzemyślanych atakach górali, są doskonale znani wszystkim miłośnikom kolarstwa. Niemożność płynięcia z głównym prądem mieszkańców tej deszczowej krainy w przyprawiającym o ironiczny uśmieszek stylu oddają dwie największe imprezy kolarskie organizowane w tym regionie – czy raczej ich terminy. Bo kto inny organizowałby duży wyścig etapowy pomiędzy dwoma najważniejszymi aktami kampanii na brukach, a atrakcyjny klasyk tuż po zakończeniu Wielkiej Pętli? W tym sezonie jednak, zamiast pomstować na baskijskiej krnąbrności, należy się cieszyć, że po rocznej przerwie Itzulia Basque Country powraca na swoje miejsce w kalendarzu.

Niemożność rywalizowania o względy szerszej rzeszy entuzjastów dyscypliny z Ronde van Vlaanderen, Paris-Roubaix czy nawet Scheldeprijs nie oznacza bowiem, że rozgrywanie wyścigu w tym właśnie terminie nie ma sensu. Specyficzne ukształtowanie terenu Kraju Basków sprawiło zaś, że ma on dualistyczną naturę – poza pełnieniem roli kolejnej fazy przygotowań dla pretendentów do tytułu w największych imprezach etapowych, pozwala on specjalistom od wyścigów jednodniowych nadać formie ostatnie szlify przed kampanią w Ardenach.

Przed kilkoma laty organizatorzy Paryż-Nicea reklamowali swoją imprezę jako zbiór pagórkowatych wyścigów jednodniowych, jednak jeśli określenie to miałoby zostać na stałe przypisane jednej tylko pozycji w kalendarzu, byłby nią właśnie Wyścig Dookoła Kraju Basków. W tej utkniętej pomiędzy Ocean Atlantycki i Pireneje krainie trudno jest wytyczyć dłuższy odcinek, który byłby idealnie płaski, brak tam również najwyżej kategoryzowanych wzniesień znanych z górskich etapów wielkich tourów. Jeśli jednak ktokolwiek poszukuje miejsca, które byłoby w stanie możliwie jak najwierniej oddać charakter i rytm rywalizacji w południowo-zachodniej Belgii, właśnie tam znajdzie wąskie, wijące się szosy najeżone mnóstwem sztywnych podjazdów, karkołomne zjazdy i mnóstwo niepogody.

Trasa
Etap 1, 5 kwietnia (ITT): Bilbao > Bilbao (13,89 km)

Wyścig otworzy etap indywidualnej jazdy na czas o długości niespełna 14 kilometrów, prowadzący przez miejski krajobraz najnowocześniejszej metropolii Kraju Basków. Na jej interesujący przebieg składać się będą dwa krótkie podjazdy i długi zjazd, choć zakłada się, że największe różnice czasowe powstaną już podczas pierwszej wspinaczki na Santo Domingo (2,3 km, śr. 6,8%).

Etap 2, 6 kwietnia: Zalla > Sestao (154,8 km)

Drugiego dnia rywalizacji zawodnicy zmierzą się z dystansem 154,8 kilometra, przewyższeniem rzędu 2512 metrów i trzema kategoryzowanymi podjazdami, z których ostatni (La Asturiana – 7,7 km, śr. 6,2%) od Sestao dzieli zaledwie 15 kilometrów. Również na samą linię mety prowadzi stroma ścianka (0,8 km, śr. 7,4%), co łącznie tworzy obraz typowego dla Kraju Basków pagórkowatego etapu, idealnego do przeprowadzania licznych ofensywnych akcji. 

Etap 3, 7 kwietnia: Amurrio > Ermualde / Laudio (167,7 km)

Środowe menu będzie bardzo zbliżone do wtorkowego, ale choć liczba pokonywanych tego dnia podjazdów i suma przewyższenia wypadają tylko delikatnie na rzecz 3. etapu Itzulia Basque Country, jego finał robi prawdziwą różnicę. Można się spodziewać, że na położonym 19 kilometrów od mety Malkuartu (2,7 km, śr. 6%) i bardzo trudnej, finałowej wspinaczce pod Santa Maria del Yermo / Ermualde (3,1 km, śr. 10,2%) zapadną decydujące dla losów całego wyścigu rozstrzygnięcia.

Etap 4, 8 kwietnia: Vitoria-Gasteiz > Hondarribia (189,2 km)

W czwartek wspinaczka będzie trwać dalej, a peleton pokona drogę z pełniącej funkcję stolicy Kraju Basków Vitorii do malowniczo położonej nad ujściem rzeki Bidasoa Hondarribii. Wśród największych atrakcji na trasie o dystansie 189,2 kilometra i przewyższeniu 2655 metrów, wymienić trzeba miejscowość o znajomo brzmiącej nazwie (Landa) i cztery kategoryzowane podjazdy, w tym szeroko kojarzony z kolarskimi imprezami rozgrywanymi w Kraju Basków Jaizkibel (7,9 km, śr. 5,6%) i oddalony 22 kilometry od linii mety Erlaitz (4 km, śr. 10,3%), na którego piekielnie stromych zboczach z pewnością dojdzie do ekscytującej batalii.

Etap 5, 9 kwietnia: Hondarribia > Ondarroa (160,2 km)

Piątkowy etap będzie baskijską interpretacją odcinka dedykowanego sprinterom, który w tych stronach ciągle zakłada konieczność zmierzenia się z trzema premiowanymi podjazdami i przewyższeniem przekraczającym 2200 metrów. Czeka nas więc rywalizacja ze wskazaniem na szybkich, ale jednocześnie bardzo silnych zawodników pokroju Alexa Aranburu, żeby trzymać się lokalnych odniesień. Goszcząca metę etapu Ondarroa to kolejna uroczo położona nadmorska miejscowość, mniej więcej w połowie drogi pomiędzy San Sebastian i Bilbao.

Etap 6, 10 kwietnia: Ondarroa > Arrate / Eibar (111,9 km)

To, co najlepsze, 60. edycja Itzulia Basque Country zachowała na sam koniec, czyli skondensowany do maksimum królewski etap z siedmioma kategoryzowanymi podjazdami na dystansie niespełna 112 kilometrów. Wielki finał sobotniego odcinka rozegra się na ikonicznym dla kraju Basków Arrate / Usartza (4,6 km, śr. 8,6%), gdzie zazwyczaj widujemy sprint z niewielkiej grupy faworytów, ale w obliczu spodziewanego bardzo wysokiego tempa i niepewnej w tych stronach pogody, tego dnia do decydujących akcji może dojść w niemal dowolnym momencie.

Pogoda

Wczesna wiosna w Kraju Basków to taki nasz kwiecień-plecień na substancjach psychoaktywnych, czyli typowej w tym okresie huśtawce temperatur towarzyszą opady zróżnicowane w formie i często ekstremalne w natężeniu. Podczas tegorocznej edycji wyścigu temperatury mają mieścić się w przedziale od 8 do 22 stopni Celsjusza, więc śniegu na szczęście zabraknie, ale 3 spośród 6 zaplanowanych etapów najprawdopodobniej rozegrane zostaną w deszczowej aurze.

Faworyci

Choć Kraj Basków kolarstwem stoi, 60. edycja wyścigu Itzulia Basque Country anonsowana jest przede wszystkim jako wielki rewanż za zeszłoroczny Tour de France pomiędzy reprezentantami innego małego górskiego państewka (tak, wiem, że Kraj Basków to wspólnota autonomiczna). Trudno się temu dziwić, ponieważ na kolejny pojedynek pomiędzy Primozem Roglicem (Jumbo-Visma) i Tadejem Pogacarem (UAE-Team Emirates) przyszło nam czekać ponad pół roku. Jak zatem kształtują się akcje obu Słoweńców przez rozpoczęciem rywalizacji?

Nie tyle ze względu na uzyskiwane ostatnio wyniki, co charakter trasy, faworytem tegorocznej edycji Wyścigu Dookoła Kraju Basków wydaje się Roglic. Nawet wyłączywszy pozbawiające go triumfów kraksy, niezaprzeczalnym pozostaje fakt, że w ostatnim czasie nie jest on już w stanie zdominować tygodniowych etapówek w stylu przypominającym jego sezony 2018 i 2019. Mimo tego, ze względu na rozgrywaną już pierwszego dnia imprezy (to ważne!) indywidualną jazdę na czas na z grubsza odpowiadającej mu trasie i liczne finisze na stromych podjazdach, gdzie zazwyczaj pokonuje swoich rywali, 31-latek powinien być w stanie wycisnąć maksimum z obowiązującego systemu bonifikat i przekuć to na sukces w klasyfikacji generalnej wyścigu. Nie bez znaczenia będzie też wsparcie obecnie świetnie dysponowanego Jonasa Vingegaarda.

To pisząc, Tadej Pogacar nie popełnił jeszcze w tym sezonie jakiegokolwiek łatwego do wskazania błędu, a jego ewentualny triumf nad starszym rodakiem w kategorii niespodzianek zdecydowanie się nie zmieści. Kiedy ostatni raz mieliśmy okazję ich porównywać, 22-letni zwycięzca Wielkiej Pętli był od Roglica mniej eksplozywny i potrzebował więcej czasu na właściwe wejście w wyścig, co w imprezie o tak decydującej roli finiszów na stromych podjazdach i bonusowych sekund wytrąca mu z ręki istotny atut. Z drugiej strony, młodziutki Pogacar cały czas rozwija się jako kolarz i z każdym kolejnym miesiącem możemy oglądać jego kompletniejszą wersję, dlatego to po nim powinniśmy spodziewać się skracania dystansu w zakresie wyżej wymienionych elementów rzemiosła. Co zaskakujące, to po stronie młodszego ze Słoweńców tym razem zapiszemy też atut w postaci drużyny, ponieważ skład UAE-Team Emirates z Rafałem Majką, Janem Polancem, Brandonem McNultym, Diego Ulissim i Markiem Hirschim (tu dopiero do sprawdzenia, ile jest wart jako team player) zdecydowanie przyćmiewa ekipę Jumbo-Visma.

Na szczególne wyróżnienie z oczywistych względów zasługują też Baskowie, z których najbardziej widocznymi na trasie powinni być Ion Izagirre, Omar Fraile, Alex Aranburu (Astana), Pello Bilbao i Mikel Landa (Bahrain-Victorious).

W walce o klasyfikację generalną wyścigu powinni się też liczyć Adam Yates, Tao Geoghegan Hart (INEOS Grenadiers), Alejandro Valverde (Movistar), Jakob Fuglsang (Astana), Maximilian Schachmann (Bora-hansgrohe), Sergio Higuita, Hugh Carthy (EF Education-Nippo), Esteban Chaves (BikeExchange), Bauke Mollema (Trek-Segafredo), Michael Woods (Israel Start-Up Nation), David Gaudu (Groupama-FDJ) i Guillaume Martin (Cofidis).

 

Wyścig Itzulia Basque Country rozgrywany będzie od 5 do 10 kwietnia.

Transmisje z wyścigu będzie można śledzić na antenie stacji Eurosport.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments