fot. RCS / Tirreno - Adriatico

Wout Van Aert przystąpi dziś do ostatniego etapu Tirreno-Adriatico. Podczas czasówki w San Benedetto Belg zmierzy się z Filippo Ganną, którego bardzo chciałby pokonać.

W czasie tegorocznego „Wyścigu Dwóch Mórz” 26-latek udowodnił, że umie sobie radzić dosłownie w każdym terenie. Zajmował miejsca w trójce pagórkowatych etapów, wygrał odcinek przeznaczony dla sprinterów, a podczas wspinaczki pod Prati di Tivo pokonał m.in. Egana Bernala i Jakoba Fuglsanga.

Podczas ostatniego etapu wyścigu Belg może pokazać, że świetnie radzi sobie także w jeździe indywidualnej na czas. Jest dwukrotnym mistrzem Belgii w tej specjalności, a w 2019 wygrał etap Criterium du Dauphine. Poza tym w zeszłym roku podczas mistrzostw świata uległ tylko Filippo Gannie. A teraz zapowiada, że jest pod tym względem jeszcze mocniejszy.

W tym roku zacząłem trenować czasówki już w lutym – wcześniej pracowałem nad tą specjalnością tylko wtedy, gdy na horyzoncie pojawiał się jakiś etap jazdy indywidualnej na czas. W rezultacie byłem daleko w tyle za specjalistami

– mówił cytowany przez Wielerflits.

Oczywiście to nie oznacza, że Belg na pewno już dziś będzie walczył na noże z Ganną, który wygrał ostatnie 8 prób czasowych, w których startował (ostatnią porażkę poniósł podczas Vuelta a San Juan, a pokonał go… rodak Van Aerta – Evenepoel). Jednak niezależnie od tego co się stanie dziś, wszechstronny kolarz Jumbo-Visma wierzy, że w dłuższej perspektywie będzie mógł walczyć z Włochem na równych warunkach.

W ostatnich miesiącach pracowaliśmy przy mojej pozycji aerodynamicznej, więc powinienem być szybszy niż zwykle. Dzięki swojej przeszłości na torze Ganna ma już olbrzymie doświadczenie w jeździe na czas, więc myślę, że teraz może poprawić zdecydowanie mniej rzeczy niż ja. I właśnie to mnie motywuje

Po mistrzostwach świata w Imoli dużo myślałem o swoich próbach czasowych. Byłem wtedy drugi, ale postrzegałem te zawody trochę jak nierówną walkę z Ganną. Ja dopiero co ukończyłem Tour de France, a on przygotowywał się do tego wyścigu od bardzo dawna. To sprawia, że zacząłem myśleć sobie: „dlaczego nie powalczyć o coś więcej…”

– zastanawiał się.

Nawiązanie walki z Włochem (teraz lub w dalszej perspektywie) z pewnością byłoby dla Belga wielkim sukcesem. Pytanie tylko, czy rzeczywiście jest w stanie to zrobić, a nawet jeśli, to czy jest to dobry pomysł. W końcu trzymanie wielu srok za ogon często okazuje się zgubną strategią.

 

Poprzedni artykułTadej Pogacar nie wystartuje w Mediolan-San Remo
Następny artykułNowa linia pedałów Wahoo Speedplay ujrzała światło dzienne!
Trenował kolarstwo w Krakusie Swoszowice i biegi średnie w Wawelu Kraków, ale ulubionego sportowego wspomnienia dorobił się startując na 60 metrów w Brzeszczach. W 2017 roku na oczach biegnącej chwilę wcześniej Ewy Swobody wystartował sekundę po wystrzale startera, gdy rywale byli daleko z przodu. W pisaniu refleks również nie jest jego mocną stroną, ale stara się nadrabiać jakością.
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments