fot. SD Worx / Getty Images

Nie milkną echa sobotniego wyścigu Omloop Het Niewusblad kobiet. Na zarzuty płynące ze strony kibiców postanowili aż odpowiedzieć sami organizatorzy imprezy.

Pierwszy weekend ścigania na brukach dość nieoczekiwanie stał się wielkim polem dyskusji o kobiecym kolarstwie. Wszystko za sprawą wysokości nagród, jakie organizatorzy przygotowali dla najlepszych zawodniczek, jak i najlepszych zawodników. Niestety, podobnie jak w poprzednich latach, różnica w nich była naprawdę ogromna, co bardzo szybko wyłapały międzynarodowe media.

W związku z powyższym, na organizatorów pierwszego z belgijskich klasyków wylane zostało wiadro pomyj. Kibice coraz częściej domagają się bowiem wyrównania nagród mężczyzn i kobiet, których wyścigi, o czym już wielokrotnie mogliśmy się przekonać, są co najmniej równie interesujące. Nie trzeba było jednak długo czekać na odpowiedź organizatorów. Dziś głos zabrał Szef organizacji Flanders Classics, Tomas Van Der Spiegel.

Jestem nieco rozczarowany reakcją środowiska na nagrody, jakie przygotowaliśmy na Omloop Het Nieuwsblad, zważając na fakt, jak wiele zainwestowaliśmy w kobiece kolarstwo w ostatnich latach. W tym roku musieliśmy wyłożyć 6-cyfrową sumę, by wyścig zyskał wyższą kategorię UCI oraz transmisję telewizyjną. Jeśli więc zastanawiasz się jedynie nad równością nagród, nie masz bladego pojęcia o potrzebach kobiecego kolarstwa. Oczywiście nie oznacza to, że przestaniemy inwestować. Wręcz przeciwnie – nadal będziemy celować w równość w światowym kolarstwie.

– napisał na twitterze Van Den Spiegel.

Jak można było się spodziewać, wypowiedź Belga wywołała niemałą burzę. Postanowił on więc dodać do niej nieco szerszy kontekst kilka godzin później.

Rozumiem wasze pytania dotyczące nagród, lecz pozwólcie, że dodam do całej sprawy background. Zacznijmy od tego, że kolarstwo nie jest najciekawszym sportem z punktu widzenia ekonomicznego. Model biznesowy całego rynku jest niezwykle wymagający, a kobiece kolarstwo wciąż musi stawić czoła wielu innym problemom. Jednym z nich jest chociażby fakt, że wszystkie imprezy odbywają się na tych samych trasach i w tym samym czasie co wyścigi mężczyzn. Nie dziwne więc, że sponsorzy wybierają wersję z większymi tradycjami. To z kolei ma wpływ na prawa telewizyjne, na które organizatorów po prostu nie stać, a nie da się stworzyć wielkiej imprezy bazując jedynie na pieniądzach samorządów. Mam nadzieję, że jest to wystarczająco jasne

– dodał szef Flandres Classics.

Nie da się ukryć, że Belgia i tak jest jednym z krajów najbardziej otwartych na kobiece kolarstwo. W najbliższym czasie zobaczymy jednak najlepsze z Pań na trasie Strade Bianche.

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments