Foto: © Wout Beel

Choć zwycięzcą trzeciego etapu Tour de la Provence został Ivan Sosa, to wielkim wygranym wspinaczki pod Mont Ventoux okazał się także Julian Alaphilippe. Francuz znów pokazał świetną formę.

To, że “D’Artagnan” jest w wybornej dyspozycji widzimy od samego początku wyścigu dookoła Prowansji. Już pierwszego dnia wziął udział w odjeździe, który został dogoniony dopiero 2 kilometry przed metą etapu. Po wszystkim powiedział, że w kolejnych dniach zapłaci za ten wysiłek, jednak na Mont Ventoux nie zgłosił się do niego żaden komornik, a Francuz wykorzystał sytuację i zajął trzecie miejsce – za Ivanem Sosą oraz Eganem Bernalem.

Dzisiejszy etap był świetnym sprawdzianem, a ja mogę być zadowolony z jego rezultatów. Poradziłem sobie z trudną górą, do której trzeba mieć respekt, nawet jeśli nie musieliśmy dojechać na sam szczyt. Na szczęście nasz zespół był niesamowity, świetnie kontrolował wyścig, od startu do rozpoczęcia podjazdu

– mówił kolarz Deceuninck-Quick Step po zakończeniu etapu.

Francuz nie poprzestał na pochwale zaadresowanej do całego zespołu. Postanowił wyróżnić także Mauriego Vansevananta – najmłodszego członka ekipy, do tej pory znanego głównie dzięki wspaniałej walce w ucieczce podczas ostatniej Strzały Walońskiej, który podczas sobotniej wspinaczki udzielił starszemu koledze sporego wsparcia, a sam zajął 8. miejsce (tę samą lokatę zajmuje w klasyfikacji generalnej).

Naprawdę dobrze mieć po swojej stronie kogoś takiego jak Mauri. Na ostatnich kilometrach bardzo mi pomógł i jestem naprawdę dumny z tego, jak wygląda jego jazda. W pełni zasługuje na zajęcie ósmego miejsca w klasyfikacji generalnej

– dodał kolarz, który na zakończenie wyraził nadzieję, że te cztery dni w Prowansji dodadzą mu pewności siebie przed kolejnymi celami.