fot. UAE Team Emirates

Przygoda Fernando Gavirii z UAE Team Emirates jak na razie nie układa się zbyt dobrze. Kolumbijczyk jednak liczy na to, że w trzecim sezonie spędzonym w arabskim zespole w końcu sięgnie po jakieś zwycięstwo.

Na razie wszystko wskazuje na to, że 26-latek 2021 rok rozpocznie od startu w UAE Tour. To właśnie tam w zeszłym roku zaraził się koronawirusem, przez co musiał spędzić w Zjednoczonych Emiratach Arabskich blisko półtora miesiąca. Niestety nie był to dla niego koniec walki z chorobą, która sparaliżowała cały świat. W październiku, podczas Giro d’Italia wirus został wykryty w jego organizmie po raz drugi, przez musiał zakończyć start na Półwyspie Apenińskim po szesnastu etapach.

Jednak sam Gaviria przyznaje, że ten pech nie może być wymówką dla nieudanego sezonu w barwach UAE Team – nieudanego, ponieważ nie odniósł w nim choćby jednego zwycięstwa w wyścigu rangi World Touru.

Choć odniosłem sześć zwycięstw, to ostatni sezon nie był dla mnie zbyt dobry. Nawet mimo tego, że zachorowałem na Covid 19, czuję, że moje wyniki powinny być zdecydowanie lepsze

– powiedział 26-latek cytowany przez Revista Mundo Ciclistico.

Niestety jak na razie Gaviria idzie śladami Fabio Aru, który podobnie jak on przychodził do UAE jako wielka gwiazda, jednak wynikami w ogóle nie potwierdzał wielkiej klasy. Niestety największym sukcesem Kolumbijczyka wciąż jest zwycięstwo etapowe Giro d’Italia, które w dodatku nie dało mu zbyt wielkiej satysfakcji, ponieważ zostało odniesione po tym, jak zdyskwalifikowany został Elia Viviani.

Na zwycięstwo w największym włoskim wyścigu 26-letni kolarz czeka więc już od 2017 roku. Teraz jego celem jest nie tylko przełamanie tej niemocy, ale także większe nawiązanie do występu z tamtej edycji, gdy wygrał cztery etapy i cyklamenową koszulkę.

Giro d’Italia to wyścig, który dziś nie ma już przede mną tajemnic. Naprawdę bardzo chciałbym znów zdobyć tam Maglia Ciclamino, ponieważ jest to jedno z największych trofeów, o których może marzyć sprinter

– zapowiedział kolarz, który niezależnie od tego, czy zrealizuje ten ambitny cel, niemal na pewno nie znajdzie się w składzie zespołu na Tour de France – zespół będzie całkowicie ułożony pod Tadeja Pogacara, a jedynym szybkim zawodnikiem w jego składzie będzie Alexander Kristoff.

Całkowicie to rozumiem. Musimy bronić tytułu, więc to normalne, że nie myślisz o sprinterach

– zapewnił Gaviria.

Swoich kolejnych szans na wielkie sukcesy Kolumbijczyk musi więc szukać w innych wyścigach, m.in. w mistrzostwach świata, które w tym roku odbędą się we Flandrii. Choć trasa wyścigu nie jest całkowicie płaska, a sam Gaviria raczej nigdy nie błyszczał w rozgrywanych w tych rejonach klasykach, to dość mocno wierzy w swoje szanse w tym wyścigu.

Trasa mistrzostw świata w Belgii bardzo pasuje do moich predyspozycji, ale w tym momencie skupiam się na okresie do Giro d’Italia 

– zakończył.

Plany Fernando Gavirii na pierwszą część sezonu 2021:

21.02 UAE Tour
10.03 Tirreno-Adriatico
20.03 Milano-Sanremo
26.03 E3 Saxo Bank Classic
28.03 Gent-Wevelgem in Flanders Fields
31.03 Dwars door Vlaanderen
04.04 Ronde van Vlaanderen
08.05 Giro d’Italia