Foto: ASO/ Pauline Ballet

Richie Porte po dwóch latach opuścił szeregi Trek-Segafredo. Ten sezon Tasmańczyk spędzi w nowych barwach i w nowej roli.

Po spełnieniu swojego marzenia – zajęcia miejsca na podium ostatniego Tour de France, 35-letni kolarz postanowił wrócić do Team Sky. W brytyjskim zespole spędził aż pięć lat i w tym czasie odegrał olbrzymią rolę w dwóch triumfach Chrisa Froome’a w Wielkiej Pętli. Teraz wraca do zespołu, co było możliwe dzięki temu, jak przebiegało pożegnanie obu stron, do którego doszło w 2015 roku.

Opuszczałem zespół w dobrej atmosferze. Dave Brailsford powiedział mi, że jeśli chciałbym kiedyś wrócić, drzwi dla mnie zawsze pozostaną otwarte. Nie zawsze tak jest, wydaje mi się, że inne zespoły w takiej sytuacji mogłyby inaczej podejść do mojego odejścia. Nie żałuję tamtego ruchu, jednak nigdy nie byłem szczęśliwszy niż wtedy, gdy jeździłem dla INEOS [wtedy Team Sky – przyp.red.]. Teraz wracam i nie mógłbym być szczęśliwszy

– mówił Australijczyk.

Zarówno w BMC, w którym spędził sezony 2016-18, jak i Trek-Segafredo, do którego odszedł po przemianowaniu zespołu na CCC Team, na większość wyścigów jeździł w roli lidera. Teraz ma się to zmienić – 35-latek zapewnia, że jest gotów na to, by udzielać swojego wsparcia młodszym kolegom z zespołu, takim jak Egan Bernal czy Adam Yates.

Podpisałem kontrakt z INEOS, by być pomocnikiem liderów. Myślę jednak, że jeśli wrócę do formy z zeszłego roku to… wszystko może się zdarzyć. Teraz nie myślę o tym, by być liderem na wielki tour, ale też wiem, że w dobrej dyspozycji mogę być dla mojej nowej ekipy ważny pod względem taktycznym. Wydaje mi się, że zmienimy sposób ścigania się podczas wyścigów trzytygodniowych. Kiedy mierzysz się z takimi ekipami, jak Jumbo albo z takim kolarzem, jak Pogacar, nie możesz zagrać starą kartą, musisz pokazać coś nowego

– zapowiedział.

To może oznaczać, że rola Tasmańczyka może odbiegać od tego, do czego przyzwyczaił podczas swojego poprzedniego pobytu w brytyjskiej ekipie. Choć znów nie będzie pierwszoplanową postacią swojej ekipy, to raczej nie powinny dziwić nas jego miejsca w pierwszej dziesiątce w wielkich tourów, które mogłyby umożliwić zespołowi stosowanie różnych taktycznych zagrywek.

 

 

guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments