fot. Trek-Segafredo / Photo by Tim de Waele/Getty Images)

Przed Vincenzo Nibalim siedemnasty zawodowy sezon. Jednym z celów Włocha będzie złoty medal Igrzysk Olimpijskich, w których wystartuje po raz czwarty. W tym roku kolarz Trek-Segafredo będzie chciał zmienić swoje podejście do ścigania, postara się podchodzić do sezonu „dzień po dniu, z wyścigu na wyścig”. O tym, i nie tylko, mówił podczas konferencji prasowej zorganizowanej przez ekipę Trek-Segafredo.

Vincenzo Nibali, w porównaniu do poprzednich lat, w ubiegłym sezonie prezentował się przeciętnie. Kończył w czołówce takie wyścigi, jak Royal Bernard Drome Classic, Gran Trittico Lombardo, Il Lombardia czy Giro dell’Emilia, jednak w najważniejszej dla niego imprezie – Giro d’Italia – zajął siódmą pozycję.

– Sezon 2020 był bardzo trudny. W momencie restartu sezonu nie czułem się gotowy i w Giro nie byłem na takim poziomie, na jakim bym chciał. Nie mogę powiedzieć «jestem zadowolony» albo «nie jestem zadowolony». Motywacja w ostatnim tygodniu nie była wysoka, ale udało mi się ukończyć wyścig w czołowej dziesiątce. Nie był to mój cel, ale siódme miejsce nie jest złe. Dodatkowo w 2020 roku młodsze pokolenie pokazało, że ma coś więcej

– mówił Nibali.

„Rekin z Mesyny” zaznaczył też, że młodszym zawodnikom było łatwiej przystosować się do zmian spowodowanych specyfiką sezonu. Znacznie gorsze wyniki, niż w poprzednich latach, osiągali starsi zawodnicy, jak Alejandro Valverde czy Greg van Avermaet.

– Dla młodszych kolarzy coś takiego (przystosowanie się do zmian) jest o wiele prostsze. Gdy byłem 10 lat młodszy, potrafiłem bardzo szybko zbudować formę, ale teraz jest to skomplikowane. Jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do rutyny

– dodał Włoch.

– W trakcie przerwy pandemicznej trenowałem niejako w ciemności. Nie miałem żadnego punktu odniesienia. Kiedy wróciliśmy do ścigania, wydawało mi się, że będę w dobrej formie, ale było inaczej.

Nibali na nadchodzący sezon nie ma konkretnego celu. Jak sam mówi, będzie starał się do niego podchodzić „dzień po dniu, z wyścigu na wyścig”. Swoje starty rozpocznie w Hiszpanii, w wyścigu Volta a la Comunitat Valenciana, a następnie weźmie udział w Volta ao Algarve em Bicicleta i Tirreno-Adriatico. Później czekają go dwa Wielkie Toury – Giro d’Italia i Tour de France – oraz wyścig ze startu wspólnego na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio.

Na obecną chwilę nie wie, czy w Giro d’Italia będzie walczył o klasyfikację generalną, będzie to uzależnione od przebiegu wyścigu. Jego cel na Tour de France też nie jest jeszcze określony, ponieważ nie zna on jeszcze olimpijskich protokołów sanitarnych.

Na kilka miesięcy do najważniejszych wyścigów sezonu, w przypadku Nibalego pewnik jest tylko jeden – walka o złoty medal w Tokio.

– Igrzyska Olimpijskie to bardzo ważna impreza i na pewno jest to jeden z kluczowych celów sezonu. Postaram się pojechać na nie w najwyższej formie. Triumf w Igrzyskach Olimpijskich jest marzeniem, ale nie będzie to takie proste

– mówił.

Vincenzo Nibali jest jednym z najbardziej utytułowanych, aktywnych zawodników na świecie. W swoim palmarés ma między innymi takie wyścigi, jak Tour de France, Giro d’Italia, Vuelta a Espana, Il Lombardia czy Mediolan – San Remo. Mimo tego, jak sam mówi, jego motywacja do jazdy na rowerze na przestrzeni lat się nie zmieniła.

– Jest nią pragnienie zwycięstwa. Mam za sobą wiele triumfów, wiele udanych sezonów. 2020 nie był jednym z nich i będę chciał pokazać, że był to wypadek przy pracy

– zakończył.

W konferencji prasowej brał udział Kacper Krawczyk.