Fot. © Deceuninck - Quick-Step

Klasa kolarzy, którzy tworzą drużynę Deceuninck Quick-Step robi wrażenie (dość wymienić Juliana Alaphilippe’a, Sama Bennetta czy Marka Cavendisha), ale ten którego widok przyniósł dziennikarzom najwięcej radości podczas tegorocznej prezentacji był Fabio Jakobsen. Holender, który po kraksie na Tour de Pologne otarł się o śmierć, dochodzi do zdrowia i trenuje na rowerze wraz z kolegami.

Fabio Jakobsen przebywa z kolegami w Hiszpanii na zgrupowaniu przed sezonem 2021.  24-latek wsiadł po raz pierwszy od wypadku na rower już dobrych kilka tygodni temu, ale teraz ma możliwość trenowania z kolegami. Zapytany o to, jak przebiega rekonwalescencja, odpowiedział:

– W tej chwili znowu mogę jeździć na rowerze. Trenuję tutaj razem z kolegami z drużyny, chociaż nie wyjeżdżam z nimi na wszystkie treningi. Czasami też szybciej niż oni wracam do hotelu. Jednak na rowerze czuję się dobrze. Wszystko idzie dość powoli, ale stopniowo znowu zaczynam być profesjonalnym kolarzem. Przede mną jeszcze długa droga, ale jestem zadowolony z tego, w jakim miejscu się teraz znajduję

– powiedział Jakobsen.

Fabio Jakobsen podczas prezentacji on-line drużyny Deceuninck-Quick Step

Los napisał taki scenariusz dla podopiecznych Patrick Lefevere’a, że w sezonie doświadczyli emocjonalnego rollercoastera. Zdobyli tytuł mistrza świata z Julianem Alaphilippem, potem musieli przełknąć jego „głupią” przegraną w wyścigu Liége-Bastogne-Liége, a także cieszyli się między innymi z zielonej koszulki na Tour de France wywalczonej przez Sama Bennetta. Gdzieś na drugim biegunie tych wydarzeń znajduje się dramatyczny wypadek Fabio Jakobsena w Tour de Pologne oraz kraksa Remco Evenepoela, który na zjeździe z Muro di Sormano wypadł z trasy monumentu Il Lombardia i przedwcześnie zakończył sezon. Jednak – jak podkreślał Jakobsen – nawet w tak dziwnych i trudnych okolicznościach „Wataha” pozostaje zjednoczona i wzajemnie się wspiera.   

– Razem z Remco wspieramy się wzajemnie w procesie dochodzenia do zdrowia, lecz nie tylko on mi pomaga, ale także cały zespół – koledzy, kierownictwo i obsługa. Wszyscy bardzo mnie wspierają, są bardzo mili i stanowi to dla mnie motywację do powrotu. Jestem teraz w drużynie z najlepszym sprinterem ostatniej edycji Tour de France [Samem Bennettem], ale także jednym z najlepszych sprinterów Wielkiej Pętli w ogóle [Markiem Cavendishem]. To jest naprawdę wielka motywacja

– mówił Fabio Jakobsen.

Przypomnijmy, że Holender miał kraksę na finiszu pierwszego etapu Tour de Pologne w Katowicach, przy prędkości około 80 km/h. Po kontakcie z Dylanem Groenewegenem (Jumbo-Visma), który zmienił linię sprintu, uderzył w barierkę i z impetem upadł na asfalt. Doznał poważnych obrażeń twarzy i podniebienia. Akcja ratunkowa na miejscu trwała ponad godzinę. Groenewegena zaś Międzynarodowa Unia Kolarska (UCI) ukarała za to dziewięciomiesięcznym zawieszeniem, które obowiązuje do maja. Jakobsen zapytany, jak się teraz czuje, nie ukrywał, że do stanu sprzed wypadku jeszcze trochę brakuje.

– W porównaniu do 4 sierpnia nie czuję się zbyt dobrze, ale jeśli miałbym porównywać stan swojego zdrowia do 6 sierpnia, to mogę powiedzieć, że bardzo dobrze. Wróciłem na rower i chciałbym podać datę mojego powrotu do ścigania, ale jedyny pewny dla mnie w tym momencie termin to luty, kiedy będę miał kolejną operację. Muszę zaczekać i zobaczyć, jak ona się potoczy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, miesiąc/dwa później będę mógł ponownie zacząć się ścigać. Jeśli pojawią się jakieś komplikacje, będę musiał odłożyć mój powrót. Trudno mi powiedzieć dokładnie, kiedy wrócę do ścigania. Mam nadzieję, że wydarzy się to jak najszybciej – tego przecież chce każdy kolarz, który wraca po jakiejś poważnej kontuzji

– wyjaśnił mistrz Holandii z 2019 roku.  

Obecność Jakobsena na zgrupowaniu drużyny Deceuninck Quick-Step jest ważnym elementem tak przecież ważnej rekonwalescencji mentalnej. Gdy mówił o roli, jaką odgrywa dla niego możliwość przebywania z kolegami, wyraźnie się wzruszył.

– Ciężko jest opisać to słowami, ale jest to wspaniałe uczucie. Ten wypadek był dla mnie jednym z najgorszych momentów w moim życiu, a także następne tygodnie były bardzo trudne. Móc tutaj być sprawia, że jestem bardzo szczęśliwy, i tak jak powiedział przed chwilą Mark [Cavendish], ta drużyna jest jak rodzina. Spędzamy ze sobą czas, pomagamy sobie i bardzo siebie lubimy. Tak właśnie się tutaj czuję

– dodał Fabio Jakobsen.

Przed wypadkiem Jakobsen był postrzegany jako jeden z największych sprinterskich talentów we współczesnym peletonie. Na koncie ma dwa zwycięstwa etapowe w wielkim tourze (Vuelta a España), dwa zwycięstwa w klasyku Scheldeprijs oraz etap w amerykańskiej “etapówce” Tour of California. Jego koledzy zgromadzeni na prezentacji on-line, w której uczestniczyliśmy nie wątpili, że wróci silniejszy.

W prezentacji drużyny Deceuninck-Quick Step brała udział Marta Wiśniewska