fot. Team Sunweb

O młodym pokoleniu w światowym kolarstwie powiedziano już naprawdę dużo. Przez wiele tygodni próbowano przeanalizować jak, gdzie i dlaczego. Dziś przypomnimy Państwu, kto w sposób najbardziej szalony wszedł na sam szczyt.

Zacznijmy jednak od krótkiej analizy tego, co pozwoliło młodym zawodnikom aż tak szybko przejąć kontrolę nad peletonem. Kwestii, które należy wziąć pod uwagę, jest co najmniej kilka. Przede wszystkim, nowe pokolenie to w zdecydowanej większości po prostu kapitalni zawodnicy. Kiedy bowiem patrzymy na takie postaci jak Tadej Pogacar czy Marc Hirschi, ręce same składają się do oklasków. W końcu byli oni w stanie w sezonie 2020 walczyć z całą śmietanką, jednocześnie w co ważniejszych wyścigach ją pokonując.

Drugą sprawą, równie istotną jest to, że zawodnicy urodzeni po 1995 roku, praktycznie od najmłodszych lat mieli możliwość korzystania z tego, z czego bardziej doświadczeni kolarze korzystać nie mogli. Mowa tu o ogólnych dobrach, takich jak chociażby internet, który pozwala od najmłodszych lat, przy pomocy odpowiedniego trenera, budować swoją formę i doskonalić umiejętności na poziomie co najmniej zbliżonym do najlepszych ekip na świecie. Trend ten widać także wśród amatorów, którzy w ostatnich latach budują swoje programy niczym gwiazdy cyklu World Tour. To też z pewnością pomogło młodym zawodnikom bardzo szybko wejść na wysoki poziom.

W ostatnim czasie bardzo dużo mówi się także o tym, iż międzynarodowa kwarantanna i przerwanie sezonu na praktycznie pół roku zdecydowanie przyspieszyło zmianę pokoleniową. Przede wszystkim wpływ na to miał mieć brak rytmu wyścigowego starszego pokolenia, które w warunkach domowych nie było w stanie się dalej rozwijać, a jedynie utrzymywać wypracowany poziom. W tym samym czasie, młode organizmy potrafiły podkręcić tempo, wykorzystując m.in. brak męczących podróży.

Przejdźmy jednak do sedna. Kto na nas zrobił największe wrażenie? Kto przede wszystkim zasługuje na miano objawienia sezonu?

Tadej Pogacar

Czy zawodnika, który już sezon wcześniej stanął na podium Wielkiego Touru można nazwać objawieniem? Jak najbardziej. Młodszy ze znakomitych Słoweńców wykorzystał bowiem swoją szansę, która pojawiła się na horyzoncie. Czy przed Wielką Pętlą wiele osób stawiało właśnie na niego? Nie, i to właśnie najlepszy dowód na to, że lider UAE Team Emirates pozytywnie zaskoczył (nie miał być nawet liderem swojego zespołu). O jego występie w Wielkiej Pętli powiedziano już chyba wszystko. Bez wątpienia, swoją jazdą Pogacar wszedł na sam szczyt i wiele wskazuje na to, że szybko z niego nie wejdzie.

Marc Hirschi

O tym, że Szwajcar jest naprawdę ogromnym talentem, wiadomo było już od dobrych kilku lat. Po dobrym wprowadzeniu w peleton w ubiegłym sezonie, 22-letni zawodnik wystrzelił jak z katapulty, utrzymując wyborną formę przez całą drugą część sezonu. Niewiele brakowało, a udałoby mu się wygrać także swój pierwszy monument. Kto wie, może gdyby nie faul Juliana Alaphilippe, właśnie do tego by doszło?

Tak czy inaczej, Hirschi to jedna z najmocniejszych postaci młodego pokolenia. Ekipa Sunweb, w której znajdziemy jeszcze wielu utalentowanych kolarzy, z pewnością będzie miała z niego bardzo duży pożytek w najbliższym czasie, tym bardziej, że wiele wskazuje, iż nie osiągnął jeszcze swojego najwyższego poziomu.

Joao Almeida

Czy przed sezonem ktokolwiek stawiał Joao Almeidę w roli faworyta Wielkiego Touru? Z pewnością nie. Portugalczyk co prawda uchodził za naprawdę dobrego kolarza, lecz mało kto spodziewał się, że jego talent eksploduje tak szybko. Niewiele brakowało, by kolarz Deceuninck – Quick Step, w swoim debiutanckim Giro d’Italia, zdołał wejść na podium, co zasługuje na olbrzymie słowa uznania.

Co w tym wszystkim najciekawsze, wiele wskazuje na to, że ekipa Patricka Lefevere, znana głównie z doskonałej jazdy w wyścigach klasycznych, w przyszłym roku będzie niezwykle niebezpieczna w imprezach trzytygodniowych. Wraz z Almeidą, możliwość rywalizacji na najwyższym poziomie ma przecież Remco Evenepoel, a wśród pomocników z pewnością można liczyć na Fausto Masnadę czy Jamesa Knoxa.

Jai Hindley

W przypadku Australijczyka można już było odnieść wrażenie, że po dwóch latach spędzonych w ekipie Sunweb, jego talent zaczął pomału wygasać. Nie mogliśmy bardziej się mylić. 24-letni zawodnik, po znakomicie przepracowanym roku, w czasie Giro d’Italia mógł zaprezentować pełnię swoich możliwości, która niemal pozwoliła mu wygrać Wielki Tour. Sukces, jakim niewątpliwie było podium La Corsa Rosa, na pewno w przyszłości da mu wystarczająco dużo pewności siebie, by kontynuować ekspansję.

Wout van Aert

Czy Belg już przed rokiem był gwiazdą? Jak najbardziej. Czy ktoś się spodziewał, że podczas Tour de France odegra aż tak ważną rolę? Na pewno nie. Jeden z czołowych kolarzy ekipy Jumbo – Visma zrobił ogromne wrażenie na kibicach podczas Tour de France, gdzie nie tylko wygrał 2 etapy, ale także ukończył rywalizację w czołowej “20”. Tym samym wiemy już, że stać go na naprawdę solidną jazdę w górach, co może w przyszłości pozwolić mu na jeszcze większe zdominowanie rywalizacji na całym świecie.

Oczywiście wymienieni wyżej zawodnicy, to tylko część całego pokolenia, które zalewa kolejne zespoły. Z pewnością oko trzeba mieć na takich kolarzy jak Quinn Simmons, Gino Mader, Miles Scotson, Thymen Arensman, Szymon Sajnok, Alexander Vlasov, Benoit Cosnefroy, Lennard Kamna, Andrea Bagioli, Attila Valter, Nils Eekhoff, Mikkel Bjerg czy Georg Zimmernann. Kto z nich będzie następny? Czas pokaże.