fot. Team Sunweb

Niecałe 16 kilometrów dzieli tegoroczną edycję wyścigu Giro d’Italia od rozstrzygnięcia, natomiast Jaia Hindleya albo od zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, albo od gorzkiej porażki. Kolarz Team Sunweb ma taki sam czas jak Tao Geoghegan Hart (INEOS Grenadiers) i zapowiada, że niedzielna jazda indywidualna na czas w Mediolanie będzie startem jego życia. 

Kolega z drużyny Hindleya i jednocześnie dotychczasowy lider klasyfikacji generalnej Wilco Kelderman zaliczył moment słabości na Sestriere. Drużyna Sunweb zaplanowała przed etapem, że jeśli tak się stanie, po maglia rosa lub/i etapowy triumf ma jechać Australijczyk. I tak się stało, chociaż co prawda przegrał w dwójkowym sprincie z Geogheganem Hartem, ale sędziowie uznali, że będzie liderem klasyfikacji generalnej.

W związku z powyższym po raz pierwszy w historii trzytygodniowych wyścigów dwaj pierwsi kolarze klasyfikacji generalnej przystąpią do rozstrzygającego etapu jazdy indywidualnej na czas bez różnic.

– Te trzy tygodnie były dla mnie jak górska kolejka. Jutro wystartuję w czasówce mojego życia. To jest niesamowite, nie mam słów. Od dziecka marzyłem, żeby założyć tę koszulkę. Wielki zaszczyt, ale na razie nie mogę w to uwierzyć. Tao [Geoghegan Hart] był dzisiaj bardzo silny i niestety nie zdołałem nadrobić nad nim jakiegokolwiek czasu. Dałem z siebie wszystko, lecz nie wyszło. Mam jednak tę upragnioną koszulkę

– skomentował wydarzenia na dwudziestym etapie Jai Hindley.

Podczas otwierającego wyścig Giro d’Italia etapu jazdy na czas Hindley pokonał Harta o 49 sekund, ale jeszcze wtedy w wyścigu jechał nominalny lider INEOS Grenadiers – Geraint Thomas, więc Hart mógł nie dawać z siebie stu procent. Na czternastym etapie to Brytyjczyk pokonał australijskiego rywala o ponad minutę. Wszystko zdecyduje się jutro. Mediolan będzie świadkiem historycznego etapu Corsa Rosa.